Reklama

Reklama

  • 1 .Bayern Monachium (49 pkt.)
  • 2 .RB Lipsk (47 pkt.)
  • 3 .VfL Wolfsburg (42 pkt.)
  • 4 .Eintracht Frankfurt (42 pkt.)
  • 5 .Bayer 04 Leverkusen (37 pkt.)
  • 6 .Borussia Dortmund (36 pkt.)
  • 7 .1. FC Union Berlin (33 pkt.)
  • 8 .Borussia Moenchengladbach (33 pkt.)

W Gelsenkirchen euforia po zwycięstwie nad Borussią

Sobotni triumf Schalke Gelsenkirchen nad Borussią Dortmund 2-1 w 25. kolejce piłkarskiej ekstraklasy Niemiec to coś znacznie więcej niż trzy punkty w meczu derbowym. Po ostatnim gwizdku sędziego całe miasto w Zagłębiu Ruhry ogarnęła euforia.

"Zwycięstwo w derbach i szansa na awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów - czyli w Schalke wszystko w porządku" - podsumowała strona internetowa gazety "Der Spiegel".

Reklama

"Wielu kibicom Schalke podwójne zwycięstwo w derbach (w październiku 2012 r. Borussia przegrała również 1-2 - przyp. red) daje większą satysfakcję niż nawet wywalczenie Pucharu Niemiec" - napisano.

Rywalizacja tych drużyn należy do najbardziej zaciekłych w kraju. Początki wzajemnej niechęci sięgają połowy poprzedniego wieku, kiedy ekipy zaczęły prezentować podobny poziom sportowy. Towarzyszył temu konflikt na tle społecznym - Borussię wspierała bogatsza klasa średnia, natomiast za Schalke kciuki trzymali głównie robotnicy-imigranci ze Śląska i północno-wschodniej Polski.

"Ktoś kto przyjeżdża relacjonować spotkanie Schalke - Borussia, przestaje być dziennikarzem sportowym, a staje się korespondentem wojennym" - mówił jeden z mieszkańców Zagłębia Ruhry.

142. Revierderby zaczęło się tak naprawdę przed pierwszym gwizdkiem na Veltins Arena. Kibice drużyny przyjezdnej odpalili race, za co spotkały ich gwizdy fanów Schalke. Wyrazy ich dezaprobaty stały się szczególnie głośne, gdy spiker, wyczytując skład Borussii, zatrzymał się na Kevinie Grosskreutzu.

Pomocnik mistrza Niemiec, który nigdy nie krył niechęci do lokalnego rywala, powiedział kiedyś, że gdyby jego syn kibicował Schalke, to "natychmiast oddałby go do domu dziecka". To było na początku 2011 roku. Kibice jednak takich rzeczy nie zapominają i ich nie wybaczają.

"Na szczęście (dla Grosskreutza - przyp. red) Niemiec przy piłce był bardzo rzadko. Publiczność nie miała zbyt wiele okazji do zgotowania mu "koncertu gwizdów". Poza tym zawodnik grał bardzo słabo, zostawiał za dużo miejsca piłkarzom gospodarzy" - ocenił "Der Spiegel".

"Odpowiednikiem" Grosskreutza w Schalke jest 19-letni Julian Draxler, który w sobotę rozegrał swój setny mecz w ekstraklasie w biało-niebieskiej koszulce. Został najmłodszym w historii Bundesligi piłkarzem, który osiągnął tę liczbę występów. Zawodnik ten tak bardzo nie lubi lokalnego rywala, że w wielu przedmeczowych wywiadach ani razu nie użył słów "Borussia" i "Dortmund". Draxler uczcił jubileuszowe spotkanie bramką na 1-0 w 12. minucie.

Fakt, że gospodarze wygrali to spotkanie, wpłynął w pewnym stopniu na złagodzenie nastrojów. Na ulicach miasta było głośno, sympatycy Schalke wznosili chóralne śpiewy, ale na szczęście nie dochodziło do przejawów agresji.

"Wprawdzie przed rozpoczęciem spotkania mieliśmy pojedyncze zgłoszenia - np. fani Borussii powybijali szyby w jednym z autobusów - ale obyło się bez jakichkolwiek starć między kibicami obu zespołów. Ogólnie jesteśmy zadowoleni z przebiegu derbów" - relacjonował przedstawiciel policji Konrad Kordts.

Nie zawsze w "Pott", czyli w kotle (tak nazywa się Zagłębie Ruhry ze względu na dużą gęstość zaludnienia), jest tak spokojnie. Po październikowym spotkaniu w Dortmundzie zatrzymano po zamieszkach blisko 200 osób, a parę miesięcy wcześniej w tych samych okolicznościach - ponad 50.

Inny niemiecki dziennik, "Sueddeutsche Zeitung", podkreślił z kolei, że niewiele brakowało, aby spotkanie zakończyło się remisem. "Robert Lewandowski miał wyrównanie "na nodze". Polak uderzył jednak nie w swoim stylu - zamiast trafić do siatki, strzelił prosto w tors bramkarza" - napisano.

Oprócz Lewandowskiego w barwach Borussii, która dzięki porażce Bayeru Leverkusen utrzymała się na drugim miejscu w tabeli, cały mecz rozegrali także Jakub Błaszczykowski i Łukasz Piszczek. Ten drugi powiedział po spotkaniu, że porażka z Schalke jest szczególnie dotkliwa. Wtórował mu trener Juergen Klopp. "Dwie przegrane z derbach - na to nie ma po prostu słów" - powiedział niemiecki szkoleniowiec.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama