Reklama

Reklama

Bez Hamulców. Tak kluby oszukują na paliwie?

Prezes ligowca zdradził nam, że kluby kupują jedną paletę metanolu wysokiej klasy, a trzy następne są już z metanolem technicznym, który już nie ma tej jakości. Stąd mogą się brać problemy żużlowców, którzy od jakiegoś czasu narzekają, że zdarza im się jechać na kiepskim paliwie.

Od kilku tygodni mamy głośny temat kiepskiego metanolu. Zawodnicy i mechanicy skarżą się, że na niektórych stadionach paliwo jest marnej jakości, że śmierdzi, że niszczy silniki, a przede wszystkim nie pozwala rozwinąć należytej prędkości na torze.

Prezes jednego z ligowych klubów zaczepił mnie kilka dni temu i mówi: redaktorze, a ja wiem, o co w tym wszystkich chodzi. Odpowiedziałem: w takim razie zamieniam się w słuch panie prezesie.

Prezes udzielił mi wykładu. Zaczął od tego, że on zużywa na sezon cztery palety metanolu. Na jednej takiej palecie są beczki o łącznej zawartości 800 litrów. No i prezes mówi, ze w klubach robią tak, że kupują jedną taką paletę z paliwem wysokiej klasy, ale już trzy następne biorą z metanolem technicznym.

Reklama

Paleta z metanolem wysokiej jakości kosztuje 6,5 tysiąca złotych. Taka z metanolem technicznym kosztuje tylko 1,8 tysiąca złotych. Rachunek jest więc prosty. Chodzi o oszczędności. Nikt jednak nie patrzy na to, że metanol techniczny może sprawiać problemy, a tak niestety się dzieje.

Ta jedna paleta z metanolem wysokiej jakości pozwala potem klubom machać funkcyjnym przed oczami świstkami papieru. Widzicie, u nas z metanolem wszystko w porządku. Jest dowód zakupu, jest stosowna beczka (metanol techniczny zawsze przecież można przelać do tej beczki z właściwym) i wszystko gra.

Wiem też, że kluby zasadniczo kupują metanol tak, byle było jak najtaniej. Nawet jeśli nie jest to metanol techniczny, to jest to produkt do niego zbliżony. Niewiele droższy.

Rok temu mieliśmy co najmniej dwa przypadki, we Wrocławiu i w Częstochowie, gdzie zawodnicy skarżyli się na to, że silniki nie pracują należycie. Na gorszym paliwie da się jechać, ale nie ma tej prędkości, a silniki są po wszystkim mocno zabrudzone i trzeba je oddać do serwisu.

Ponawiam swój apel do PGE Ekstraligi o to, by kupowała metanol wszystkim klubom z jednego źródła. To wyrówna szanse.

Krzysztof Cegielski zwrócił ostatnio uwagę na to, że problem z metanolem może mieć Częstochowa. Ekspert nie oskarżał broń Boże Włókniarza o celowe działanie, ale o to, że klub miał pecha i kupił paliwo gorszej jakości przez przypadek (to też się zdarza). Włókniarz i Sparta jeździły w meczu na tym samym paliwie. Goście sobie radzili u gospodarzy, jechał tylko Jakub Miśkowiak. Cała Sparta korzysta z silników Ryszarda Kowalskiego, MIśkowiak również. Być może, choć to oczywiście tylko spekulacja, te silniki lepiej radzą sobie z paliwem gorszej jakości, a inne mają z tym kłopot.

I ostatnia sprawa. Był swego czasu taki finał ligi szwedzkiej, gdzie Vetlanda miała Indianernę Kumla na widelcu. Wtedy było tak, że każda drużyna miała swoje paliwo. Indianerna jechała do przodu, Vetlanda 30 metrów z tyłu. Bartosz Zmarzlik, zawodnik Vetlandy miał trzy motocykle, żaden nie chciał szybko jechać. Tak wrzucam, żeby każdy uzmysłowił sobie, jak ważny w żużlu jest dobry metanol.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje