Reklama

Reklama

  • 1 .Bayern Monachium (3 pkt.)
  • 2 .Hertha Berlin (3 pkt.)
  • 3 .Borussia Dortmund (3 pkt.)
  • 4 .FC Augsburg (3 pkt.)
  • 5 .SC Freiburg (3 pkt.)
  • 6 .TSG Hoffenheim (3 pkt.)
  • 7 .DSC Arminia Bielefeld (1 pkt.)
  • 8 .Eintracht Frankfurt (1 pkt.)

Robert Lewandowski: W sporcie liczą się sukces i pieniądze

- W sporcie wyczynowym liczą się inne atrybuty: sukces i pieniądze, i właśnie one, nic innego, decydują o transferze - przekonuje Robert Lewandowski w wywiadzie dla tygodnika "Der Spiegel". - Wszystko musi mieć ustalony porządek, a przede wszystkim w księgowości i w kwestiach finansowych - stwierdza napastnik. Dlatego, jest przekonany, że w Niemczech do rekordowego transferu Neymara nigdy by nie doszło.

Na pytanie, czy będąc pięciokrotnym mistrzem niemieckiej Bundesligi nie czuje się nią nieco znużony, Lewandowski odparł, że "zawodnik wyczynowy chce być wciąż najlepszy" i stara się udowodnić, że osiągane wyniki nie są sprawą przypadku. Napastnik Bayernu Monachium stwierdził, że klub określił już swój plan na sezon. - Jeszcze żaden niemiecki klub nie był sześciokrotnym mistrzem Niemiec pod rząd. My możemy dalej pisać historię i jest to dla nas ogromna zachęta - mówi piłkarz.

Lewandowski ustosunkował się do zarzutów, że u progu nowego sezonu robi wrażenie niedostatecznie zmotywowanego czy wręcz sfrustrowanego. Tłumaczył to intensywnym okresem przygotowawczym w Azji i zbyt dużą liczbą rozegranych tam meczów towarzyskich. Jak tłumaczył, podczas takich spotkań każdy zawodowiec stoi przed wielkim dylematem, czy dać w nich z siebie wszystko, czy grać tak, by starczyło dobrej formy także w rundzie wiosennej, kiedy toczy się walka o najważniejsze tytuły. Dla niego, jak zaznaczył, ważniejsze są treningi, gdyż liczne mecze towarzyskie w fazie przygotowawczej niewiele mu dają.

Piłkarz w wywiadzie dla hamburskiego magazynu podkreślił, że sporo wysiłku wymaga od niego zmotywowanie się do tych meczów z klubami Bundesligi, które "zasadniczo nie zaliczają się do grupy kandydatów na mistrza".

Reklama

Na pytanie, czy niektóre mecze Bundesligi traktuje zatem bardziej, jako trening niż rozgrywki, Lewandowski stwierdził, że "Bundesliga potrzebuje więcej takich drużyn jak RB Lipsk". Jego zdaniem silne drużyny zmuszają do jeszcze większych inwestycji w siebie. Poza tym Bundesliga nie powinna być zdominowana tylko przez jedną drużynę, bo jeden pojedynek na szczycie to za mało. - Potrzebujemy czterech do pięciu drużyn, które stale grają na najwyższym poziomie - wskazuje Lewandowski. Jest przekonany, że silne współzawodnictwo pomogłoby Bayernowi utrzymać koncentrację na najwyższym poziomie do samego końca sezonu. Poza tym silna liga nakręca też odpowiednio jej zyski.

Piłkarz ustosunkował się także do kwestii wynagrodzeń dla czołowych piłkarzy oraz problemu nieokiełznanego rynku transferowego, a konkretnie do przypadku Brazylijczyka Neymara, którego klub Paris Saint-Germain odkupił od FC Barcelona za 222 mln euro.

- Jedno z pierwszych słów, jakiego nauczyłem się w Niemczech to "Ordnung" - "porządek". Wszystko musi mieć ustalony porządek, a przede wszystkim w księgowości i w kwestiach finansowych - stwierdza Lewandowski. Dlatego, jest przekonany, że w Niemczech do takiego transferu nigdy by nie doszło.

Zawodnik relatywizuje jednocześnie aktualny rozwój w światowej piłce nożnej, wskazując, że "jest ona kapitalizmem w najczystszym wydaniu i każdy w tej branży chce zarobić". Mimo że nie widzi w tym nic złego, jest zdania, że "federacje piłkarskie powinny wypracować reguły, które nie pozwoliłyby rynkowi piłkarskiemu wymknąć się spod kontroli". - Jeśli wciąż te same cztery czy pięć drużyn wygrywa wszystkie tytuły, ponieważ grają w nich wszyscy najlepsi zawodnicy, doprowadzi to z czasem do spadku zainteresowania futbolem przeciętnego kibica - ostrzega Lewandowski. I mogłoby to wyrządzić temu sportowi największą z możliwych szkód.

Poruszoną przez magazyn "Der Spiegel" kwestię braku lojalności piłkarzy wobec klubów na przykładzie spektakularnego transferu napastnika Ousmane Dembele z Borussii Dortmund do Barcelony, Lewandowski skwitował stwierdzeniem, że "należy skończyć z emocjonalnym traktowaniem profesjonalnego futbolu". Zdaniem piłkarza lojalność to wspaniałe pojęcie, mające dużą wartość w życiu prywatnym. - W sporcie wyczynowym liczą się inne atrybuty: sukces i pieniądze, i właśnie one, nic innego, decydują o transferze - przekonuje Polak.

W opinii Lewandowskiego inwestycje w piłkę nożną w przyszłości będą jeszcze większe, bo piłkę nożną ogląda się na całym świecie. I właśnie te namiętności i emocje kibiców prowadzą do tego, że na rynku piłkarskim przybywa coraz więcej inwestorów. - Szanse na zyski w piłce nożnej są tak duże jak nigdzie indziej - przekonuje piłkarz.

Odnosząc się do ostatnich demonstracji kibiców wymierzonych przeciwko komercjalizacji piłki nożnej, Lewandowski podkreśla zagrożenie, jakie niesie ze sobą proces globalizacji. W jego opinii zaciera się coraz bardziej granica między tym, co regionalne, a tym, co globalne. - Rodzi się pytanie, kto jest właściwie kibicem danego klubu? Ten, kto mieszka w Monachium, w Azji czy Ameryce? Rozwiązanie tego problemu staje się aktualnie dla klubów piłkarskich największym wyzwaniem - tłumaczy napastnik Bayernu. Sytuacja ta wywołuje bowiem u wiernych od lat kibiców uczucie frustracji. Piłkarz przekonuje też, że niepotrzebna jest ogromna komercyjna oprawa wokół meczów pucharowych, np. o mistrzostwo Niemiec. Niepotrzebny jest, np. koncert w przerwie spotkania finałowego. Na pytanie "Spiegla", czy piłka nożna zamieni się kiedyś w wielki show, w wielki event, Lewandowski odpowiedział z przekonaniem, że "mecz będzie zawsze najważniejszy", ale 90 minut wokół meczu będzie coraz bardziej przypominało hollywoodzki film i "procesu tego nie da się już powstrzymać".

Opr. Aleksandra Jarecka/polska redakcja Deutsche Welle

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Bundesligi

Dowiedz się więcej na temat: Robert Lewandowski | Bayern Monachium

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje