Reklama

Reklama

Oliver Kahn polemizuje z Julianem Nagelsmannem. Poszło o finanse Barcelony

Julian Nagelsmann ostro skomentował działania Barcelony na rynku transferowym. Wyraził zdziwienie, że mimo długów, „Duma Katalonii” sprowadza sporo piłkarzy, w tym Roberta Lewandowskiego. - To jedyny klub na świecie, który nie ma pieniędzy, ale kupuje dowolnego piłkarza, jakiego chce – stwierdził trener Bayernu Monachium. Tak jednoznaczny w swojej ocenie nie był prezes bawarskiego klubu, Oliver Kahn.

Robert Lewandowski przeniósł się do Barcelony za 45 mln euro. Dodatkowe 5 mln Bayern może otrzymać w bonusach.

Oprócz polskiego napastnika do "Dumy Katalonii" przyszli jeszcze Franck Kessie z AC Milan i Andreas Christensen z Chelsea. Za nich hiszpański klub nie musiał płacić sumy odstępnego, bo przyszli po wygaśnięciu kontraktów, jako wolni zawodnicy. Z kolei za Raphinhę Barcelona zapłaciła Leeds 58 mln euro.

Reklama

Trener Bayernu Monachium Julian Nagelsmann odniósł się do aktywności Barcelony na rynku transferowym. Wyraził swoje zdziwienie, ale też zaniepokojenie faktem, że kataloński klub pozyskuje wszystkich piłkarzy, których chce, mimo że jeszcze niedawno mówiło się o ogromnym zadłużeniu "Barcy".

- To jedyny klub na świecie, który nie ma pieniędzy, ale kupuje dowolnego piłkarza, jakiego chce - stwierdził trener Bayernu Monachium - stwierdził Nagelsmann, cytowany przez "Bild".

Oliver Kahn nie chce jednoznacznie oceniać sytuacji finansowej Barcelony

Nieco inne zdanie w tej kwestii ma były bramkarz Bayernu, a obecny prezes tego klubu Oliver Kahn. Nie jest on tak jednoznaczny w swojej opinii i podkreśla, że nie będąc wewnątrz Barcelony, nie jest w stanie dobrze ocenić sytuacji finansowej tego klubu.

- Nie możesz dać się zwieść w tej sprawie. Nie jestem fanem ciągłego oceniania rzeczy z zewnątrz. Mówi się, że Barcelona ma sporo długów z przeszłości, ale nikt z nas nie potrafi naprawdę oceniać, nie będąc wewnątrz - powiedział "Bildowi" Kahn.

- Trudno mi ocenić sytuację finansową takiego klubu jak FC Barcelona z dystansu. Sami wiedzą, co robią. Jedynymi, którzy naprawdę znają te liczby, są sami ludzie w klubie. Dlatego musisz być trochę ostrożny, gdy zajmujesz się tym tematem - dodał.

Barcelona przystąpiła do ofensywy transferowej i niewykluczone, że kogoś jeszcze sprowadzi. Klub pozyskał środki, dzięki uruchomieniu dźwigni finansowej, sprzedając 10 procent praw telewizyjnych oraz prawa do nazwy stadionu, firmie Spotfy. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL