Reklama

Reklama

  • 1 .Bayern Monachium (19 pkt.)
  • 2 .Borussia Dortmund (18 pkt.)
  • 3 .Bayer 04 Leverkusen (18 pkt.)
  • 4 .RB Lipsk (17 pkt.)
  • 5 .1. FC Union Berlin (15 pkt.)
  • 6 .VfL Wolfsburg (14 pkt.)
  • 7 .Borussia Moenchengladbach (12 pkt.)
  • 8 .VfB Stuttgart 1893 (11 pkt.)

​Borussia Dortmund w kryzysie. Piłkarze nie realizują taktyki trenera Bosza

Borussia Dortmund oddała w sobotę pozycję lidera Bundesligi Bayernowi Monachium, ale nie to jest problemem, a fakt, że w trzech ostatnich meczach ligowych straciła aż dziewięć goli. Wciąż efektownie atakuje, ale rywale rozpracowali jej taktykę, złamali kod dostępu do bramki i jest bezsilna już nie tylko w meczach z potęgami.

Borussia rozpoczęła sezon Bundesligi z werwą. W siedmiu pierwszych kolejkach straciła tylko dwa punkty i dwie bramki. Wrześniowe porażki z Tottenhamem i Realem Madryt w Lidze Mistrzów potraktowano jako lekkie potknięcia, ale w drugiej połowie października jej występy to pasmo nieszczęść.

Reklama

Na plus wypadł jedynie mecz Pucharu Niemiec z trzecioligowym FC Magdeburg (5-0). W trzech meczach Bundesligi wywalczyła tylko punkt, a w Lidze Mistrzów zaledwie zremisowała z APOEL-em Nikozja 1-1, choć bardzo potrzebowała kompletu punktów po dwóch wcześniejszych porażkach.

Po wstydliwej porażce z Hannoverem 2-4 nie wytrzymał nawet dyrektor sportowy Michael Zorc. "Brak mi słów, żeby skomentować naszą postawę zwłaszcza w pierwszej połowie. Graliśmy flegmatycznie, arogancko. To był alibi-futbol bez werwy. Grając w taki sposób nie możesz wygrywać w Bundeslidze" - ostro skrytykował zespół.

Tak słabej Borussii jak w sobotę, fani nie widzieli od lat. W ataku rozczarował Pierre-Emerick Aubameyang (otrzymał najniższą notę w drużynie od "Kickera" - 5,5), ale prawdziwy problem tkwi w defensywie. To co działało wcześniej na słabych rywali, teraz kompletnie zawodzi. Borussia stara się grać z wysoko ustawioną obroną, ale zaskakująco łatwo pozwala się kontrować. Trener Peter Bosz uparcie trzyma się tej taktyki, co w praktyce oznacza nadstawienie drugiego policzka.

Piłkarze Borussii nie odnajdują się w tym systemie. Nie potrafią natychmiast po stracie odzyskać piłki czy przynajmniej rozbić kontry. Gdy przeciwnicy się rozpędzą albo zagrają długą piłkę, jest już na to za późno. Trudno o lepszy dowód na to niż seryjnie tracone gole i łapane czerwone kartki w ostatnich tygodniach.

Nawet selekcjoner reprezentacji Niemiec Joachim Loew przyznał, że w Borussii nie ma równowagi pomiędzy ofensywą a defensywą. Bronił jednak trenera podkreślając, że to nie wysokie ustawienie obrony jest przyczyną nieszczęść tylko proste straty i marazm w środku boiska.
Bosz broni swojego systemu i nie zamierza z niego rezygnować. "Jeśli nie grasz agresywnie, to nie poradzisz sobie w żadnym systemie" - jasno wskazuje problem i zdecydowanie odrzuca sugestię, że zespół pogrąża się w kryzysie.

Po blamażu z Hannoverem zamknął się z samymi obrońcami i urządził im ponad 1,5-godzinny seans błędów popełnionych w ostatnim meczu. Teorię znają już perfekcyjnie, ale ona punktów nie da.

Niemieckie media zastanawiają się, czy Bosz rzeczywiście jest odpowiednim trenerem dla Borussii. W teorii nie było lepszego po erze Juergena Kloppa, który wymagał gry wysokim pressingiem, i Thomasa Tuchela, który z kolei wychodził z założenia, że zespół musi posiadać kontrolę nad piłką i uczył drużynę ataku pozycyjnego. Bosz chce grać efektownie i narzucać rywalom swoje warunki, ale nie dopuszcza do siebie pytania o to, czy Borussię dzisiaj na to stać. Czy to jeszcze konsekwencja, czy już bicie głową w mur?

Mirosław Ząbkiewicz

Bundesliga - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Dowiedz się więcej na temat: Borussia Dortmund | Bundesliga | Peter Bosz | Michael Zorc | Liga Mistrzów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje