Reklama

Reklama

Liga duńska - Superligi: Aarhus Gymnastikforening - Randers FC 1-1 (0-0)

26 maja na Ceres Park w Århus odbyło się spotkanie rozgrywek duńskiej Superligi pomiędzy drużynami Aarhusu a Randersu. Starcie zakończyło się remisem 1-1. Ponieważ w pierwszym pojedynku także wygrała ta drużyna 2-1, więc to ona wywalczyła awans. Na stadionie zasiadło 12 310 widzów.

26 maja na Ceres Park w Århus odbyło się spotkanie  rozgrywek duńskiej Superligi pomiędzy drużynami Aarhusu  a Randersu. Starcie zakończyło się remisem 1-1. Ponieważ w pierwszym pojedynku także wygrała ta drużyna 2-1, więc to ona wywalczyła awans. Na stadionie zasiadło 12 310 widzów.

Występujące tu zespoły w historii bezpośrednich pojedynków spotkały się ze sobą 32 razy. Jedenastka Randersu wygrała aż 19 razy, zremisowała siedem, a przegrała tylko sześć.

Piłkarze obu drużyn potrzebowali dużo czasu, by się rozruszać. Senna atmosfera panowała przez pierwszej połowy. Nikt nie mógł się spodziewać, że prawdziwe emocje jeszcze nadejdą. Dopiero w czwartym kwadransie coś zaczęło się dziać na boisku. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 0-0.

W 49. minucie sędzia pokazał kartkę Jonasowi Bagerowi, zawodnikowi gości. W 56. minucie Alexander Ammitzbøll został zastąpiony przez Patricka Mortensena.

Reklama

Chwilę później trener Aarhusu postanowił skorzystać ze swojego jokera. W 60. minucie na plac gry wszedł Tobias Sana, a murawę opuścił Bror Blume. Tobias Sana bardzo przysłużył się swojej drużynie strzelając jednego gola. Była to już jego siódma bramka w tegorocznych rozgrywkach. Na pół godziny przed końcowym gwizdkiem arbiter wręczył kartkę Jakobowi Ankersenowi z Aarhusu.

Szczęście uśmiechnęło się do piłkarzy Aarhusu w 66. minucie spotkania, gdy Tobias Sana strzelił z karnego pierwszego gola. Zawodnik ten strzela jak na zawołanie. To już jego siódme trafienie w sezonie.

Na murawie, jak to często zdarzało się Randersowi w tym sezonie, pojawił się Kasper Enghardt, którego zadaniem było wzmocnienie szyków obronnych. Zmienił on w 67. minucie Frederika Lauenborga. W 71. minucie sędzia ukarał żółtą kartką Mustafę Aminiego z Aarhusu, a w 86. minucie Kaspra Enghardta z drużyny przeciwnej.

Mimo że drużyna gości nie grzeszy umiejętnością konstruowania sytuacji strzeleckich, na 73 ataki oddała tylko sześć celnych strzałów, to w końcu zdobyła długo wyczekiwaną przez ich kibiców bramkę. W trzeciej minucie doliczonego czasu starcia Marvin Egho wyrównał wynik meczu. To już ósme trafienie tego piłkarza w sezonie. Asystę przy golu zaliczył Jonas Bager.

Do końca pojedynku wynik nie uległ zmianie. Mecz zakończył się rezultatem 1-1.

Z przebiegu meczu nie wynikało, że jedna z drużyn będzie potrafiła przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Posiadanie piłki rozłożyło się równomiernie na obie drużyny. Remis od samego początku „wisiał w powietrzu”. Obie drużyny utrzymywały się przy piłce praktycznie tyle samo czasu. Mecz był bardzo wyrównany, od pierwszej do ostatniej minuty.

Zawodnicy obu drużyn otrzymali po dwie żółte kartki.

Drużyna Aarhusu w drugiej połowie wymieniła dwóch graczy. Natomiast zespół gości w drugiej połowie wykorzystał wszystkie zmiany.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL