Reklama

Reklama

  • 1 .Bayern Monachium (39 pkt.)
  • 2 .RB Lipsk (35 pkt.)
  • 3 .Bayer 04 Leverkusen (32 pkt.)
  • 4 .Borussia Moenchengladbach (31 pkt.)
  • 5 .Borussia Dortmund (29 pkt.)
  • 6 .VfL Wolfsburg (29 pkt.)
  • 7 .1. FC Union Berlin (28 pkt.)
  • 8 .Eintracht Frankfurt (27 pkt.)

Hannover 96 - Bayern Monachium 0-4 w 15. kolejce Bundesligi

Po krótkim zatrzymaniu i remisie z Ajaksem w Lidze Mistrzów, Bayern kontynuuje dobrą passę w Bundeslidze. Na boisku w Hannowerze gracze z Monachium nie dali gospodarzom żadnych szans, pewnie wygrywając 4-0. Jednego gola strzelił Robert Lewandowski, który miał jeszcze wiele innych okazji, a dlaczego nie trafił do… niemal pustej bramki w ostatniej akcji meczu, wie tylko on.

Mając już 9 punktów straty do prowadzącej Borussii Dortmund Bayern nie mógł pozwolić sobie na słabszy występ. I gracze Niko Kovacza bardzo poważnie wzięli sobie to do serca, bo już w pierwszej akcji ofensywnej strzelili gola gospodarzom. Występujący w nowej fryzurze Joshua Kimmich zaskoczył bramkarza Essera strzałem zza pola karnego, bardzo ładnie uderzając z woleja tuż przy słupku. Była 58. sekunda i zapowiedź tego, co będzie działo się później - znakomitej gry młodego bocznego obrońcy.  

Reklama

Duża zasługa przy golu należy się też Thomasowi Mullerowi, który walczył o piłkę do końca, nie pozwalając wyjść jej poza boisko. Doświadczony Niemiec pojawił się na boisku po raz 300. w Bundeslidze.

Szybko strzelony gol na pewno uspokoił grę Bayernu, monachijczycy całkowicie kontrolowali jej przebieg. Pokazywał się też Robert Lewandowski. Pierwszą dobrą okazję na bramkę miał w 11. minucie, gdy w trochę akrobatyczny sposób próbował wykorzystać dośrodkowanie z lewej strony. Piłka przeszła jednak nad poprzeczką. Dwie minuty później żółtą kartką po starciu z Polakiem zobaczył Felipe, który mógł ratować się tylko faulem, gdy Lewandowski zagrał mu piłkę między nogami.

Bayern nie zwalniał tempa. Kolejne szanse mieli Muller i Alaba, jednak brakowało im precyzji. Z drugiej strony gospodarze - którzy nie stracili gola tylko w II kolejce z Borussią Dortmund, a na zwycięstwo czekają już od ponad miesiąca - nie stanowili większego zagrożenia dla Lewandowskiego i spółki. Gdy już przedostali się przed pole karne Bayernu, ich akcje były łatwo likwidowane.

Drugiego gola dla Bayernu strzelił David Alaba. Po rzucie rożnym obrońcy Hannoweru źle wybili piłkę, tuż przed polem karnym dopadł do niej zawodnik z Monachium i potężnym strzałem pod poprzeczkę nie dał szans bramkarzowi! To była naturalna konsekwencja coraz większej przewagi gości, którzy od kilku minut praktycznie nie schodzili z połowy rywali. Szczególną uwagę trzeba też zwrócić na akcję Kimmicha z Lewandowskim. Zamiast strzelać w dogodnej sytuacji, Niemiec dograł jeszcze dokładnie piłkę na środek pola karnego, tam Polak ładnie złożył się do uderzenia głową, ale brakło mu trochę szczęścia.

Kapitan polskiej reprezentacji wyraźnie szukał swojego 10. gola w tym sezonie na boiskach Bundesligi, ale w 43. minucie został po raz kolejny zablokowany po złym wyprowadzeniu piłki przez obronę Hannoweru.

Dominacja Bayernu po I połowie najlepiej wyrażała się w statystykach. Bawarczycy mieli ponad 74 procent posiadania piłki, oddali 17 (!) strzałów, w tym sześć w światło bramki. Gospodarze - zaledwie dwa, w tym ani razu Neuer nie musiał się trudzić.

II połowa zaczęła się od niefortunnego zdarzenia z udziałem Kimmicha, który przygnieciony w głowę przez rywala leżał na murawie kilka minut. Po interwencji lekarza mógł jednak dalej grać. I to znowu on przeprowadził akcję, po której padł trzeci gol. Piłkę dostał od Kimmicha Gnabry i kiedy wydawało się, że za bardzo wdał się w drybling, końcem buta mocno uderzył, zaskakując bramkarza. Choć najbardziej zaskakująca była bierność obrońców. Za chwilę Gnabry mógł ustrzelić dublet, ale w ostatnim momencie został zablokowany.

W 62. minucie również Lewandowski podniósł ręce w geście triumfu. Po idealnym dośrodkowaniu Kimmicha - a jakże!, to już szósta asysta Niemca w Bundeslidze - dołożył tylko głowę i skierował piłkę do siatki, strzelając 10. bramkę od początku rozgrywek i wyrównując osiągnięcia Alcacera i Jovicia. Dwie minuty później powinien nawet wyjść na samodzielne prowadzenie w tej klasyfikacji, ale - niepokojony jeszcze przez obrońcę - trafił w bramkarza w sytuacji sam na sam.

Doszłoby niechybnie do pogromu, gdyby najpierw Esser nie wyjął mocnego i precyzyjnego strzału Mullera, a później gdyby "Lewy" uderzył dokładniej po dośrodkowaniu z rzutu rożnego... Kimmicha. Polski kapitan miał kolejną szansę na dublet w 85. minucie, jednak piłka minęła słupek dosłownie o centymetry. Ale w jaki sposób nie trafił do prawie pustej bramki (Esser nie miał żadnych szans, aby zdążyć) w ostatniej akcji meczu?! To już pozostanie jego tajemnicą...   

Hannover 96 - Bayern Monachium 0-4 (0-2)

0-1 Kimmich (1.)

0-2 Alaba (29.)

0-3 Gnabry (53.)

0-4 Lewandowski (62.)

Hannover 96: Esser - Felipe (46. Maina), Anton, Wimmer, Ostrzolek - Haraguci, Walace, Schwegler - Fullkrug (74. Elez), Asano, Weydandt.

Bayern: Neuer - Kimmich, Süle, Hummels, Alaba (74. Rafinha) - Gnabry, Alcantara, Goretzka, Coman (73. Renato Sanches) - Muller (78. Wagner) - Lewandowski.

Żółta kartka: Felipe.

Bundesliga: wyniki, terminarz, tabela

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje