Reklama

Reklama

VfB Stuttgart - Borussia Dortmund 1-3 w Pucharze Niemiec

Łukasz Piszczek zagrał 90 minut w barwach Borussii Dortmund, a jego drużyna pokonała VfB w Stuttgarcie 3-1 i awansowała do półfinału Pucharu Niemiec. Cały mecz na ławce rezerwowych spędził Przemysław Tytoń, bramkarz gospodarzy. W trakcie spotkania na boisko poleciały... piłeczki tenisowe.

Sprawdź sytuację w Pucharze Niemiec

Polscy kibice robili sobie nadzieję na pojedynek Polaków. Tytoń jest jednak pewniakiem w bramce VfB, a w Pucharze Niemiec konsekwentnie występuje Michael Langerak. Tak też było tym razem, natomiast w pierwszym składzie gości wystąpił Łukasz Piszczek.

I spisywał się przyzwoicie. Nie jest to może ten sam piłkarz, który jeszcze kilkanaście miesięcy temu zachwycał na boiskach Bundesligi, ale nie schodzi poniżej wysokiego poziomu.

We wtorek jego drużyna błyskawicznie objęła prowadzenie. Już w piątej minucie trafił Marco Reus i wydawało się, że Borussia wygra bez problemu. Stuttgart nie składał jednak broni i w 21. minucie wyrównał Lukas Rupp mocnym strzałem z dystansu. W zamieszaniu przed polem karnym gości nie brał udziału Piszczek.

Rozdrażniona Borussia zaatakowała i znów dał o sobie znać Pierre Emerick Aubameyang, najlepszy strzelec zespołu. Dostał dobre podanie, a jakże - od Reusa, i pewnie trafił do siatki Langeraka. Inna sprawa, że zadanie miał łatwe, bo niespecjalnie przeszkadzali mu obrońcy VfB.

Ciekawe były dwie niepiłkarskie sytuacje w tym meczu. Otóż z trybun stadionu w Stuttgarcie dwukrotnie na boisko poleciały... piłeczki tenisowe. Kibice w ten sposób zaprotestowali przeciwko wysokim cenom biletów na mecze Bundesligi.

Kropkę nad i tuż przed końcem meczu postawił Henrik Mchitarjan, który wykorzystał podanie Aubameyanga. Borussia wygrała 3-1 i w półfinale Pucharu Niemiec zmierzy się z lepszym z pary Heidenheim - Hertha Berlin.

We wcześniejszym meczu Bayer Leverkusen przegrał z Werderem Brema 1-3. Goście fatalnie radzą sobie w Bundeslidze. Walczą o utrzymanie w niemieckiej ekstraklasie, a po 20 kolejkach zajmuje 16. miejsce w tabeli. Bayer jest piąty, a obie drużyny dzieli 13 punktów.

Reklama

Początek nie był dla zespołu z Bremy obiecujący. W 22. minucie, po rzucie karnym wykonanym przez Javiera Hernandeza, na prowadzenie wyszli gospodarze. Do przerwy jednak Werder już wygrywał 2-1 po trafieniach Santiago Garcii (31.) i Claudio Pizarro (42.-karny). W drugiej połowie na 3-1 podwyższył Florian Grillitsch (82.).

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy