Reklama

Reklama

  • 1 .Bayern Monachium (52 pkt.)
  • 2 .RB Lipsk (50 pkt.)
  • 3 .VfL Wolfsburg (45 pkt.)
  • 4 .Eintracht Frankfurt (42 pkt.)
  • 5 .Borussia Dortmund (39 pkt.)
  • 6 .Bayer 04 Leverkusen (37 pkt.)
  • 7 .1. FC Union Berlin (34 pkt.)
  • 8 .SC Freiburg (34 pkt.)

Robert Lewandowski. Kibic Borussii oskarżył go o pobicie

Robert Lewandowski stał się bohaterem niemieckich tabloidów i to nie ze względu na swoje wyczyny piłkarskie. Uwaga mediów skupiła się na "Lewym" po incydencie z 17-letnim kibicem Borussii Dortmund, który oskarżył reprezentanta Polski o pobicie.

Kto ma rację? Dołącz do dyskusji na forum!

Reklama

"Bild" zamieścił obszerny materiał o tym zdarzeniu opatrzony m.in. relacją rzekomo pobitego kibica, a także zdjęciami. Incydent miał miejsce w czwartek rano w pobliżu gimnazjum "Stadtkrone". 17-letni Philip S. stał z przyjaciółmi przed szkołą, kiedy przejeżdżał tamtędy Lewandowski swoim Porsche Cayenne. Philip powiedział "Bildowi": "Kiedy go zobaczyłem, pokazałem mu środkowy palec sfrustrowany faktem, że przechodzi do Bayernu Monachium. Wiem, że to nie było w porządku".

Według gimnazjalisty, Lewandowski wyskoczył z samochodu. "Ruszył na mnie jak wściekły byk. Jego dziewczyna otworzyła drzwi od strony pasażera, co mnie przestraszyło, bo wiem, że jest mistrzynią karate. Potem podszedł do mnie i powiedział: Co to było?! Co zrobiłeś?!".

Następnie Lewandowski miał rzekomo uderzyć Philipa. "Uderzył mnie ręką w czoło tak że poleciałem w prawo" - relacjonował gimnazjalista. Potem Lewandowski wsiadł do samochodu i odjechał. "Bild" zamieścił nawet zdjęcie zrobione przez jednego z przyjaciół Philipa, jak Lewandowski idzie w kierunku swojego samochodu.

"Nadal mam ból głowy" - mówił 17-latek, który o zdarzeniu poinformował ojca. "Bild" podkreśla, że obaj są kibicami Borussii Dortmund i mają wykupione karnety na Signal Iduna Park.

Rzecznik policji Kim Freigang potwierdził doniesienia tabloidu, że 17-latek oskarżył gwiazdę Borussii o pobicie. "Dwóch świadków potwierdza zeznania Philipa" - stwierdził Freigang.

Lewandowski na swoim profilu na portalu społecznościowym potwierdził, że do incydentu doszło, ale zaprzeczył, że pobił chłopaka. "Nie zamierzam żadnych 17-letnich, odważnych w grupie chłopaków uczyć kultury, ale nie pozwolę na obrażanie mnie i mojej rodziny. Jednocześnie dementuję, że użyłem przemocy wobec osób, które jawnie naruszyły moją prywatność. Mam nadzieję, że to odosobniony przypadek i przez całą rundę wiosenną będę mógł skupić się tylko i wyłącznie na grze dla BVB!" - napisał "Lewy" na Facebooku.

Murem za Polakiem stoi szef BVB Hans-Joachim Watzke. "Rozmawiałem z Robertem. On stanowczo zaprzecza zarzutom. Robert wyjaśnił, że chłopak pokazał mu środkowy palec, a on wysiadł z auta, położył mu rękę na ramieniu i zapytał: "Dlaczego robisz coś takiego?". Robert przysięga, że nie uderzył chłopca w twarz. Wierzę mu na 100 procent" - skomentował Watzke.

Menedżer najlepszego polskiego napastnika - Cezary Kucharski nie wpada w panikę.
- Nie za bardzo jest co komentować. Robert wszystko zawarł w oświadczeniu, jakie opublikował na Facebooku. Nie jest prawdą, jakobyśmy rozważali wynajęcie ochroniarza dla Roberta. Nie róbmy psychozy z jednorazowego incydentu - podkreśla Kucharski.

Niemiecki menedżer Roberta - Maik Barthel w "Bildzie" mówi o planach wynajęcia agencji ochroniarskiej dla "Lewego". Z naszych informacji wynika jednak, że cytat ten pochodzi sprzed roku, gdy do domu Roberta włamali się złodzieje. Rozważano wówczas zatrudnienie ochroniarza do pilnowania domu, ale nie samego piłkarza.

W sobotę Borussia zainauguruje rundę wiosenną Bundesligi meczem u siebie z FC Augsburg. Ciekawe, jak kibice BVB przyjmą Lewandowskiego po tym incydencie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama