Reklama

Reklama

Liga Mistrzów. ​Jak ciężko być Cristiano Ronaldo

Najskuteczniejszy piłkarz w historii Pucharu Europy nie mógł sobie wyobrazić, że jeden mecz ściągnie na niego aż taką falę krytyki i zakwestionuje przyszłość w Turynie.

Giovanni Cobolli, prezes Juventusu w latach 2006-2009 stwierdził, że zatrudnienie Cristiano Ronaldo w Turynie latem 2018 roku było błędne pod każdym względem. - Mówiłem im od początku. To piłkarz znakomity, ale zbyt drogi. Każdy jego gol kosztuje Juve milion euro - mówi.

Wielka kasa CR7

Portugalczyk, za którego w wieku 33 lat klub z Turynu zapłacił Realowi Madryt 105 mln euro, jest najlepiej opłacanym graczem Serie A. Zarabia netto 31 mln euro za sezon. Dysproporcja w Juventusie jest spora. Drugi na liście płac holenderski stoper Matthijs de Ligt otrzymuje 8 mln za sezon, Argentyńczyk Paulo Dybala 7,3 mln, polski bramkarz Wojciech Szczęsny 6,3 mln.

Reklama

Nic dziwnego, że od Ronaldo oczekuje się najwięcej. Szczególnie w Lidze Mistrzów, gdzie zdobył 134 bramki i którą wygrał pięć razy (z Manchesterem United i czterokrotnie z Realem). Tymczasem w trzy lata w Champions League CR7 zdobył dla Juventusu 16 goli, zaledwie o jednego więcej niż w ostatnim sezonie dla Królewskich.

Po porażce z Porto w 1/8 finału na Portugalczyka spada ostra krytyka. W 115. min Juventus stracił kluczowego gola, bo stojący w murze 36-letni CR7 podskoczył i odwrócił się tyłem od piłki kopniętej z wolnego z 25 metrów. Skrytykował go za to były trener Juventusu, Milanu i Realu Madryt Fabio Capello.

Tuż po meczu z Porto w prasie włoskiej pojawiły się spekulacje, że Ronaldo odejdzie z Juventusu po zakończeniu sezonu. Kontrakt ma do 2022 roku, ale jak mówi Giovanni Cobolli i wielu innych, klub z Turynu powinien przystąpić do głębokiej przebudowy drużyny. W ostatnich trzech latach nie przebrnął wyżej niż do ćwierćfinału Champions League, w ostatnich dwóch odpadał w 1/8 finału. Nie pomogły zmiany trenerów. W 2019 roku Massimiliano Allegriego zastąpił Maurizo Sarri, ostatniego lata na stanowisko powołano Andreę Pirlo. Efekt jest wciąż taki sam - drużyna przestaje się liczyć w Europie, a nawet we Włoszech zaczyna tracić pozycję na szczycie.

Co dalej z Ronaldo?

Dziewięć tytułów w ostatnich dziewięciu latach - takiej passy Juventus nie miał nigdy. W tym sezonie drużyna traci jednak do Interu Mediolan aż 10 pkt, mając mecz zaległy. CR7 jest liderem strzelców rozgrywek z 20 golami, ale Włosi policzyli, że jego bramki dały Juventusowi zaledwie 7 pkt.

W tabeli piłkarzy mających największy wpływ na swój zespół Ronaldo jest dopiero na 9. pozycji, tak jak Sergej Milinkovic-Savic, który zdobył dla Lazio zaledwie pięć bramek. Prowadzą Ciro Immobile z Lazio (14 goli, 14 pkt) i 39-letni Zlatan Ibrahimovic z Milanu (14 goli, 13 pkt). Szwed wrócił przed rokiem na San Siro za darmo z amerykańskiej MLS.

Z pewnością 36-letni Ronaldo łatwo znajdzie kolejnego pracodawcę, ale Juventus nie zarobi zbyt wiele na jego transferze. Będzie się musiał zadowolić tym, że Portugalczyk odciąży budżet płacowy z 31 mln euro. A może Portugalczyka odzyska Real Madryt? Odkąd odszedł z Santiago Bernabeu królewska drużyna cierpi na chorobliwy deficyt goli, a kibice klubu wzdychają na wspomnienie CR7. W Realu zdobył 450 bramek w 438 meczach. Tyle że prezes Florentino Perez chce raczej odmładzać kadrę zespołu.

Dariusz Wołowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama