Reklama

Reklama

  • 1 .Bayern Monachium (39 pkt.)
  • 2 .RB Lipsk (35 pkt.)
  • 3 .Bayer 04 Leverkusen (32 pkt.)
  • 4 .Borussia Moenchengladbach (31 pkt.)
  • 5 .Borussia Dortmund (29 pkt.)
  • 6 .VfL Wolfsburg (29 pkt.)
  • 7 .1. FC Union Berlin (28 pkt.)
  • 8 .Eintracht Frankfurt (27 pkt.)

Mecz Szkocja - Polska. Robert Lewandowski: snajper wyborowy może być jeszcze lepszy?

Jeszcze pięć lat temu niemieckie media wyśmiewały się z Roberta Lewandowskiego nazywając go "głupkiem". Dzisiaj zachwycają się "człowiekiem z planety Futbol" i piszą o fenomenie polskiego snajpera. - Od czasu swojego transferu do Niemiec, "Lewy" zrobił ogromne postępy, a może być jeszcze lepszy. Szczyt formy osiągnie za dwa-trzy lata - mówi w rozmowie z Interią były reprezentant Polski Radosław Gilewicz.

Bundesliga. Wyniki, tabela i statystyki - kliknij tutaj!

Reklama

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

Robert Lewandowski znajduje się ostatnio w życiowej formie. W pierwszych jedenastu meczach trwającego sezonu zdobył dla Bayernu Monachium aż 16 bramek. Tylko w ciągu ostatnich dwóch tygodni w czterech spotkaniach trafił do siatki 12 razy, a cały świat wprawił w osłupienie pięcioma golami strzelonymi w dziewięć minut meczu z Wolfsburgiem.

Nie ulega wątpliwości, że "Lewy" w takiej formie to jeden z najlepszych napastników na świecie.

- Czy Robert to obecnie najlepszy snajper globu? Z pewnością jest w ścisłej czołówce obok takich graczy jak Luis Suarez czy Sergio Aguero. Tak jak oni, ma swój unikalny styl. Jest bezlitosnym snajperem, szczególnie groźnym w polu karnym rywali. Ma nieprawdopodobny instynkt strzelecki - mówi w rozmowie z Interią były piłkarz klubów Bundesligi, Radosław Gilewicz.

"Lewy" może być jeszcze lepszy

Lewandowski trafił do Niemiec w lecie 2010 roku z Lecha Poznań. W ciągu ostatnich pięciu lat wykonał ogromy skok do przodu i dzisiaj jest piłkarzem światowej klasy. Co najważniejsze, zdaniem ekspertów, polski napastnik może być jeszcze lepszy!

- Od czasu swojego transferu do Niemiec Robert zrobił postępy w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła. Poprawił skuteczność, technikę i grę w powietrzu, a co najważniejsze jest zawodnikiem, który stale się rozwija. Ma 27 lat i szczyt formy będzie przeżywał pewnie za dwa-trzy lata - ocenia Gilewicz.

Mało kto pamięta dzisiaj, że kilka miesięcy po swoim transferze z Lecha do Borussii Dortmund, Lewandowski musiał zmierzyć się z lawiną krytyki ze strony niemieckich mediów. Dziennikarze i kibice wyśmiewali się z młodego Polaka, który początkowo marnował liczne podbramkowe sytuacje i przegrywał walkę o miejsce w składzie z Lucasem Barriosem.

"Jest tak słaby, że kiedy myje zęby, to szczotkuje sobie policzek od zewnątrz". "Powinien nazywać się ‘Lewandoofski’" (niem. doof - głupkowaty) - wyśmiewały się z Lewandowskiego brukowce.

Te same, które dzisiaj rozpływają się nad "człowiekiem z planety Futbol" i "polską maszyną do strzelania goli".

"Lewy" zawsze zachowywał zdrowy dystans do artykułów na swój temat. Właśnie dzięki temu fala "hejtu" ze strony niemieckich mediów nie zrobiła na nim wielkiego wrażenia. Z czasem mocna psychika stała się jednym z największych atutów polskiego snajpera.

- Wyraźnie widać, że Robert zna swoją wartość. Nie przejmuje się, jeśli nie wykorzysta nawet kilku dobrych sytuacji, tylko dalej gra z pełnym zaangażowaniem. Także dzięki temu jest piłkarzem światowej klasy - zaznacza Radosław Gilewicz.

- Siłę Lewandowskiego widać także teraz. Jestem zdumiony, że w tym szaleństwie, które ostatnio panuje wokół niego, potrafi zachować chłodną głowę i do kolejnych meczów podchodzi maksymalnie skoncentrowany - dodaje były reprezentant Polski.

Transfer do Bayernu był strzałem w "dziesiątkę"

Jeszcze rok temu wielu ekspertów uważało, że transfer "Lewego" z Borussii Dortmund do Bayernu był błędem polskiego napastnika. Dzisiaj nikt już nie ma wątpliwości, że przeprowadzka do Monachium była strzałem w dziesiątkę.

- Robert odszedł do Bayernu, żeby zrobić krok do przodu i dzisiaj wyraźnie widać, że jest jeszcze lepszym zawodnikiem niż kilka lat temu. Lewandowski nie słuchał krytyków, tylko cały czas zachowywał spokój i cierpliwie pracował, przez co ani na chwilę nie zatrzymał się w rozwoju. Znalazł swoje miejsce w Bayernie. Doskonale radzi sobie jako najbardziej wysunięty zawodnik, taki lis pola karnego - podkreśla Radosław Gilewicz.

Uderzające, że Lewandowski osiągnął znakomitą formę w chwili, gdy z powodu kontuzji w pierwszym składzie Bayernu nie grał Arjen Robben. Na początku sezonu Holender wielokrotnie nie chciał podawać piłki Polakowi w podbramkowych sytuacjach, choć często to właśnie "Lewy" był znacznie lepiej ustawiony.

- Robben to typ egoisty. On daje bardzo dużo zespołowi dzięki swoim indywidualnym umiejętnościom, ale przede wszystkim jest skoncentrowany na sobie. Fakt jest faktem, że styl gry Bayernu pod nieobecność Robbena się zmienił. Teraz to głównie na Robercie spoczywa ciężar strzelania goli i to odpowiada "Lewemu". Pamiętajmy jednak, że nasz napastnik nie będzie wiecznie w formie i kiedyś to inni zawodnicy będą musieli zdobywać bramki - zauważa Gilewicz.

"Lewy" przełamie barierę 40 goli w sezonie?

W swoim najlepszym dotychczas sezonie w karierze - rozgrywkach 2012/13 - Lewandowski strzelił 36 goli w 49 meczach (średnio 0,73 gola na mecz) we wszystkich rozgrywkach klubowych. Teraz ma na koncie 16 trafień w 11 spotkaniach (średnio 1,45). Niewykluczone zatem, że bieżący sezon będzie dla polskiego napastnika rekordowy. Czy "Lewy" zdoła przekroczyć barierę 40 goli w sezonie?

- Jeśli miałbym pewność, to postawiłbym u bukmacherów duże pieniądze! Bardzo liczę na to, że w tym sezonie "Lewy" przełamie tę granicę. Najważniejsze, że Robert cały czas twardo chodzi po ziemi i zaznacza, że jeszcze nic nie osiągnął. Najważniejsza faza sezonu dla Bayernu dopiero nadchodzi. Natomiast doskonale się złożyło, że już teraz odbędą się kluczowe spotkania dla reprezentacji Polski - komentuje Radosław Gilewicz.

Rzeczywiście, już w czwartek "Biało-czerwoni" zmierzą się w Glasgow z reprezentacją Szkocji, a w niedzielę czeka ich starcie z Irlandią na Stadionie Narodowym w Warszawie. Wyspiarze już teraz ostrzą sobie zęby na pojedynek z Lewandowskim.

"Nie boimy się go. Strzela wyłącznie bramki z najbliższej odległości, więc odetniemy go od podań. Nasi obrońcy to twardziele, którzy nie takich gwiazdorów potrafili usadzić na miejscu" - zapowiada drugi trener Szkotów, Mark McGhee.

W Glasgow szykuje się zatem polowanie na kości "Lewego". Radosław Gilewicz przekonuje jednak, że dla naszego snajpera to żadna nowość:

- Jestem przekonany, że Robert świetnie poradzi sobie z twardo grającymi Szkotami. On co tydzień mierzy się z agresywnymi obrońcami. Potrafi ostro walczyć, jest silny fizycznie i zdecydowany. Pamiętajmy jednak, że nasza kadra to nie tylko Lewandowski. Żeby pokonać Szkotów, cały zespół musi zagrać bardzo dobrze.

Autor: Bartosz Barnaś

Eliminacje Euro 2016. Sprawdź tabelę "polskiej" grupy - kliknij!

Przed superważnymi meczami "Biało-czerwonych" w eliminacjachEuro2016 zachęcamy Was do przyłączenia się do wspólnej akcji Interii i RMF FM pod hasłem: #JeśliAwansujemy!

By okazać naszym piłkarzom swoje wsparcie, złóżcie deklarację, co bylibyście gotowi zrobić,#JeśliAwansujemy! Pamiętajcie, że jeśli się uda - trzeba będzie te deklaracje zrealizować!

Bawimy się we wszystkich mediach społecznościowych, przede wszystkim na Facebooku i Twitterze. Pamiętajcie o hasztagu #JeśliAwansujemy.

Czekamy także na Wasze maile z pomysłami w sprawie #JeśliAwansujemy. Piszcie na adres: sport-konkurs@firma.interia.pl

Szkocja - Polska. Czy to będzie gra w kości?

Szkot szczerze o polowaniu na Lewandowskiego - kliknij tutaj!

Niemcy też kpili z "Lewego", ale on nie dał się złamać - kliknij tutaj!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama