Reklama

Reklama

  • 1 .Bayern Monachium (65 pkt.)
  • 2 .RB Lipsk (60 pkt.)
  • 3 .VfL Wolfsburg (54 pkt.)
  • 4 .Eintracht Frankfurt (53 pkt.)
  • 5 .Borussia Dortmund (46 pkt.)
  • 6 .Bayer 04 Leverkusen (43 pkt.)
  • 7 .1. FC Union Berlin (40 pkt.)
  • 8 .Borussia Moenchengladbach (40 pkt.)

Bundesliga. Dziewięciu Polaków rozpoczyna sezon

Nie tylko Lewandowski, Błaszczykowski i Piszczek. W sumie aż dziewięciu Polaków będzie grać w rozpoczynającym się w piątek sezonie Bundesligi. Jaki to będzie dla nich rok?

Zobacz terminarz Bundesligi

Reklama

Bundesliga to najbardziej polska liga z czołowych rozgrywek europejskich. W piątek o 20:30 meczem Bayern Monachium - Hamburger SV rozpocznie się jej kolejny sezon. Największe zainteresowanie kibiców budzi Robert Lewandowski oraz dwójka z Borussii - Jakub Błaszczykowski i Łukasz Piszczek. Warto pamiętać, że w Bundeslidze mamy oprócz nich jeszcze sześciu Polaków.

Premierowy sezon w lidze niemieckiej ma przed sobą Przemysław Tytoń. Bramkarz zamienił hiszpańskie Elche na VfB Stuttgart.

- To dobre posunięcie Tytonia. Pracy będzie miał sporo, bo w ostatnich latach najsłabszą stroną Stuttgartu była gra w obronie - mówi w rozmowie w Interią Radosław Gilewicz.

Polak ma groźnego rywala do miejsca między słupkami. Do Stuttgartu przeniósł się także Mitchell Langerak z Borussii Dortmund.

- Langerak z pewnością nie chce tam siedzieć na ławce. Jest w lepszej sytuacji. Gra kilkanaście lat w lidze niemieckiej. Nie ma problemu z językiem, co jest ważne dla bramkarza, który kieruje zespołem. Chciałbym, żeby Tytoń był bramkarzem numer jeden, ale nie ukrywam, że Langerak ma swoją jakość - komentuje dla Interii Dariusz Pasieka.

W pierwszym meczu Stuttgartu o stawkę w tym sezonie to Tytoń wyszedł jednak w pierwszym składzie. VfB w 1. rundzie Pucharu Niemiec pokonało Kieler Holstein 2-1.

Oprócz Tytonia spore szanse na regularne występy ma także Paweł Olkowski z FC Koeln. Niższe notowania ma jego klubowy kolega Sławomir Peszko. Końcówkę poprzedniego sezonu Olkowski stracił z powodu kontuzji. Wcześniej regularnie grał w pierwszym składzie i zbierał dobre recenzje. Podobnie może być teraz. Prawy obrońca wyszedł w podstawowej jedenastce w Pucharze Niemiec. Za to Peszki zabrakło w kadrze meczowej. Dla skrzydłowego ten sezon może być ciężki. Podobnie jak w poprzednim, może balansować na granicy kadry. W ubiegłych rozgrywkach 10 razy wychodził w pierwszym składzie, a osiem razy wszedł na plac gry z ławki.

- Myślę, że jak Olkowski się wyleczy, to będzie podstawowym piłkarzem FC Koeln. Peszko też będzie walczył - uważa Pasieka.

Następnym kandydatem do regularnych występów jest Eugen Polanski. Pomocnik Hoffenheim w ubiegłym sezonie był czołową postacią swojej drużyny. W 29 spotkaniach zagrał od pierwszego gwizdka. Strzelił pięć goli i zdarzyło mu się nawet wylądować w jedenastkach kolejki według magazynu "Kicker". Na Polanskiego nie można jednak liczyć w kontekście kadry narodowej. Pomocnik zrezygnował z gry w reprezentacji dopóki będzie ją prowadził Adam Nawałka.

Z rolą rezerwowych muszą się za raczej pogodzić Artur Sobiech i Sebastian Boenisch. Sobiech co prawda w poprzednim sezonie zaliczył 19 występów w Bundeslidze, ale tylko cztery w pierwszym składzie. Do tego przybył mu groźny rywal. Hannover sprowadził przed sezonem Mevlueta Erdinca z Saint-Etienne. Boenisch z kolei przegrywa walkę o miejsce na lewej stronie defensywy Bayeru Leverkusem z przebojowym Brazylijczykiem Wendellem.

Grzegorz Zajchowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje