Reklama

Reklama

EUM. Katastrofa w Europie, ale...

Wszystkie trzy polskie drużyny zakończyły swój udział w EU Masters już po fazie grupowej. Takiego scenariusza nie spodziewał się nikt i to rozstrzygnięcie ciężko określić inaczej niż katastrofą. Nie powinniśmy popadać jednak w rozpacz.

Reklama

AGO Rogue musiało uznać wyższość nie tylko silnego Misfits Premier, ale również bałkańskiego SAIM SE. W rewanżach doszła do tego także porażka z hiszpańskim G2 Arctic. To nie była łatwa grupa, ale mistrz Polski powinien był z niej wyjść. I ciężko zaprzeczyć stwierdzeniu, że pewnie by wyszedł, gdyby zagrał na miarę swojego potencjału.

Reklama

Jeszcze bardziej przykro robi się z powodu zaprzepaszczonych szans na awans K1CK. Ekipa Łukasza "Puki Style’a" Zygmunciaka podczas ligowych play-offów sprawiała wrażenie jakby zmierzała w dobrą stronę. W dodatku wylądowała, w wydawało się, wymarzonej grupie. Jednak finaliści Ultraligi wyglądali na europejskiej arenie na zupełnie pogubionych i o ile porażki z silnym BIG nie są żadną ujmą, o tyle ciężko przeboleć, że w starciach z włoskim Mkers czy Anorthosisem Famagusta z ligi greckiej polski zespół był po prostu tym gorszym.

Krajobrazu klęski dopełnił wczorajszy dzień w wykonaniu Illuminar Gaming. IHG nie wykorzystało słabości rywali, bo ani Macko, ani mousesports nie wyglądały na drużyny nie do pokonania. W rewanżach polskiej ekipie wystarczyłoby tylko jedno zwycięstwo, jedna wygrana mapa. IHG jednak przegrało we wszystkich trzech podejściach, a potem z hukiem pożegnało się z dogrywkami.

W ten sposób zakończyła się przygoda Ultraligi z aktualną edycją EU Masters. Czy jednak powinniśmy z tego powodu rozpaczać?

Jak to jest z Ultraligą?

W tym splicie wysłaliśmy na EU Masters drużyny niezłe, które miały szanse na przyzwoity rezultat, ale były to też zespoły z pewnymi, dość oczywistymi słabościami. K1CK miało problem z wygrywaniem bez mocnych walk drużynowych, AGO Rogue z trzymaniem się planu na grę, a IHG z grą pod presją.

Ich wyniki są rozczarowaniem, to na pewno, a największym prawdopodobnie dla samych zawodników. Oni też liczyli na dobry występ, pokazanie się na międzynarodowej scenie i godne reprezentowanie Ultraligi. Tym razem się nie udało i to udowadnia, że na regionalnej scenie wcale nie jesteśmy potęgą.

I nie zrozumcie mnie źle - to nie tak, że Ultraligi nie stać na wyprodukowanie fantastycznej drużyny, zdolnej go wygrania całego turnieju. W końcu mieliśmy AGO Rogue wiosną 2019 roku, K1CK latem 2020 czy znów AGO Rogue w ubiegłej edycji. Pora sobie chyba jednak uświadomić, że poziom naszych rozgrywek jest po prostu niższy niż francuskich, niemieckich czy nawet hiszpańskich i że regularny "polski finał" to po prostu mrzonka.

Zespoły z Ultraligi regularnie oddają swoich najlepszych zawodników, a zastąpienie ich przychodzi naszym rozgrywkom trudniej niż bogatszym regionom. O ile tamtejsze ligi korzystają bowiem z całej puli europejskich graczy, o tyle polska liga opiera się niemal wyłącznie na rodzimych zawodnikach. A ci nie rosną na drzewach - trzeba ich znaleźć i ukształtować.

Jasne, AGO Rogue, K1CK i IHG wydawały się gotowe na wyzwanie, jakim jest EU Masters. Jednak, jak widać, gotowe jeszcze nie były. Pora to przeboleć i mieć nadzieję, że wyciągnięte wnioski pomogą im lepiej przygotować się do kolejnej edycji turnieju.

A nam pozostaje teraz kibicować Polakom w zagranicznych zespołach i cóż, czekać na następne EU Masters. To na pewno będzie w wykonaniu naszych ekip dużo lepsze.

Rafał "RaFeL" Fiodorow

Dowiedz się więcej na temat: EU Masters | European Masters. | Ultraliga | AGO ROGUE | K1CK | illuminar gaming

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje