Reklama

Reklama

​Czy Real Madryt może wygrać Ligę Mistrzów?

Nikt nie ma większego doświadczenia i większych sukcesów. Drużyna Zinedine'a Zidane'a nie należy jednak do faworytów tej edycji Champions League.

Awans przyszedł łatwiej niż się spodziewano. Atalanta ani przez moment nie zachwiała wiarą trzynastokrotnych triumfatorów rozgrywek. Po dwóch latach porażek w 1/8 finału Real Madryt przeskoczył pierwszego rywala w fazie play off. A rozentuzjazmowany dziennik "Maca" stawia pytanie: "kto chciałby wpaść na Królewskich w ćwierćfinale"? Losowanie w piątek.

Modric-Kroos, najlepsza para pomocników w historii Ligi Mistrzów?

Na swojej oficjalnej stronie UEFA zastanawia się czy Luka Modric i Toni Kroos to najlepsza para pomocników w historii rozgrywek? Osiągnęli w nich więcej niż genialni Hiszpanie Xavi Hernandez i Andres Iniesta z Barcelony. Chorwat wygrał Ligę Mistrzów z Realem cztery razy, Niemiec trzykrotnie z Królewskimi i raz z Bayernem. Obaj mogą kandydować do tytułu graczy wszech czasów w swoich krajach. Kroos jest mistrzem świata z 2014 roku, Modric aktualnym wicemistrzem.

Reklama

Przeszłość nie ma jednak większego znaczenia, gdyby tak było Real byłby murowanym kandydatem do wygrania Ligi Mistrzów w tym sezonie. Karim Benzema i Sergio Ramos osiągnęli w europejskich rozgrywkach tyle samo co Modric i Kroos. Francuz został wczoraj piątym piłkarzem, który osiągnął granicę 70 goli w Lidze Mistrzów. Po Raulu Gonzalezie, Cristiano Ronaldo, Leo Messim i Robercie Lewandowskim.

Real znów czuje się mocny. A przecież zaczął rozgrywki katastrofalnie - od porażki u siebie z dzieciakami z Szachtara Donieck. Zdziesiątkowany przez koronawirus ukraiński klub przywiózł do Madrytu rezerwy. Sześć dni później Królewscy przegrywali w Moenchengladbach 0:2 do 87. minuty. Benzema, Ramos, Casemiro ratowali remis kluczowy w batalii o wyjście z grupy.

Dwumecz z Interem Mediolan miał być dla drużyny Zinedine'a Zidane'a najtrudniejszym egzaminem, tymczasem Real zdał go na sześć punktów. I nawet kolejna porażka z Szachtarem nie pozbawiła go prawa gry w 1/8 finału. Przyparty do muru zespół weteranów staje się najgroźniejszy. W Madrycie Borussia Moenchengladbach nie stawiała oporu.

Real nie przegrywa finałów

Jeden z mitów funkcjonującym w świadomości kibiców mówi, że Puchar Europy Francuzi wymyślili na potrzeby Realu. Inny, że Królewscy nie przegrywają finałów. Widać to po wynikach ankiety zorganizowanej przez UEFA. Tylko 31 proc głosujących uważa, że drużyna Zidane’a przebrnie ćwierćfinał, ale zaledwie 8 proc twierdzi, że jeśli już dotrze do decydującego meczu na Ataturk Olympic Stadium w Stambule 29 maja, to go przegra.

Z szesnastu finałów Pucharu Europy Real przegrał zaledwie trzy. Ostatni w 1981 roku z Liverpoolem 0-1. Niewielu to pamięta. Od tamtej pory Królewscy docierali do finału siedmiokrotnie i zawsze zwyciężali. Po dogrywkach, karnych, zdobywając gole w doliczonym czasie gry. Jakby czuwała nad nimi jakaś wyższa siła.

Jeśli w ćwierćfinale Real trafi na Bayern Monachium, faworytem będą obrońcy tytułu prowadzeni przez Lewandowskiego. Tyle, że nawet faworyzowani Niemcy nie życzą sobie takiego losowania. Odżyją złe wspomnienia: od 2014 roku Bawarczycy mierzyli się z Realem w Lidze Mistrzów trzykrotnie, zawsze przegrywając.

Real może jednak trafić w ćwierćfinale na Porto czy Borussię Dortmund, a wtedy to on wystąpi w roli faworyta. Dwa złe lata w Champions League utrwaliły przekonanie, że najlepszy czas Modrica, Kroosa, Benzemy, Ramosa przeminął. Mają w sumie 133 lata, zaniżana przez Niemca średnia wypada powyżej 33. Nikt nie może się z nimi równać osiągnięciami i doświadczeniem. Do tego dochodzi Zidane - najbardziej utytułowany szkoleniowiec w Pucharze Europy obok Carlo Ancelottiego i Billa Shankly'ego. Real wie lepiej niż ktokolwiek jak się podbija Europę. Czy to są jednak argumenty wystarczające do wygrania Ligi Mistrzów raz jeszcze?

Rzut oka na innych rywali Królewskich: Liverpool przeżywa zapaść w Premier League, Manchester City uchodzi za zespół, który z niezbyt zrozumiałych powodów notorycznie zawodzi, gdy w Lidze Mistrzów nastaje czas ostatecznych rozstrzygnięć. PSG też nie jest rywalem poza zasięgiem Królewskich. Drużyny Zidane’a nie typuje się do zwycięstwa, ale nikt kto na nią trafi w ćwierćfinale, tańczył z radości nie będzie.

Dariusz Wołowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje