Reklama

Reklama

Primera Division. ​Leo Messi wśród bramkarzy

Najlepiej opłacany bramkarz świata, Marc-Andre ter Stegen wprowadził Barcelonę do finału Superpucharu Hiszpanii. Klub z Camp Nou ma szansę na pierwsze trofeum od półtora roku.

To była rosyjska ruletka, niemiecki bramkarz skapitulował dopiero w czwartej serii. Po 120 minutach walki z Realem Sociedad (1-1), rywalizację trzeba było rozstrzygać w rzutach karnych. W Barcelonie spudłowali piłkarze, na których wydano 200 mln euro: Frankie de Jong i Antoine Griezmann. Parady Ter Stegena sprawiły jednak, że to Katalończycy zagrają w niedzielnym finale. Niemiecki bramkarz nie chciał zdradzić, czy woli rywalizować z Athletic Bilbao, czy Realem Madryt (mecz w czwartek). Powiedział tylko, że obaj rywale będą tak samo trudni.

Awantura w bramce

Reklama

Od roku dla Barcelony trudny jest każdy przeciwnik. Chaos w klubie nasilił się w poprzedniej edycji Superpucharu Hiszpanii rozgrywanego nowym systemem (z udziałem czterech zespołów) w Arabii Saudyjskiej. W półfinale drużyna z Katalonii dość pechowo przegrała z Atletico Madryt, a podczas lotu powrotnego Ernesto Valverde dowiedział się, że stracił pracę. To był szok dla piłkarzy, którzy uważali go za dobrego trenera. Bask nazywany "Mrówką" zostawił ich na pierwszym miejscu tabeli Primera Division. Potem miało być już tylko gorzej.

Jedynym graczem Barcy, który po poprzednim sezonie mógł ze spokojem spojrzeć w lustro był Ter Stegen. Mimo iż w ćwierćfinale Ligi Mistrzów przeciw Bayernowi sięgał do siatki aż osiem razy. Depresję Ter Stegena pogłębiała bezpośrednia rywalizacja z Manuelem Neuerem. Ich konflikt o dres z numerem 1 w drużynie narodowej rozgrzewał przez wiele miesięcy całe Niemcy.

Zaczęło się od mundialu w Rosji. Neuer był poważnie kontuzjowany, ale tuż przed mistrzostwami zdążył wrócić między słupki. Daleki od formy z 2014 roku, gdy po mundialu w Brazylii okrzyknięto go jednym z najlepszych bramkarzy w historii. Cztery lata później forma przemawiała na korzyść Ter Stegena. Bramkarz Barcelony grał znakomicie, toteż zabolało go, gdy w obliczu życiowej próby Joachim Loew zwrócił miejsce w bramce Neuerowi. Mistrzostwa w Rosji pokazały, że się mylił. Błędy bramkarza Bayernu były jednym z powodów, dla których obrońcy tytułu przepadli w grupie.

Po mundialu selekcjoner ogłosił, że w bramce kadry nie ma numeru 1. - Całe Niemcy powinny się cieszyć, że mamy dwóch bramkarzy światowej klasy - powiedział. Ale stawiał na sześć lat starszego Neuera wracającego jednak do normalnej dyspozycji. We wrześniu 2019 roku Ter Stegen nie zagrał ani minuty w meczach z Holandią i Irlandią Płn. Ogłosił, że jest tym rozczarowany.

Neuer skomentował to słowami, że każdy chce być numerem 1, Kevin Trapp i Bernd Leno także, tymczasem znoszą pozycję rezerwowych bez skargi. - Nie ma powodu, by Neuer komentował moje słowa - odpowiedział Ter Stegen. - A porównanie do Trappa i Leno jest nie na miejscu.

Największą burzę wywołały jednak słowa honorowego prezesa Bayernu Uliego Hoenessa, który zagroził, że jeśli w bramce reprezentacji Niemiec dojdzie do zmiany, to Bawarczycy w ogóle przestaną wysyłać swoich graczy na zgrupowania i mecze kadry. Jakiś czas potem Hoeness przyznał, że nie powinien powiedzieć tego tak ostro. Prezes Bayernu był jednak rozczarowany tym, że po mundialu w Rosji Loew znienacka odwiedził klub z Bawarii, by poinformować jego trzech graczy: Thomasa Müllera, Jerome Boatenga i Matsa Hummelsa (dziś już Borussia Dortmund), że ich kariera w reprezentacji dobiegła końca.

Wielkie chwile Neuera

- Pokażcie mi trenera, który nie wystawia najlepszych swoich piłkarzy. A w bramce najlepszy jestem ja - powiedział Neuer w wywiadzie pod koniec lipca 2020 roku. Niedługo przed startem turnieju w Lizbonie rozstrzygającego rozgrywki Ligi Mistrzów. Gdy Barcelona stawała naprzeciwko Bayernu w ćwierćfinale, konflikt bramkarzy odżył. Wszyscy znów zastanawiali się kto jest lepszy. Sześć lat starszy Neuer jest o sześć cm wyższy, co przy jego niesamowitej sprawności i refleksie robi różnicę. Obaj znakomicie grają nogami. Statystyki pokazują jednak, że o ile Neuer celniej wyprowadza piłkę, to Ter Stegen ma wyższy procent obronionych strzałów. Być może dlatego, że obrona Barcy daje mu więcej okazji do interwencji.

W Lizbonie Neuer był górą, grał rewelacyjnie, a po ośmiu golach puszczonych przez Marca-Andre powiedział, że mu współczuje. Defensywa Barcelony zagrała tamtego dnia koszmarnie. Neuer był potem bohaterem finału z PSG, wrócił na szczyt, FIFA uznała go za nr 1 wśród bramkarzy w 2020 roku.

Na pocieszenie Ter Stegen wywalczył w Barcelonie tytuł najlepiej opłacanego bramkarza świata. Jego pensja wzrosła z 8,5 mln euro za sezon, do 18 mln euro. Niemiec żądał 24 mln, ale spuścił z tonu ze względu na pandemię. Barcelona straciła z powodu koronawirusa 300 mln euro. I tonie w długach.

Ter Stegena nazywają w Katalonii "Messim wśród bramkarzy". Tylko Argentyńczyk zarabia w klubie z Camp Nou więcej od Niemca. Najlepszy nawet bramkarz nie zapewni Barcelonie trofeów, choć takie mecze jak z Sociedad potrafi wygrywać.

Decydującego karnego dla Barcy zdobył wychowanek Riqui Puig. W okolicznościach osobliwych. Ronald Koeman wyznaczył czterech graczy, po czym zapytał: "kto chce być piąty?". Puig sam się zgłosił, strzelił skutecznie i to była jego pierwsza bramka dla Barcelony. 21-letni pomocnik przeżywa trudne chwile, bo obecny trener Barcy nie daje mu pograć. Trzyma w rezerwie, choć na zespół spadła plaga urazów. Leczą się Gerard Piqué, Ansu Fati, Sergi Roberto i Philippe Coutinho. Messi nie zagrał z Sociedad z powodu drobnych dolegliwości. Na niedzielę będzie gotowy.

Dariusz Wołowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje