Reklama

Reklama

EUM. AGO Rogue, Misfits Premier i Polakobójstwo w grupie B

Grupa B zapowiada się chyba najbardziej ekscytująco ze wszystkich zestawień. Znalazło się w niej aż dziewięciu Polaków, z czego siedmiu w drużynach, które mają teoretycznie zawalczyć o awans z pierwszego miejsca. A później może nawet o triumf w całym turnieju.

To właśnie pojedynek pomiędzy AGO Rogue a Misfits Premier wzbudza więc najwięcej emocji. Co ciekawe, to we francuskiej ekipie znajduje się więcej rodzimych graczy niż w zespole mistrza Polski, dlatego polscy kibice mogą mieć problem z tym, której z tych ekip tak naprawdę kibicować w bezpośrednim starciu.

"Mam nadzieję, że rywalizacja będzie zacięta, bo chłopaki z Misfits są na pewno dobrze przygotowani do tego turnieju" - mówi przed tym spotkaniem Łukasz "Pyrka" Grześkowiak, support AGO Rogue. "My zresztą też, także spodziewam się fajnych spotkań na Summoner’s Rift. Uważam, że wszystkie grupy w tym turnieju są na podobnym poziomie, ale nie przejmujemy się tym za bardzo. Trzeba wygrać z każdym, żeby zostać najlepszym."

Reklama

W podobnym tonie wypowiada się Tobiasz "Agresivoo" Ciba, ale ambicją toplanera Misfits Premier jest zdecydowanie pierwsza lokata w tym zestawieniu.

"Myślę, że AGO i G2 Arctic to groźne drużyny z dobrymi toplanerami, ale dalej uważam, że to my jesteśmy faworytem do wyjścia z grupy z pierwszego miejsca" - twierdzi. "Liczę na dobre pojedynki. W Bo1 wszystko może się zdarzyć, ale nie widzę sytuacji, w której nie wychodzimy z grupy. W dodatku AGO to drużyna, która jest bardzo zależna od występu Luckera, a o to jestem spokojny, bo przecież mam jego lepszą wersję u siebie w drużynie."

Bitwa pomiędzy Damianem "Luckerem" Konefałem i Pawłem "Woolitem" Pruskim jest z pewnością wisienką na torcie tego pojedynku. Obydwaj zawodnicy mają podobny styl gry oparty doskonałych umiejętnościach mechanicznych i agresywnym naciskaniu na rywali, gdy tylko pojawia się taka możliwość. Obydwaj też często mierzyli się w przeszłości, ale znacznie lepsze wspomnienia z tych starć ma Woolite, choć Lucker chciałby to zmienić i spodziewa się kolejnego wyrównanego starcia.

Coś im wszystkim udowodnić

Dla Woolite’a pojedynek z AGO Rogue ma też dodatkowy smaczek, bo to właśnie w barwach tej drużyny sięgał w ubiegłej edycji po zwycięstwo w EU Masters. Doświadczony strzelec przez długi czas występował w LEC, ale w pewnym momencie został trwale zrzucony do e-sportowego niebytu. Nie tak dawno, dzięki ciężkiej pracy, udało mu się wrócić do LEC, ale pomimo solidnych występów, ta przygoda potrwała tylko jeden split. Ostatnio Woolite wygrał EU Masters i po tym sukcesie jako jedyny członek formacji nie dostał angażu w LEC. Co więc mu pozostaje? Chyba tylko wygrać ponownie i jeszcze raz pokazać, jak fantastycznym jest strzelcem.

Wiele do udowodnienia ma też Jakub "Jactroll" Skurzyński, który do niedawna był etatowym zawodnikiem zespołu z LEC. Jego pozycja zaczęła stopniowo słabnąć i ostatecznie przed tym splitem na dobre pożegnał się z elitarnymi rozgrywkami. Wydaje się jednak, że i jemu zbyt wcześnie wieńczono koniec, bo teraz walczy o powrót na szczyt.

W nieco innym miejscu kariery znajduje się z kolei wspomniany już Agresivoo, który niewątpliwie chciałby pojawić się w końcu w najważniejszych europejskich rozgrywkach. Wydawało się, że szansę na debiut otrzyma już w tym splicie, bo pierwszy zespół Misfits zgłosił do zmagań dwóch toplanerów. Ostatecznie jednak tym docelowym był Koreańczyk Hirit, a polski zawodnik musiał zadowolić się występami we francuskiej lidze.

"Nie przeszkadza mi to, że jeszcze nie zagrałem w LEC. Nie jest to decyzja, na którą miałbym wpływ, dlatego skupiam się na grze i rozwoju. Prędzej czy później i tak się tam pojawię, i tego się trzymam" - zapowiada Agresivoo.

A jak lepiej pokazać, że jest się gotowym do gry na najwyższym poziomie niż wygrywając EU Masters?

"Nasz cel to oczywiście wygrana całego turnieju" - twierdzi toplaner. "Grałem już w tylu edycjach, że nic innego mnie nie zadowoli. Do tego większość graczy, która zwycięża w EU Masters idzie do LEC. Jestem przekonany, że to dla mnie ostatni krok, żeby upewnić się, że jestem gotowy i się tam znaleźć. Moim zdaniem mamy wszystko, żeby tego dokonać. Jestem pewny zarówno naszej formy, jak i umiejętności. Teraz pora pokazać je na Rifcie."

Zagrać bardzo dobrze, nie tragicznie

Z boku tej rywalizacji nie ma jednak zamiaru przyglądać się Bartłomiej "Fresskowy" Przewoźnik, który wraz z G2 Arctic przedzierał się przez fazę play-in. "Przedzierał się" to odpowiednie określenie, bo droga jego formacji do tego etapu zmagań z pewnością nie była usłana różami. Najpierw w grupie midlaner musiał mierzyć się z IHG i silnym portugalskim White Dragons, a potem w etapie play-off czekało go starcie z niebezpiecznym Fnatic.Rising. Z tego ostatniego pojedynku polski zawodnik wyszedł zwycięsko i dlatego zobaczymy go w turnieju głównym. Jednak tu los znów nie miał zamiaru go oszczędzać, bo Fresskowy trafił w grupie na bardzo groźnych przeciwników i o awans znów będzie ciężko. Jednak jego formacja na pewno ma spory potencjał i do tej pory prezentuje się naprawdę dobrze, więc czemu nie miałaby jeszcze raz zaskoczyć faworytów?

"W moim odczuciu to my jesteśmy naszymi największymi przeciwnikami" - twierdzi zawodnik G2 Actic. "Mam wrażenie, ze jeśli efektywnie wykorzystamy czas przed turniejem i dobrze nastawimy się mentalnie, to powinniśmy na spokojnie wyjść z grupy, a potem możemy powalczyć nawet o wygranie całego turnieju. Jeśli każdy z nas będzie w swojej szczytowej formie, to nie czujemy zagrożenia ze strony innych drużyn. Oczywiście w tym sezonie strasznie coinflipujemy i z tym mamy największy problem, bo możemy zagrać albo bardzo dobrze, albo tragicznie, ale tak jak wspomniałem, wszystko zależy od nas" - podsumowuje Fresskowy.

Zaskoczyć wszystkich

Z takim rozkładem sił wcale nie ma zamiaru zgodzić się też Kacper "Nahovsky" Merski, trener bałkańskiego SAIM SE SuppUp. Sukcesy Kliktech miały miejsce bardzo dawno temu i bałkańskie drużyny od tego czasu przestały wzbudzać respekt, ale zwycięzcy ostatniego sezonu tamtejszych rozgrywek chcą to zmienić i z pewnością nie powinno się ich lekceważyć.

"Czujemy się pewniej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać, chociaż losowanie na pewno mogło być lepsze. Bardzo dużo scrimowaliśmy jednak na drużyny z top3/top4 zarówno Ultraligi, jak i hiszpańskiego LVP, więc dobrze wiemy, jakiego poziomu się spodziewać. W czym upatrujemy swoich szans? Na pewno mamy bardzo dobrych graczy. Oczywiście na tym poziomie wszyscy prezentują bardzo wysoki poziom, ale mój support, Mersa, skacze po top3-top5 rankingu EUW, a ADC Vzz to typ carry, więc to zdecydowanie napawa optymizmem. Poza tym myślę, że jesteśmy bardzo dobrze ułożoną i zdyscyplinowaną w grze drużyną, a to wbrew pozorom może nas wyróżniać na tle innych zespołów" - kończy szkoleniowiec ekipy, która może okazać się "czarnym koniem" w tym zestawieniu.

Faworyci w grupie B są jednak dość klarowni. Na pewno warto czekać przede wszystkim na pojedynek AGO Rogue i Misfits Premier, ale nie można też lekceważyć dwóch pozostałych ekip. Zarówno G2 Arctic, jak i SAIM SE SuppUp mogą mocno namieszać w tej rywalizacji. A kto wie, może nawet sprawić sensację.

Rafał "RaFeL" Fiodorow

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje