Reklama

Reklama

  • 1 .Bayern Monachium (82 pkt.)
  • 2 .Borussia Dortmund (69 pkt.)
  • 3 .RB Lipsk (66 pkt.)
  • 4 .Borussia M' Gladbach (65 pkt.)
  • 5 .Bayer 04 Leverkusen (63 pkt.)
  • 6 .TSG Hoffenheim (52 pkt.)
  • 7 .VfL Wolfsburg (49 pkt.)
  • 8 .SC Freiburg (48 pkt.)

Lewandowski wywołał burzę. Hoeness widzi inny problem

Robert Lewandowski skrytykował transferową politykę Bayernu Monachium, co odbiło się szerokim echem. Prezes klubu Uli Hoeness nie ukrywa, że bardziej niż słowa Polaka martwi go słaba forma jego piłkarzy.

W sobotę mistrz Niemiec doznał ligowej porażki z Hoffenheim 0-2.

Reklama

- Prawdziwym problemem w trakcie weekendu nie był wywiad Lewandowskiego dla "Spiegla", ale to, że bardzo, bardzo słabo zagraliśmy w Hoffenheim i doznaliśmy porażki. To mnie zdenerwowało - powiedział w poniedziałek szef monachijskiego klubu.

Jak przyznał, jeszcze bardziej jednak irytuje go, że strata punktów w Hoffenheim nie jest traktowana jako "dzwonek alarmowy" wobec aktualnej dyspozycji zespołu.

Hoeness nie potraktował Lewandowskiego tak ostro jak wcześniej np. szef spółki akcyjnej zarządzającej sekcją piłkarską Karl-Heinz Rummenigge, ale także zachęcił go, by skupił się na własnych obowiązkach. - Gdy on będzie lepszy, łatwiej będzie nam realizować nasze cele - dodał dzień przed inauguracją fazy grupowej Ligi Mistrzów. W 1. kolejce Bayern podejmie Anderlecht Bruksela.

Wcześniej kapitana "Biało-czerwonych" skrytykowali m.in. były gwiazdor mistrza Niemiec Stefan Effenberg oraz Rummenigge, który na łamach poniedziałkowego wydania gazety "Bild" powiedział, że "Robert jest najwidoczniej poirytowany transferami w Paryżu, ale jest zatrudniony u nas jako piłkarz i dostaje za to bardzo dużo pieniędzy". "Przykro mi z powodu jego wypowiedzi" - nadmienił jeden z włodarzy bawarskiego klubu.

Rummenigge przypomniał, że Polak już w poprzednim sezonie po meczu z SC Freiburg wysuwał "niewłaściwe zarzuty" wobec innych graczy, że jakoby "nie ma ich wystarczającego wsparcia".

Za obecną sytuację odpowiedzialnością obarczył doradcę "Lewego" - Maika Barthela. "Niestety, jego doradca Barthel jest często 'spiritus rector' (duchem sprawczym). Tak było i w tym przypadku. Wywiad został celowo zorganizowany z pominięciem FC Bayern. On (Barthel) szkodzi w ten sposób Robertowi" - zaznaczył świetny w przeszłości napastnik reprezentacji Niemiec.

Lewandowski podkreślił w wywiadzie dla tygodnika "Der Spiegel", że Bayern powinien przeznaczyć więcej pieniędzy na pozyskanie piłkarzy światowej klasy, bo inaczej nie będzie odgrywać już tak istotnej roli w Europie. "Bayern musi mieć pomysły i być kreatywny, jeśli chce nadal przyciągać do Monachium graczy światowej klasy. Jeśli chce się pozostać na szczycie, potrzeba piłkarzy z jakością" - powiedział.

Podczas gdy Paris Saint-Germain, Barcelona czy angielskie kluby wydały w letnim okienku transferowym ogromne pieniądze na zakup najlepszych piłkarzy, Bayern najwięcej - 47,5 mln euro - wyłożył na zawodnika Olympique Lyon Corentina Tolisso. Ponadto wypożyczył Kolumbijczyka Jamesa Rodrigueza z Realu Madryt.

"Aż do dziś Bayern nie zapłacił za piłkarza więcej niż 40 mln. To w międzynarodowej piłce od dłuższego czasu suma średnia, a nie wielka" - ocenił Lewandowski.

"Robert nie powinien sobie zawracać tym (transferami) głowy. Mamy w tym sezonie znów bardzo dobry zespół" - podkreślił Rummenigge.

W sobotę piłkarze włoskiego trenera Carlo Ancelottiego przegrali w Bundeslidze z Hoffenheim 0-2. W letniej przerwie ten zespół opuścili dwaj czołowi zawodnicy - Sebastian Rudy i Niklas Suele, który trafili do... Bayernu.

Bundesliga: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Dowiedz się więcej na temat: Robert Lewandowski | uli hoeness | Bayern Monachium

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje