Reklama

Reklama

Robert Lewandowski pokazał, jak strzela się Realowi Madryt cztery gole w Lidze Mistrzów

Dokładnie siedem lat temu Robert Lewandowski był na ustach całego, piłkarskiego świata. Wówczas 24-letni snajper Borussii Dortmund w pojedynkę zdemolował Real Madryt w pierwszym półfinale Ligi Mistrzów, strzelając "Królewskim" aż cztery gole.

Dokładnie siedem lat temu Robert Lewandowski był na ustach całego, piłkarskiego świata. Wówczas 24-letni snajper Borussii Dortmund w pojedynkę zdemolował Real Madryt w pierwszym półfinale Ligi Mistrzów, strzelając "Królewskim" aż cztery gole.


Bezapelacyjnie był to jeden z najlepszych meczów "Lewego" w karierze. Polak rozegrał wiele wybornych spotkań, sensacją było strzelenie już w barwach Bayernu pięciu goli w zaledwie dziewięć minut w meczu z VfL Wolfsbug, ale "rozstrzelanie" Realu ma niewspółmierną wymowę.

Mecz BVB z "Królewskimi" miał ogromny ciężar gatunkowy, bo był pierwszą batalią w półfinale Ligi Mistrzów edycji 2012/13. To, czego na Signal Iduna Park dokonał zespół Juergena Kloppa, a przede wszystkim Lewandowski, po prostu nie mieściło się w głowie.

Polak swój strzelecki popis rozpoczął w 8. minucie, gdy napoczął naszpikowanego gwiazdami przeciwnika. Krótko przed przerwą do remisu doprowadził Cristiano Ronaldo, ale druga połowa miała już tylko jednego superbohatera. "Lewy" między 50. i 66. min wpakował trzy gole, a BVB rozbił Real 4-1. To po tym meczu prezydent Realu Florentino Perez miał powiedzieć, że "Lewy" kiedyś trafi do Madrytu...

Reklama

Tak spektakularna zaliczka wystarczyła w rewanżu i, mimo porażki 0-2 w Madrycie, to klub z Zagłębia Ruhry awansował do finału Champions League. W nim Lewandowski i spółka jednak musieli uznać wyższość Bayernu Monachium, po obfitującym w emocje spotkaniu przegrali 1-2, ale to już materiał na osobną historię.

AG

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL