Reklama

Reklama

E-sport. Illuminar Gaming z problemami podczas European Masters

Pierwszego dnia European Masters IHG, po trudnych meczach, zwyciężyło z White Dragons oraz PSV, ale jednocześnie poległo w starciu z G2 Arctic, kończąc dzień z bilansem 2-1. Wobec porażki hiszpańskiej drużyny z Portugalczykami aż trzy zespoły z grupy D legitymują się w tym momencie identycznym wynikiem.

Polska drużyna po pierwszym dniu European Masters pozostawiła nas z mieszanymi odczuciami. Styl, w jakim Mateusz "Czajek" Czajka i spółka rozprawili się z niżej notowanymi przeciwnikami, nie zachwycił. Zespół reprezentujący Ultraligę nie potrafił zdominować z PSV i długo męczył się z White Dragons. Polscy zawodnicy potrafili jednak wytrzymać presję w kluczowych momentach i wyszarpali zwycięstwa w tych arcyważnych starciach. Podobny wyczyn nie udał im się już w meczu z hiszpańskim zespołem G2 Arctic, w barwach którego występuje Bartłomiej "Fresskowy" Przewoźnik. Solidni Hiszpanie sami ulegli jednak portugalskiemu White Dragons i sytuacja w grupie przed dzisiejszymi rewanżami wciąż pozostaje otwarta.

Reklama

Potem nie będzie łatwiej

Awans do etapu play-off wywalczą tylko dwie drużyny, a pierwsze miejsce premiowane jest rozstawieniem w kolejnym starciu. To jednak prawdopodobnie niewiele zmieni, bo na Illuminar Gaming w decydującym meczu i tak będą czekać silni rywale - czy będzie to francuski Team Vitality, czy też brytyjskie Fnatic Rising.

Pierwszego dnia lepsza z tej dwójki okazała się ekipa prowadzona przez Pawła "Delorda" Szablę, który w prestiżowym pojedynku pokonał innego polskiego szkoleniowca, Mateusza "Tasza" Borkowskiego. Co ciekawe, reprezentantom LFL groziła w turnieju jeszcze jedna porażka, w starciu z bałtycką Goskillą, ale ostatecznie francuska drużyna w porę się pozbierała i zakończyła dzień z wynikiem 2-1. To sprawia, że Miłosz "Raven" Domagalski i spółka nadal mogą myśleć o pierwszym miejscu w grupie.

Polacy (w większości) z dobrą sytuacją

W kiepskim nastroju przed rewanżami w grupie C jest dżungler czeskiego Sinners, Damian "Wysek" Adamczyk, którego zespół po pierwszym dniu notuje bilans 0-3. W znacznie lepszym - inny polski dżungler, Szymon "Kanna" Kawęcki, który reprezentuje barwy ekipy Goskilla. Bałtycka formacja pozostawiła po sobie bardzo pozytywne wrażenie. Najpierw zwyciężyła w starciu z Sinners, a następnie we wspomnianym wcześniej meczu niespodziewanie rzuciła wyzwanie znacznie wyżej notowanemu Teamowi Vitality. Cieszy to tym bardziej, że ważną rolę w tym przedsięwzięciu odegrał polski zawodnik.

Bałtyckie drużyny w ogóle spisują się w tej edycji zmagań zaskakująco dobrze, bo drugi reprezentant tamtejszej ligi, Method2Madness, również walczy o wyjście z grupy. Ekipa, w której rolę analityka pełni Kacper "Moskal" Moskalczyk, wygrała pierwszego dnia dwa mecze i zajmuje pierwszą pozycję ex-aequo z włoskim Mkers, którego zawodnikiem jest Artur "Zwyroo" Trojan.

Niespodzianki, niespodzianki

Wielkim zaskoczeniem grupy A jest natomiast fatalna postawa FC Schalke 04 Evolution. Niemiecki zespół dotychczas przegrał już dwukrotnie, będąc zmuszonym do uznania wyższości zarówno Method2Madness, jak i czeskiej eSuby. Na koniec dnia ograł jednak Mkers i jeszcze bardziej skomplikował sytuację w grupie. Rewanże zapowiadają się więc ekscytująco.

Na wyrównaną walkę możemy liczyć również w grupie B. Tam póki co najlepiej spisuje się faworyzowane Z10 ESHARK z Bałkanów, które jako jedna z dwóch drużyn w turnieju nadal jest niepokonane. Pierwszego dnia zaskakująco dobrze poradziło sobie także prezentujące specyficzny styl KV Mechelen (2-1). Na belgijski zespół sposobu nie znaleźli ani Grecy z Gamespace MCE (1-2), ani Portugalczycy z For The Win (0-3).

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL