Reklama

Reklama

TSG Hoffenheim - Bayern Monachium 0-6. Pogrom bez Lewandowskiego. Mecz dwukrotnie przerywano

Bez kontuzjowanego Roberta Lewandowskiego Bayern Monachium rozgromił 6-0 na wyjeździe TSG Hoffenheim. Mecz w drugiej połowie został dwukrotnie przerwany z powodu transparentów wywieszanych przez kibiców Bayernu. Piłkarze w ramach protestu przez ostatnie 10 minut odmówili gry i jedynie podawali piłkę między sobą.

Bundesliga: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Spotkanie z Hoffenheim było dla Bayernu pierwszym sprawdzianem bez Roberta Lewandowskiego. Polski napastnik nabawił się kontuzji golenia w trakcie meczu Ligi Mistrzów z Chelsea (3-0) i będzie pauzował przez co najmniej cztery najbliższe tygodnie.

Trener Hansi Flick zaskoczył - w miejsce "Lewego" po raz pierwszy w wyjściowym składzie zagrał zaledwie 18-letni Joshua Zirkzee. Poza nim Bawarczycy zagrali w galowym garniturze - drugą zmianą w porównaniu do meczu z "The Blues" była obecność w składzie Philippe Coutinho, który zastąpił Kingsley'a Comana (także nabawił się urazu z Chelsea).

Reklama

Nieobecność Lewandowskiego nie przeszkodziła jednak Bayernowi, który dosłownie znokautował niżej notowanego rywala - już po kwadransie Bawarczycy prowadzili 3-0.

Wynik spotkania w 2. minucie otworzył Serge Gnabry. Skrzydłowy wykorzystał świetne podanie Thomasa Muellera i "nożycami" wprawił kibiców Bayernu w ekstazę.

Pięć minut później prowadzenie podwyższył Joshua Kimmich, płaskim i precyzyjnym uderzeniem sprzed pola karnego. Po kwadransie Zirkzee zdobył bramkę w sposób, którego nie powstydziłby się Lewandowski - po zagraniu Gnabry’ego w polu karnym młodziutki Holender opanował piłkę, zmylił obrońcę i ze spokojem kilera umieścił ją w bramce!

Statystyki gry Bayernu, w czasie gdy Zirkzee przebywał na boisku, były w tym momencie kosmiczne. Biorąc po uwagę poprzednie spotkania i pierwszy kwadrans meczu z Hoffenheim, Bawarczycy zdobyli aż osiem bramek w 26 minut! Dawało to średnio jedną bramkę zdobytą co 3,25 min. Zirkzee zdobył trzy z nich.

W 33. minucie było już 4-0 - a na listę strzelców wpisał się Coutinho. Brazylijczyk wykorzystał zamieszanie w polu karnym, huknął na bramkę, a odbita jeszcze rykoszetem od obrońcy piłka wpadła do bramki

Kilkadziesiąt sekund po przerwie było już 5-0! Do bramki Hoffenheim ponownie trafił Coutinho.

Wiele czasu do zdobycia bramki nie potrzebował też Leon Goretzka, który pojawił się na boisku w 56. minucie. Już sześć minut później wykorzystał podanie Tolisso i w sytuacji sam na sam podwyższył na 6-0!

W trakcie drugiej połowy doszło do skandalu, po tym jak kibice Bayernu wywiesili transparenty obrażające prezesa Hoffenheim Dietmara Hoppa. Interweniować musiał sam trener Hansi Flick, który wściekły podbiegł do kibiców i długo z nimi dyskutował.

Po kilku minutach mecz wznowiono, ale ponownie przerwano po kolejnych transparentach! Tym razem do kibiców ruszył jeden z szefów Bayernu Oliver Kahn. Piłkarze zeszli do tunelu i czekali na dalszy rozwój wypadków. To zupełnie bezsensowne zachowanie kibiców Bayernu! Ich zespół wygrywał i grał rewelacyjne spotkanie, a oni doprowadzili do przerwania gry.

Po około kwadransie przerwy mecz wznowiono, ale piłkarze nie wrócili do rywalizacji! Zamiast grać dalszą część spotkania, po prostu stali na boisku, rozmawiali i podawali sobie piłkę jak na treningu.

TSG 1899 Hoffenheim - Bayern Monachium 0-6 (0-4)

Bramki: 0-1 Gnabry (2.), 0-2 Kimmich (7.), 0-3 Zirkzee (15.), 0-4 Coutinho (33.), 0-5 Coutinho (47.), 0-6 Goretzka (62.).

WG

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL