Reklama

Reklama

Serie A. Zlatan Ibrahimović i Cristiano Ronaldo pokazali, że są geniuszami ponadczasowymi

Nie spieszmy się kochać geniuszy. Gwiazdy ligi włoskiej Zlatan Ibrahimović i Cristiano Ronaldo oparły się upływowi czasu.

Aby dostrzec uśmiech Roberto Peressuttiego, trzeba obejrzeć powtórkę. W 85. min meczu Milanu z Torino na boisko wracał Zlatan Ibrahimović, który w październiku skończy 40 lat. Nie było Szweda w grze od 48 dni: po zdobyciu 10 goli w sześciu meczach otwierających rozgrywki Serie A doznał urazu uda. A potem powrót na boisko storpedowała kontuzja łydki.

Cała presja na Zlatana

Reklama

Szwed palił się do gry, tymczasem trener Milanu Stefano Pioli obawiał się odrobinę. Zlatan to dla rewelacyjnego lidera ligi włoskiej zbyt ważna osoba, by traktować go jak każdego innego zawodnika. Milan jest dziś drużyną dzieciaków, którzy mają uczyć się i rozwijać. Ibrahimović powtarza, że całą presję za wyniki bierze na siebie. Ale to tylko słowa.

Odradzanie się śpiącego giganta, który od dekady zsuwał się po równi pochyłej, wywołuje ekscytację kibiców z San Siro. Ostatni tytuł Milan zdobył z Ibrahimoviciem w 2011 roku. Potem Szwed poszedł do PSG, Manchesteru United i Los Angeles Galaxy. Zdawało się, że z wielkiego gracza zmienia się w celebrytę.

Zawsze był ekscentrykiem, jego kunsztowne zagrania, wysmakowane gole zapierały dech w piersiach. Jak zdefiniować piłkarza, który stojąc tyłem do bramki, kilkanaście metrów za polem karnym decyduje się na strzał przewrotką? W dodatku zdobywa gola na 4-2, jak Zlatan w pamiętnym meczu towarzyskim Szwecja - Anglia w listopadzie 2012 roku, w który pokonał bramkarza rywali cztery razy.

Gdy nazywali go geniuszem, poprawiał: "Geniuszem jest Messi, Zlatan jest bogiem". Wielkość Ibrahimovicia widać dziś bardziej niż kiedykolwiek. Przerwał grę w amerykańskiej MLS, która dla gwiazd z Europy jest miejscem luksusowej emerytury. Podjął wyzwanie w Mediolanie, gdy drużyna była w kryzysie. I nagle jej los się odwrócił.

Ibrahimović - guru Milanu

2020 rok był rokiem Milanu także dzięki 39-letniemu gigantowi. Kibice w Polsce byli zdumieni, gdy wyrzucał z San Siro Krzysztofa Piątka, ale Szwed natychmiast udowodnił, dlaczego wciąż jest tak niezwykły. Niebanalna osobowość pozwala Zlatanowi pełnić w Milanie rolę guru. Potrafi rozbawić, odstresować młodych kolegów i mobilizować kiedy trzeba. Trener Pioli dba o jego zdrowie, chce rozsądnie gospodarować siłami gwiazdy, bo Ibra jest dla niego bezcenny.

Na początku 2020 roku "L’Equipe" poinformowało już, że Pioli zostanie zastąpiony przez Ralfa Rangnicka z RB Lipsk. Także dzięki postawie Szweda do zmiany nie doszło. - Nie wiem, kim jest Rangnick, nie znam kogoś takiego - powiedział Ibra. Milan wygrywał mecz za meczem, Pioli przetrwał.

Sobotnie starcie Milan - Torino było rozstrzygnięte. Lider prowadził 2-0, był to znaczący wynik, bo trzy dni wcześniej zespół z San Siro uległ Juventusowi 1-3. Niemal wszyscy we Włoszech mają dość dziewięciu lat hegemonii giganta z Turynu. Dlatego postawa Milanu budzi jeszcze większą ciekawość i entuzjazm. W bezpośrednim meczu na starcie 2021 roku obrońcy tytułu byli jednak lepsi. Jak zareaguje młody zespół Piolego na pierwszą ligową porażkę w sezonie? W dodatku w starciu tak prestiżowym.

Zareagował zwycięstwem w kolejnym spotkaniu. Gdy Zlatan szykował się, by wejść na ostatnie pięć minut zastępując strzelca pierwszego gola Rafaela Leao, wykonał dwa spektakularne wymachy nogą nad głową Roberto Peressuttiego. Przypominało to ciosy taekwondo, w którym Zlatan zdobył czarny pas jako 17-latek. Noga Szweda wznosiła się wysoko, ale specjalista od przygotowania fizycznego Milanu stał spokojnie wyprostowany uśmiechając się tylko nieznacznie. Scena wywołała podziw tysięcy fanów. To jeszcze jeden dowód, że Ibra jest odporny na upływ czasu.

Niedawno popełnił kolejną ekstrawagancję. Pod choinkę kupił sobie tysiąc hektarów lasu na granicy Szwecji z Norwegią. Wydał 3 mln euro, by oddawać się swoim pasjom: polowaniu i łowieniu. Posiadłość jest niedaleko Åre, gdzie mieszka rodzina piłkarza.

Innym gwiazdorem Serie A, który kpi sobie z upływu czasu jest lider strzelców ligowych Cristiano Ronaldo (15 goli dla Juventusu). W młodości uchodził za podobnego ekscentryka i egoistę jak Ibrahimović. Tyle, że podczas dwudziestu lat kariery osiągnięcia Portugalczyka przekroczyły wszelkie wyobrażalne granice.

W niedzielnym ligowym starciu z Sassuolo zdobył bramkę, która mogłaby być jego znakiem firmowym. Jeden z graczy Juve kopnął piłkę na 60 metrów. Portugalczyk skleił ją na proste podbicie, po czym popędził na bramkę, nie pozwalając doścignąć się obrońcom. Mógł podać do zbiegającego z drugiego skrzydła Hiszpana Alvaro Moraty, ale w takich sytuacjach Ronaldo strzela sam. I zawsze skutecznie. Ustalił wynik na 3-1 dla Juventusu.

Wyniki, tabelę i terminarz Serie A znajdziesz tutaj!

To była 759. bramka Portugalczyka w 1037 meczach w karierze. Zdaniem niektórych źródeł, wyrównał rekord legendarnego Josefa Bicana - uważanego za najlepszego strzelca w historii futbolu. Niełatwo to zweryfikować. Bican urodził się w Pradze w 1913 roku, zmarł przed dekadą. Strzelał dla siedmiu klubów i trzech reprezentacji, w których grał. Według organizacji Rec.Sport.Soccer Statistic Foundation zajmującej się piłkarskimi statystykami Bican zdobył w sumie aż 805 goli w meczach oficjalnych. Część z nich w rozgrywkach regionalnych, dlatego ostateczna liczba bramek zaliczanych mu jest dyskusyjna.

CR7 i tak go prawdopodobnie dogoni. Chociaż 5 lutego skończy 36 lat.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama