Reklama

Reklama

Uli Hoeness dzwonił do Tomasza Hajty? Intrygujące zdjęcie Mateusza Borka

W Bayernie Monachium nastąpiło wielkie tąpnięcie. Mimo że era Carla Ancelottiego na ławce trenerskiej Bawarczyków, pod względem średniej punktów na mecz, była słabsza jedynie od wyników zespołu pod skrzydłami Pepa Guardioli, Włoch nie ocalił posady. W klubie trwa gorączkowe szukanie szkoleniowca, a pewne tropy prowadzą do... Tomasza Hajty.

Niespodziewane zdjęcie opublikował na Twitterze Mateusz Borek, dziennikarz Polsatu, który razem z Hajtą tworzy niepodrabialny duet komentatorów. Obaj wciąż jeszcze raczą kibiców w Polsce swoją "spikerką" podczas meczów reprezentacji Polski, na finiszu walki o awans na przyszłoroczne mistrzostwa świata w Rosji.

Jedni ich kochają, inni nienawidzą, głównie ze względu na notoryczne lapsusy językowe Hajty, ale obok tej dwójki nie sposób przejść obojętnie.

Właśnie Borek, w odpowiedzi na gorący okres w Bayernie Monachium, zamieścił fotografię, której zawartość jest frapująca. Na telefonie pojawiło się nieodebrane połączenie przychodzące, a właściciel numeru nazywa się... Uli Hoeness, czyli szef bawarskiego klubu. Do załącznika dziennikarz dodał komentarz: "Tomasz Hajto nie odbiera. Mówi, że ma dwa ważne mecze kadry do zrobienia ze mną. Niech sobie Uli radzi sam".

Reklama

Cała akcja prawdopodobnie jest żartem, ale nawet jeśli, to pokazuje dystans do siebie obu komentatorów. W tej chwili trenerem Bayernu tymczasowo został Willy Sagnol, ale na giełdzie już pojawiło się kilka nazwisk szkoleniowców, z których jeden na stałe przejmie schedę po Ancelottim.

Art

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL