Reklama

Reklama

  • 1 .Bayern Monachium (49 pkt.)
  • 2 .RB Lipsk (47 pkt.)
  • 3 .VfL Wolfsburg (42 pkt.)
  • 4 .Eintracht Frankfurt (42 pkt.)
  • 5 .Bayer 04 Leverkusen (37 pkt.)
  • 6 .Borussia Dortmund (36 pkt.)
  • 7 .1. FC Union Berlin (33 pkt.)
  • 8 .Borussia Moenchengladbach (33 pkt.)

Radosław Gilewicz o Bundeslidze: Bayern będzie mistrzem, Borussia wróci do gry

- Bayern Monachium znowu będzie mistrzem Niemiec, a Robert Lewandowski jego kluczowym zawodnikiem. Do ścisłej czołówki wróci Borussia, bo Thomas Tuchel to idealny następca Juergena Kloppa. A Kuba Błaszczykowski? Powinien zostać w Dortmundzie i powalczyć o miejsce w składzie - mówi w rozmowie z Interią były napastnik m.in. VfB Stuttgart Radosław Gilewicz. Dzisiaj o 20.30 rusza kolejny sezon Bundesligi.

Bundesliga. Sprawdź terminarz nadchodzącego sezonu - kliknij!

Interia: Gigant Bundesligi Bayern Monachium w lecie wzmocnił jeszcze swój skład - przyszli m.in. Arturo Vidal i Douglas Costa. To dobre ruchy Bawarczyków?

Reklama

- Vidal to był brakujący element w układance Guardioli. To piłkarz o niesamowitej jakości, który w dodatku grał już w Bundeslidze i zapewne szybko odnajdzie się w Bawarii. Takiego wojownika, człowieka z charakterem brakowało Bayernowi w ostatnich latach. Agresywność, przywództwo i wola walki - to wszystko cechy reprezentanta Chile. Takiego piłkarza nie było w Monachium od czasów Stefana Effenberga.

- Douglas Costa to także duże wzmocnienie, ale jeszcze bardziej istotne jest to, że do składu Bayernu wracają po przewlekłych kontuzjach Arjen Robben, Franck Ribery czy Holger Badstuber.

Odszedł z kolei Bastian Schweinsteiger. To duże osłabienie?

- Niekoniecznie. Za niego do centrum drugiej linii pozyskano przecież Vidala. Z drugiej strony Schweinsteiger to mistrz świata i zawodnik, który za życia stał się legendą Bayernu. Niestety, "Schweini" ostatnio bardzo często miewał problemy zdrowotne i chyba czuł, że u Guardioli będzie mu bardzo ciężko. Stąd jego transfer do Manchesteru United.

Robert Lewandowski w dalszym ciągu będzie kluczową postacią i głównym żądłem Bayernu?

- Jestem o tym przekonany. Robert już teraz jest w niezłej dyspozycji, a w miarę upływu czasu jego forma będzie zapewne szła w górę. Taka "dziewiątka", typowy egzekutor w ataku, jest niezbędny, aby Bayern mógł skutecznie grać swoim stylem.

- Trzeba też pamiętać, że konkurencja w tym klubie jest potężna. Na każdej pozycji może grać zawodnik ze światowego topu, ale Robert to wytrzymuje i radzi sobie świetnie. Czasami oczywiście będzie odpoczywał, bo Bayern gra na czterech frontach i wcześniej czy później każdy zawodnik musi dostać szansę na regenerację.

Wspomniał pan o stylu gry Bayernu. "Tiki-taka" w Monachium może przynosić równie znakomite skutki jak wtedy, gdy stosowała ją Barcelona pod wodzą Guardioli?

- Bayern i Barca to dwa różne zespoły i zupełnie inny materiał ludzki. Nie da się przenieść Barcelony do Bundesligi w skali jeden do jednego. Pep na każdym kroku powtarza, że to nie jest tak, że on kopiuje Barcelonę. Dostrzegam podobieństwa w stylu gry Barcy i Bayernu, ale jest także wiele różnic. Gdy Guardiola prowadził ekipę z Katalonii, wszystko kręciło się wokół Messiego, w Bayernie ciężar gry ofensywnej rozłożony jest na większą liczbę graczy.

- Pep uwielbia futbol "tysiąca podań". Ten styl bywa denerwujący, ale nikt nie może powiedzieć, że nie jest skuteczny. Piłkarze Bayernu coraz lepiej rozumieją taktykę Hiszpana. W ubiegłym sezonie nawet bez Robbena i Ribery’ego potrafili prezentować swój styl. A gdyby z Barcelony "wyjąć" Messiego i Neymara? Pewnie drużyna mocno by na tym ucierpiała.

Po kilku latach pełnych sukcesów trener Juergen Klopp odszedł z Borussii Dortmund. Thomas Tuchel będzie dobrym następcą uwielbianego przez fanów szkoleniowca?

- Już widać, że to dobry wybór szefów Borussii. Jeszcze na długo zanim ogłoszono, że Tuchel obejmie Dortmund, twierdziłem, że on będzie idealną kopią Kloppa. Im więcej się o nim dowiadywałem, tym bardziej okazywało się, że Tuchel ma swój oryginalny styl. On ma swoją linię, a bliżej niż do Kloppa jest mu do Guardioli.

- W okresie, kiedy Tuchel nie pracował już w Mainz, często odwiedzał Pepa i długo dyskutował z nim o futbolu. Widać to w grze Borussii - zespół ma się częściej utrzymywać przy piłce, grać z większym rozmachem. Wszyscy piłkarze dostali od Tuchela czystą kartę. W efekcie krytykowany przez wszystkich Mchitarjan w meczu el. Ligi Europejskiej potrafił strzelić hat-tricka. Jestem przekonany, że Borussia będzie się liczyła w nadchodzącym sezonie.

Nieciekawie wygląda przyszłość Błaszczykowskiego w Dortmundzie. Myśli pan, że Kuba zdecyduje się odejść z Borussii?

- Sądzę, że Kuba zostanie i powalczy o miejsce w składzie Borussii. Doniesienia o zainteresowaniu jego osobą ze strony innych klubów traktuję raczej w kategorii medialnych spekulacji. Błaszczykowski ma teraz trudny moment, bo wraca po roku przerwy spowodowanej kontuzją. To jest trudne, ale Kuba ma niesamowity charakter i łatwo nie odpuści.

- Na ten moment Tuchel stawia w składzie na innych, ale to nie są gracze poza zasięgiem Kuby. Moim zdaniem Kevin Kampl jest zawodnikiem słabszym od Polaka. Z kolei Mchitarjan na razie sprawdza się dobrze, ale przecież w ubiegłym sezonie miewał fatalne mecze. Bardzo zdziwiłbym się, gdyby Kuba postanowił teraz odejść z Borussii. To nie jest dobry moment, bo za chwilę startują poważne ligi. Błaszczykowski ma kontrakt do lata 2018 więc na jego miejscu zostałbym jeszcze w klubie.

W ubiegłym sezonie znakomicie spisywał się VfL Wolfsburg. Czy "Wilki" stać na to, by zagrozić Bayernowi w walce o mistrzostwo Niemiec?

- W tym sezonie jeszcze nie. Wolfsburg ma szansę dopaść Bayern za dwa-trzy lata, pod warunkiem, że w klubie zostanie Kevin De Bruyne.

A to raczej się nie zdarzy...

- No właśnie. Podobno Belg ma przejść do Manchesteru City. A kiedy szejkowie kogoś zechcą, to będą go mieli. Dla nich wydać na piłkarza 70 mln euro to nie jest żaden problem. A właśnie tyle chciałby Wolfsburg za De Bruyne. Jeśli ten piłkarz odejdzie, to Wolfsburg będzie miał problemy, bo Belg to 60 procent wartości tego zespołu. Jego liczby z ubiegłego sezonu - 21 asyst i 10 bramek - robią wrażenie.

Do Stuttgartu trafił Przemysław Tytoń. Polski bramkarz poradzi sobie w Bundeslidze?

- To dobre posunięcie Tytonia. Trafił do klubu, który jest bliski mojemu sercu (Gilewicz występował tam w latach 1995-1997 - red.), a pracy będzie miał sporo, bo w ostatnich latach najsłabszą stroną Stuttgartu była gra w obronie. Zespół ma teraz nowego trenera - Alexandra Zornigera, który zapowiedział, że jego drużyna będzie grała ofensywnie i bezkompromisowo. Tak jak kilka lat temu Borussia Dortmund. To oznacza, że Tytoń będzie miał okazję się wykazać.

Czołówka w Bundeslidze jest coraz szersza. Chociaż tradycyjnie faworytem do zdobycia tytułu jest Bayern, to o miejsca premiowane awansem do pucharów bije się praktycznie pół ligi. Kto może być w tym sezonie czarnym koniem rozgrywek?

- Mistrzostwo rezerwuję dla Bayernu. Natomiast o Ligę Mistrzów ma szansę powalczyć sześć-siedem drużyn, które były w czołówce już w poprzednim sezonie, z wyłączeniem Augsburga. W czubie tabeli będzie tym razem Borussia Dortmund. Sądzę, że pojawi się też taka szalejąca ekipa "no name’ów", właśnie w rodzaju Augsburga z zeszłego sezonu. Chciałbym, żeby to było FC Koeln z Pawłem Olkowskim w składzie. Ta drużyna ostatnio się wzmocniła (przyszli m.in. Frederik Soerensen z Juventusu i Anthony Modeste z Hoffenheim) i dobrze prezentowała się w meczach towarzyskich z silnymi rywalami. Po odejściu Firmino do Liverpoolu nie sądzę, żeby dużą rolę odegrało tym razem Hoffenheim.

Ciekawie będzie także w 2. Bundeslidze, gdzie gra ośmiu Polaków. Na zapleczu ligi niemieckiej rozegrano już dwie kolejki. Kto pana zdaniem może powalczyć o awans do 1. Bundesligi?

- Spore szanse na awans ma Freiburg, tradycyjnie duże ambicje ma także Kaiserslautern, w którego składzie jest dwóch Polaków - Kacper Przybyłko i Mateusz Klich. To klub z ogromnymi tradycjami, który ma mnóstwo kibiców, ale w ostatnich latach trochę nie sprzyja mu szczęście (dwa razy z rzędu zajął 4. miejsce na mecie rozgrywek w ostatnich dwóch latach - red.). Na razie jest jednak stanowczo za wcześnie na to, by zawyrokować, kto ma szanse na awans, bo 2. Bundesliga to rozgrywki dość nieprzewidywalne.

Rozmawiał Bartosz Barnaś

2. Bundesliga. Wyniki, tabela i statystyki - kliknij tutaj!

Polacy w 1. Bundeslidze 2015/16:

Jakub Błaszczykowski (Borussia Dortmund)

Sebastian Boenisch (Bayer Leverkusen)

Robert Lewandowski (Bayern Monachium)

Sławomir Peszko (FC Koeln)

Paweł Olkowski (FC Koeln)

Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund)

Eugen Polanski (Hoffenheim)

Artur Sobiech (Hannover 96)

Przemysław Tytoń (VfB Stuttgart)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje