Reklama

Reklama

  • 1 .VfL Wolfsburg (12 pkt.)
  • 2 .Bayern Monachium (10 pkt.)
  • 3 .Borussia Dortmund (9 pkt.)
  • 4 .1. FSV Mainz 05 (9 pkt.)
  • 5 .SC Freiburg (8 pkt.)
  • 6 .Bayer 04 Leverkusen (7 pkt.)
  • 7 .1. FC Koeln (7 pkt.)
  • 8 .1. FC Union Berlin (6 pkt.)

Lewandowski: Boli, że dzieje się coś innego, niż pewne osoby obiecywały

- Na pewno będę chciał zapomnieć o tym zamieszaniu, choć nie ukrywam, że są osoby, które coś innego mi mówiły, a co innego się dzieje i nie chodzi mi teraz o transfer. Trochę boli, ale mam nadzieję, że to się zmieni - powiedział nam po pokonaniu Bayernu 4-2 w starciu o Superpuchar Niemiec napastnik Borussii Dortmund Robert Lewandowski.

Polski napastnik chciał przejść do Bayernu, zgodę na transfer do Monachium obiecała mu w lutym Borussia. Ostatecznie BVB postanowiła nie pozbywać się człowieka wybranego przez środowisko najlepszym piłkarzem Bundesligi. Sęk w tym, że Robert - choć zaakceptował pozostanie w Dortmundzie - nadal jest jednym z najsłabiej opłacanych graczy w klubie. Lewandowski daje z siebie wszystko na boisku, ale ewidentnie czuje zadrę. Słowa o tym, że pewni ludzie go oszukali, wypowiedział też do niemieckiej telewizji ZDF i od razu były gorąco komentowane.

Kibice Bayernu zacierają ręce z tego powodu, że po sezonie "Lewy" może trafić do Monachium. "Lewandowski!" - skandowali na Alte Markt w Dortmundzie próbując sprowokować fanów Borussii, którzy chcieliby zatrzymać Polaka do końca kariery. Spośród stałych bywalców, Signal Iduna Park każdy stoi murem za Robertem. Gdy nasz napastnik sunie z piłką na bramkę rywala, wszyscy podrywają się z miejsc, podnosi się wrzawa. Każda walka o piłkę w wykonaniu "Lewego" jest przyjmowana aplauzem.  

Reklama

INTERIA.PL: Lepiej ten sezon nie mógł się dla was zacząć. Pierwszy mecz po wakacjach i od razu zdobywacie trofeum - Superpuchar Niemiec!

Robert Lewandowski: Zgadza się. Można powiedzieć, że sprawdziło się powiedzenie "do trzech razy sztuka". Po dwóch nieudanych podejścia wreszcie udało się sięgnąć po Superpuchar i to po naprawdę dobrym spotkaniu. Spotkanie stało na naprawdę wysokim poziomie, choć było strasznie duszno, przez co sędzia dwa razy robił przerwę w grze dla uzupełnienia płynów w organizmie. Był to fajny mecz - wiele okazji, sporo bramek. Wygraliśmy zasłużenie.

Łatwo się było nastawić na tak zaciętą walkę z tak mocnym rywalem tuż po wakacjach? Jeszcze niedawno miałeś na głowie wesele. Zaledwie dziewięć tygodni po finale Ligi Mistrzów znowu gracie na wysokim poziomie.

- Nie ma znaczenia, czy przerwa między sezonami trwała dwa tygodnie, czy dłużej. Niezależnie od tego, jaki czas minął od ostatniego meczu, trzeba grać na swoim normalnym poziomie. W Superpucharze pokazaliśmy, że jesteśmy mocną drużyną, jak na początek sezonu zaprezentowaliśmy sporo ciekawych akcji. Mam nadzieję, że nasza gra będzie nadal zmierzała w tak dobrym kierunku.

Powiedz szczerze - nie obawiałeś się o przyjęcie kibiców?

- Nie było żadnych obaw, już w trakcie przygotowań do sezonu pokazali, że nadal na mnie liczą, ja również czuję ich wsparcie i to jest dobre. Moje podejście do tego tematu jest proste - dopóki jestem na boisku, daję z siebie wszystko. Staram się zagrać jak najlepsze spotkanie i strzelić bramkę.

Jak z twojej perspektywy wyglądała sytuacja, w której sędzia nie uznał ci gola orzekając spalonego?

- Widziałem, że za pozostałymi obrońcami Bayernu został Alaba, więc sam się zastanawiałem, czy spalony był, mogło go nie być. Szkoda, że nie padł wtedy gol, ale i tak wygraliśmy, a to kto strzelił bramkę jest nieważne. Liczyło się zwycięstwo w tym jednym meczu, bo to od niego zależało do kogo trafi Superpuchar.

Mogłeś mieć kilka asyst, na przykład wtedy, gdy pozycji sam na sam nie wykorzystał Aubameyang. Jak oceniasz jego debiut?

- Potwierdził, że jest szybkim zawodnikiem. Wszedł na 10-15 minut, a pokazał się w tak krótkim czasie trzy razy, można mu było dograć i na pewno to jest dobre. Im bardziej sezon będzie się rozwijał, będzie padało więcej bramek, a że to był pierwszy mecz i nic nie wpadło, to trzeba zachować spokój. Kolejne szanse na pewno nadejdą, a wraz z nimi przyjdą bramki.

Nie czułeś  presji przed tym meczem? Np. "Bild" reklamował to spotkanie jako twój test charakteru, po tym jak nie przeszedłeś do Bayernu, zostając w Borussii?

- Chyba na boisku było widać, jak czułem tą presję. Kompletnie to nie miało dla mnie znaczenia, podchodziłem do tego meczu, jak do każdego innego. Koncentrowałem się na tym, co mam wykonać na boisku, na moich założeniach taktycznych. Fakt, że spotykaliśmy się z Bayernem nie był dla mnie istotny, bo dopóki jestem w Borussii, to w tym klubie chcę zdobywać trofea. I to się będzie dla mnie liczyło.

Trener BVB Juergen Klopp powiedział, że większym profesjonalistą niż nie można być. To mocne słowa. Zamieszanie wokół niedoszłego transferu masz już za sobą, chcesz o nim zapomnieć?

- Na pewno będę chciał zapomnieć, choć nie ukrywam, że są osoby, które coś innego mi mówiły, a co innego się dzieje i nie chodzi mi teraz o transfer. Trochę boli, ale mam nadzieję, że to się zmieni.

Z Dortmundu Michał Białoński

Wszystkie mecze Borussii Dortmund w Bundeslidze, która zaczyna sezon 9 sierpnia, pokaże Eurosport 2.

Terminarz Bundesligi znajdziesz klikając tu!

Dokładny program Eurosportu 2 znajdziesz klikając tu!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje