Reklama

Reklama

  • 1 .Bayern Monachium (34 pkt.)
  • 2 .Borussia Dortmund (30 pkt.)
  • 3 .Bayer 04 Leverkusen (27 pkt.)
  • 4 .SC Freiburg (25 pkt.)
  • 5 .TSG 1899 Hoffenheim (23 pkt.)
  • 6 .1. FC Union Berlin (23 pkt.)
  • 7 .1. FSV Mainz 05 (21 pkt.)
  • 8 .VfL Wolfsburg (20 pkt.)

Bayern Monachium – Borussia Dortmund 5-1 i dwa gole Lewandowskiego w hicie Bundesligi

W meczu, który słusznie określany jest mianem „Klasyka Bundesligi” mistrz i lider ekstraklasy Niemiec – Bayern rozbił wicelidera, niepokonaną dotąd Borussię Dortmund aż 5-1! Dwa gole swemu byłemu klubowi strzelił po przerwie Robert Lewandowski. Nierówną bitwę obserwowało 75 tys. widzów!

Ktoś, kto liczył na najwyższe zwycięstwo Bawarczyków w klasyku od 1971 (11-1), miał rację, choć I połowa na nie nie wskazywała. Borussia była świetnie zorganizowana i nie czuła żadnego respektu przed wielkim rywalem. Zagęszczała przestrzeń przed polem karnym i w nim samym, a sama wypadała z kontrami błyskawicznymi. Sprinty Aubameyanga, czy Mchitarjana siały spory zamęt w defensywie monachijczyków.

Mchitarhan próbował łamać z lewej strony do środka, ale strzelał nieprecyzyjnie. 

Gospodarze czekali, kombinowali, aż się doczekali. Prostopadłe podanie Jerome’a Boatenga otworzyło drogę do bramki Thomasowi Muellerowi. "25-ka" Bawarczyków przyjęciem prawą nogą zgubiła Romana Buerkiego, wykonała obrót i strzałem z lewej do pustej siatki wywołała salwę okrzyków "Jaaa!!!!" na wypełnionej szczelnie Allianz Arenie. 

Reklama

Miłym zaskoczeniem dla nas był powrót do wyjściowego składu BVB Łukasza Piszczka. "Piszczu" wystąpił na nietypowej dla siebie, lewej stronie obronie i próbował szarpać do przodu. Ale najwięcej roboty miał w defensywie, uganiając się za Mario Goetzem, czy Muellerem. 

Jedynym zawodnikiem, którego niemiłosiernie wygwizdywali fani BVB był Goetze. Dla nich fakt "zdradliwego" przejścia do największego rywala jest istotniejszy od strzelenia gola na wagę mistrzostwa świata w dogrywce finału z Argentyną. 

Prowadzenie 1-0 Bayernu za kadencji Pepa Guardioli najczęściej nie oznacza końca, tylko początek strzelania. Do ofensywy włączał się nawet bramkarz Manuel Neuer, który w 30. min główką na 30. metrze rozpoczął kontrnatarcie swojego zespołu, po którym Douglas Costa dograł w pole karne, tam szarżował Robert,. "Lewy" upadł, ale sędziemu ani w głowie było dyktowanie karnego.

W I połowie Robert nie miał łatwego życia. Mats Hummels był jego cieniem, a raz - przypadkowo - powalił Polaka uderzeniem w głowę.

Lewy" nie mógł nic wskórać, więc szaleli inni. Na skrzydłach Douglas Costa, na środku Thiago Alcantara, który wywalczył rzut karny, zmuszając do faulu Papastathopoulosa. Z 11 m w prawy róg pewnie trafił Mueller. 

Ledwie dwie minuty później Borussia złapała kontakt bramkowy po koronkowym ataku, który strzałem do pustej bramki z najbliższej odległości wykończył, znajdujący się w pełnym biegu Pierre-Emerick Aubameyang.

Trafienie Aubameyanga zwiastowało emocjonującą drugą połowę. Wszystko jednak szybko wyjaśnił król tej części gry - Lewandowski. Ledwie minęło 55 sekund, jak Polak - po dalekim podaniu Boatenga - wyszedł obronie, ograł Buerkiego i wjechał z piłką do pustej siatki! 

Sven Bender, któremu jako ostatniemu odjechał "Lewy-express" ze wściekłością machał na swego bramkarza, bo ten faktycznie wychodził mało zdecydowanie. 

Thomas Tuchel nie czekał aż przegra ostatecznie tę bitwę. Sięgnął po Januzaia i Reusa. I goście przycisnęli, mieli dwie sytuacje, po czym znowu zastrzelił ich Lewandowski. Wykończył kontrę Lahma i Goetzego strzałem bez przyjęcia, z lewej nogi. Stadion szalał z radości - za wyjątkiem kilkutysięcznej grupy przyjezdnych. Robert cieszył się w umiarkowany sposób, nie dziką radością, jaką wykazywał po golach pakowanych np. Wolfsburgowi.

- Oczywiście, że będę się cieszył. Nie jestem aktorem i zawsze cieszę się w sposób naturalny, gdy moje bramki pomagają mojemu zespołowi w odniesieniu zwycięstwa - tłumaczył jeszcze przed spotkaniem Robert.



Jakby na otarcie łez sympatyków Borussii Goetze nie trafił z czterech metrów do pustej bramki, ale parę minut później, po akcji Thiago, Mario huknął z 15 m w lewy róg i było 5-1. Pogrom. Pogrom, do jakiego machina Pepa Guardioli zaczyna przyzwyczajać.

Robert miał jeszcze szansę na trzeciego gola, lecz w 84. min Buerki pierwszy jego strzał obronił, a dobitka trafiła w boczną siatkę.

Byliśmy świadkami 50. zwycięstwo Bayernu w konfrontacjach z Borussią, przy 29 wygranych BVB. 

Bawarczycy pozostają jedynym zespołem z kompletem zwycięstw nie tylko w Bundeslidze, ale we wszystkich pięciu największych ligach Europy, a ich stosunek bramek jest imponujący: 28 strzelonych - 4 stracone. 

To pierwsza porażka Borussii Tuchela, która zachowała pozycję wicelidera. 

8. kolejka Bundesligi:

Bayern Monachium - Borussia BVB Dortmund 5-1 (2-1)

Bramki: 1-0 Mueller (26. Boateng), 2-0 Mueller (35. Z karnego po faulu Papastathopoulosa na Thiago Alcantarze), 2-1 Aubameyang (37.), 3-1 Lewandowski (46. Z podania Boatenga), 4-1 Lewandowski (57. Z podania Goetzego), 5-1 Goetze (66. Po akcji Thiago). 

Bayern - Neuer - Javi Martinez, Boateng, Alaba -Lahm, Xabi Alonso (76. Kimmich), Thiago Alcantara (68. Vidal), Douglas Costa - Goetze, Lewandowski, Mueller (80. Coman).  

Borussia: Buerki - Papastathopoulos, Bender, Hummels, Piszczek - Guendogan, Wiegl. Gonzalo Castro (53. Januzai) - Aubameyang, Kagawa (53. Reus), Mchitarjan..

Widzów: 75 tys. Sędziował: Marco Fritz. 

Z Allianz Areny Michał Białoński

Mecz Bundesligi możecie oglądać tylko w Eurosporcie2.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje