Reklama

Reklama

Bundesliga: SC Paderborn 07 - Hertha Berlin 1-2. Piątek miał swoje okazje, ale nie trafił do siatki

Po trzech meczach bez wygranej Hertha w końcu zdobyła trzy punkty, wygrywając 2-1 na wyjeździe z Paderborn. Co prawda samo spotkanie nie było zbyt porywające, ale nowa drużyna Krzysztofa Piątka przełamała się. Polski napastnik rozegrał cały mecz, miał swoje momenty, lecz nie udało mu się trafić do siatki.

Hertha Berlin po ostatniej porażce z Mainz przeszła małą rewolucję. Były selekcjoner reprezentacji Niemiec Juergen Klinsmann zrezygnował z pełnienia funkcji trenera klubu i zastąpił go dotychczasowy asystent - Alexander Nouri. Gospodarze dzisiejszego spotkania ponownie wystąpili w ustawieniu z dwoma napastnikami.

Jednym z nich był Krzysztof Piątek, a obok niego zagrał Matheus Cunha. Brazylijczyk dołączył do klubu podczas zimowego okienka transferowego i zagrał po raz pierwszy w barwach nowej drużyny. Odejście Klinsmanna było szeroko komentowane w niemieckich mediach. Szkoleniowiec zaburzył hierarchię w szatni i pomimo wcześniejszych zapowiedzi, nagle opuścił klub. 

Reklama

Spotkanie w lepszym stylu rozpoczęli zawodnicy gospodarzy. Już w 2. minucie Ben Zolinski dobrze zagrał do Laurenta Jansa. Ten wpadł w pole karne i spróbował oddać strzał. Jego próba została jednak zablokowana przez defensorów Herthy. Goście odpowiedzieli już po chwili i zrobili to bardzo skutecznie. 

Po zamieszaniu w polu karnym Paderborn, piłka znalazła się pod nogami Santiago Ascacibara. Argentyńczyk momentalnie posłał ją w pole karne, gdzie najlepiej zachował się Dedryck Boyata i strzałem głową umieścił futbolówkę w siatce. Zdobyta bramka nie zmieniła gwałtownie przebiegu gry. 

Obie drużyny starały się kreować grę, jednak brakowało im nieco jakości. Dopiero w 18. minucie, Hertha stworzyła sobie zagrożenie. Długie podanie otrzymał Piątek i zagrał piłkę wzdłuż linii bramkowej. Nabiegł na nią Cunha i dopełnił formalności, ale gol nie został uznany. Polski napastnik pomagał sobie ręką podczas przyjmowania futbolówki.

Bundesliga - wyniki, strzelcy, tabela

Tuż przed zakończeniem pierwszej połowy Cunha ruszył lewą stroną boiska, efektownie minął dwóch obrońców i zagrał zewnętrzną częścią buta w kierunku Piątka. Polski napastnik nie zdołał oddać strzału, choć i samo podanie mogłoby być o wiele lepsze. Przed swoją okazją stanęli również piłkarze Paderborn. Po sporym bałaganie pod bramką Rune Jarsteina próbował uderzać Kai Proeger, ale piłkę zatrzymali obrońcy. 

Początek drugiej część gry należał do gospodarzy. Kilkukrotnie zakotłowało się pod bramką Herthy, jednak podopieczni Steffena Baumgarta nie oddali żadnego konkretnego strzału. To co nie udało się od razu po gwizdku sędziego, wyszło w 51. minucie, a zawodnikom Paderborn pomógł Jarstein. Bramkarz nie zachował się zbyt dobrze po strzale Dennisa Srbenego z... niemal linii końcowej boiska. Futbolówka odbiła się od ręki Norwega i wpadła do siatki. 

Hertha mogła bardzo szybko ponownie wyjść na prowadzenie. Dośrodkowania z bocznej strefy boiska nie wykorzystał Piątek. Polak oddał strzał głową, po którym piłka poszybowała nad poprzeczką bramki Leopolda Zingerle. Futbolówkę bardzo dobrze dograł Vladimir Darida. Partner Piątka z ataku po chwili miał jeszcze lepszą okazję na zdobycie gola. 

Cunha otrzymał dobre podanie i ruszył w stronę bramki rywali. Brazylijczyk znalazł się w sytuacji sam na sam, w zasadzie mógł zrobić wszystko, a zdecydował się... na zwolnienie akcji i próbę "przelobowania" bramkarza. Nowy nabytek Herthy mógł podawać, ale zachował się bardzo egoistycznie i zatrzymał go golkiper Paderborn. Później próbował jeszcze ograć Zingerle i padł na murawę po kontakcie z bramkarzem. O karnym nie było jednak mowy. 

Hertha zaatakowała nieco odważniej i wreszcie trafiła do siatki. Zingerle odbił futbolówkę przed siebie po strzale z dystansu. Ta trafiła do Piątka, którego strzał zdołał ponownie odbić golkiper. Nie zakończyło to jednak zagrożenia pod bramką gospodarzy. Efektownie uderzył jeszcze Cunha, piłka odbiła się od Jamilu Collinsa i wpadła do bramki. 

Zmotywowani stratą bramki piłkarze Paderborn nie dali zepchnąć się do defensywy. Najpierw Sebastian Vasiliadis znalazł się przed bramkarzem po efektownej wymianie piłek, jednak nie udało mu się oddać strzału. Pewnie interweniowali defensorzy Herthy. Bardzo dobrze uderzył również Proeger zza pola karnego, lecz futbolówkę "na raty" obronił Jarstein. 

PA

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL