Reklama

Reklama

  • 1 .RB Lipsk (7 pkt.)
  • 2 .FC Augsburg (7 pkt.)
  • 3 .Eintracht Frankfurt (7 pkt.)
  • 4 .Bayern Monachium (6 pkt.)
  • 5 .Borussia Dortmund (6 pkt.)
  • 6 .TSG Hoffenheim (6 pkt.)
  • 7 .Werder Brema (6 pkt.)
  • 8 .VfB Stuttgart (4 pkt.)

Robert Lewandowski na wojnie z Cezarym Kucharskim. "Der Spiegel" formułuje poważne zarzuty

Robert Lewandowski wciąż znajduje się pod lupą niemieckich mediów. "Der Spiegel" w swojej kolejnej publikacji, prześwietlając finanse i transfery gotówkowe napastnika Bayernu Monachium, wskazuje na możliwe antydatowanie umowy dotyczącej własnych praw reklamowych. Cała sprawa wokół "Lewego" wybuchła, gdy Cezary Kucharski złożył do sądu pozew cywilny przeciwko firmie marketingowej RL Management, domagając się aż 39 milionów złotych.

"Der Spiegel" swoje ustalenie opiera na dokumentach, do których mieli dotrzeć niemieccy dziennikarze.

Reklama

Według ich najnowszych ustaleń mogło dojść do takiego zabiegu. "Czy w ten sposób uniknięto milionowych podatków?" - pytają autorzy materiału.

Przedmiotem piątkowej publikacji jest kluczowa umowa marketingowa, która miała zostać parafowana 1 kwietnia 2008 roku. Na jej podstawie były wieloletni agent piłkarza, Cezary Kucharski, miał zagwarantować sobie aż do 2030 roku dochód z przyszłych umów reklamowych. Lewandowskiego ten "deal" miał kosztować 14 tysięcy euro.

I tu Niemcy przedstawiają wyniki swojego śledztwa, z którego ma wynikać, że ta umowa w rzeczywistości została podpisana dużo później, po sześciu latach, ale antydatowano ją właśnie na początek kwietnia 2008 roku.

"E-maile z czasów zakładania RL Management, które otrzymał 'Der Spiegel', sprawiają wrażenie, że umowa ta została sporządzona dopiero po latach. W związku z tym dokument ten został prawdopodobnie podpisany przez Lewandowskiego i Kucharskiego jesienią 2014 roku i antydatowany na 1 kwietnia 2008 roku" - twierdzi dziennik.

Autorzy publikacji twierdzą, że gdyby faktycznie doszło do antydatowania umowy, to Lewandowskiemu mogą grozić za naszą zachodnią granicą poważne konsekwencje podatkowe. A żeby wzmocnić swoje ustalenia, Niemcy odwołują się do rzekomej preambuły w umowie, gdzie napisano, że Lewandowski jest "na początku zawodowej kariery piłkarskiej" i potrzebuje "wsparcia w marketingu". Zdaniem dziennikarzy to wskazuje, że nie mogło chodzić o 2014 rok, gdy "Lewy" już był marką, tylko prędzej o 2008 rok.

Rzeczniczka Roberta Lewandowskiego, Monika Bondarowicz, cytowana przez "Der Spiegel" utrzymuje, że piłkarz do 2014 roku nie miał dochodów z własnej reklamy.

Zdaniem niemieckich dziennikarzy pieniądze z reklam od wiosny 2014 roku zaczęły trafiać na konto nowej firmy, za którą stoi Lewandowski, czyli RL Management. W ten sposób piłkarz miał unikać wyższych stawek podatkowych. - Legalna sztuczka podatkowa, bo to nie piłkarz osobiście otrzymywał miliony z reklam, ale jego firma w Polsce, gdzie stawki podatkowe są niskie - przedstawia "Der Spiegel". 

Bondarowicz odniosła się do całej sprawy również w rozmowie z Onet Sport. "Nagłośnienie sprawy skierowanej do sądu przed zapoznaniem się przez nas z materiałami i dokumentacją, traktujemy jako niedopuszczalną manipulację. Na tym etapie zatem nie będziemy ustosunkowywać się do zarzutów i informacji rozpowszechnianych przez pana Cezarego Kucharskiego".

Dowiedz się więcej na temat: Robert Lewandowski | Cezary Kucharski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama