Reklama

Reklama

Bez Hamulców. Czerwona się należała, a Musielak musiał odejść

- Czy naprawdę myślisz, że go kopnąłem – pytał Rohan Tungate Dariusza Sajdaka, mechanika Grigorija Łaguty, który poniedziałkową sytuację Tungate kontra Andreas Lyager skwitował stwierdzeniem: no i mamy czerwoną kartkę.

W sprawie Tungate’a środowisko jest podzielone. Zawodnicy dowodzą, że Australijczyk nie kopnął w 13. biegu Lyagera, że żółta kartka to maks. A ja uważam, ze czerwona kartka zawodnikowi Unii Tarnów należała się jak najbardziej.

Nie zarzucam mu chamstwa, ani też działania z premedytacją. Popełnił jednak błąd, za który musiał ponieść karę. Tym błędem było stworzenie niebezpiecznej sytuacji na torze przez zdjęcie nogi z haka. Nie muszę jeździć na żużlu, żeby wiedzieć, że tego się nie robi. Późniejsze zachowanie Tungate’a było konsekwencją tego błędu. Ot i cała historia na kartkę, czerwoną kartkę.

Reklama

Poza wszystkim marnuje się nam Tungate w eWinner 1. Lidze. Trochę szkoda, że nikt mu nie zaufał. Z drugiej strony liczba miejsc ograniczona, a tych, którzy są bronią wyniki. Z drugiej strony lepsza pierwsza liga, niż jakaś chora rywalizacja o miejsce w składzie w PGE Ekstralidze. Mógłby coś o tym powiedzieć Tobiasz Musielak.

Z tego, co do mnie dotarło, to cała historia z Musielakiem wyglądała tak, że jesienią podpisał on kontrakt, bo wcześniej powiedziano mu, że będzie jeździł, że żadnej rywalizacji o skład nie będzie.

Z czasem lobby sponsorskie z Torunia zaczęło jednak naciskać, że oni chcą mieć swojaka w drużynie, że wolą Adriana Miedzińskiego. Sponsor płaci, więc ma prawo wymagać, ale Musielak musiał się nieźle zdziwić, kiedy nagle okazało się, że Miedziński też ma kontrakt, a to, który z nich będzie jeździł, rozstrzygnie się po treningach.

Przed sparingiem ze Stalą blady strach musiał paść na sponsorów, bo Musielak zrobił 10 punktów w Kryterium Asów, a obsada turnieju była naprawdę dobra. Ci sami sponsorzy mogli odetchnąć z ulgą po dwóch trójkach Miedzińskiego w sparingu eWinner Apatora z Moje Bermudy Stalą (48:41). I nic to, że jedna trójka była za darmo.

Musielak, choć w listopadzie usłyszał, że ma miejsce w składzie, obejrzał jeden mecz w telewizji, drugi również, a trzeci, choć Apator ma się zmierzyć w Lesznie z Fogo Unią, też miał zobaczyć z kanapy. I to pomimo tego, że na torze w Lesznie się wychował. No, ale nie można było odstawić Miedzińskiego po jednym słabym meczu.

Żeby było jasne, to nie uważam, żeby Apator popełnił jakiś wielki błąd, zostawiając Miedzińskiego. Owszem, Musielak mógłby dać średnio 1-2 punkty więcej na mecz, ale w ogólnym rozrachunku niczego to nie zmienia. Trener Tomasz Bajerski zawsze może połatać dziury rezerwami.

Dziwi mnie natomiast, że w ogóle dopuszczono do takiej sytuacji. Jeśli mam dwóch zawodników, z których jeden wydaje się idealny na domowy tor (na dokładkę stoją za nim lokalni sponsorzy), a drugi na wyjazdy (ale to jednak człowiek z zewnątrz), to zostawiam tego pierwszego i po kłopocie. Bo tak to Musielak zmarnował trochę czasu i całe szczęście, że znalazł się ktoś, kto był w kłopocie i przygarnął go do drużyny. Jednak to, że Musielak musiał odejść, jest dla mnie tak oczywiste, jak czerwona kartka dla Tungate’a.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama