Reklama

Reklama

Artur Sobiech: Początek rundy mam z głowy

Kontuzja ścięgna Achillesa wyklucza piłkarza reprezentacji Polski i Hannover 96 Artura Sobiecha z gry w pierwszej kolejce rundy rewanżowej Bundesligi, która w piątek wznawia rozgrywki. Napastnik przyznał, że nie jest zadowolony ze swojej postawy.

Jak kontuzja wpłynęła na pańskie przygotowania do rundy wiosennej?

Artur Sobiech: - Praktycznie cały styczeń w ogóle nie trenowałem z zespołem, ale indywidualnie. Na początku roku zapadła decyzja, że muszę pauzować od czterech do sześciu tygodni. Minęły już trzy i powoli zwiększam obciążenia treningowe. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu będę ćwiczył już z drużyną. Jedno jest pewne, początek rundy wiosennej mam z głowy.

Ścięgno Achillesa dokucza panu już od jesieni.

- Dokładnie. Kontuzji nabawiłem się w listopadzie, w meczu z Werderem Brema. Potem grałem na zastrzykach przeciwbólowych i uraz mógł się pogłębiać. Po badaniu rezonansem magnetycznym okazało się, że uszkodzenie jest dosyć poważne i należy to jak najszybciej wyleczyć. Zapadła decyzja o indywidualnym programie zajęć. Dlatego teraz pracowałem na siłowni głównie nad siłą i wytrzymałością. Cieszę się jednak, że obeszło się bez operacji.

Reklama

Z końcem roku nastąpiła zmiana na stanowisku trenera. Turek Tayfun Korkut zastąpił Mirko Slomkę. Rozmawiał pan ze szkoleniowcem o swojej roli w zespole?

- Tak. Zadeklarował, że widzi dla mnie miejsce w składzie, ponieważ mamy grać w ustawieniu z dwoma napastnikami. Dodał jednak, że to może się zmieniać w zależności od okoliczności. Trener wprowadził wiele nowych rzeczy. Od wielu lat mieszka w Niemczech i ma podwójne obywatelstwo. Grał też w Hiszpanii i jeden z jego asystentów pochodzi z tego kraju. To chyba dlatego praktycznie wszystkie zajęcia jakie mamy, odbywają się z piłkami. Przerwa zimowa nie trwała jednak zbyt długo i nie miał czasu na poważniejsze zmiany.

Na półmetku rozgrywek Hannover 96 zajmuje 13. miejsce w tabeli i ma cztery punkty przewagi nad miejscem barażowym. W klubie można było odczuć pewne obawy?

- Oczywiście. Dało się wyczuć nerwowość i obawy o naszą postawę. Dlatego nastąpiła zmiana trenera. Według mnie wiosną powinno być zdecydowanie lepiej. Jesienią większość meczów na własnym boisku wygraliśmy. Jeśli poprawimy grę na wyjazdach, będziemy mogli być spokojni. Do rundy wiosennej podchodzimy z nastawieniem, aby zdobywać kolejne punkty i zachować bezpieczną przewagę nad rywalami. Nie chcemy dopuszczać do nerwowej końcówki sezonu, bo wówczas różnie może się to potoczyć.

W przerwie zimowej doszedł panu poważny konkurent do walki o miejsce w składzie. Jest nim Łotysz Artjoms Rudnevs, który w sezonie 2011/12 był królem strzelców polskiej Ekstraklasy.

- Nie boję się konkurencji. Uważam, że rywalizacja zawsze dobrze wpływa na napastników. Dlatego jestem pewny, że w tym przypadku również wyjdzie mi na dobre. Artjoms jest nowy w klubie i pomagam mu się zaadoptować. Między sobą rozmawiamy po polsku, bo nie zapomniał naszego języka po okresie gry w Lechu Poznań.  

Jesienią zagrał pan w 16 meczach (w tym 12 w podstawowym składzie) i strzelił w nich trzy bramki. To nie jest imponujący dorobek.

- Oczywiście nie mogę być zadowolony ze swojej postawy. Doskonale zdaję sobie sprawę, że napastników rozlicza się ze strzelonych bramek i mój dorobek powinien być większy. Teraz będę miał trochę więcej czasu od kolegów na przygotowania i liczę, że poprawię swoje mankamenty. Zawsze chcę grać w podstawowym składzie i strzelać bramki, ale czasami o słabszej dyspozycji decydują rzeczy niezależne od nas. Przykładem jest moja obecna kontuzja, przez którą nie mogłem optymalnie przygotować się do rundy rewanżowej.

To pański trzeci sezon w Hannoverze 96. Nie myślał pan o zmianie klubu?

- Obecnie koncentruję się na powrocie do zdrowia i pełnej dyspozycji, co pozwoli mi wywalczyć miejsce w podstawowym składzie. A zmiana klubu nie wchodzi w grę. Niedawno przedłużyłem kontrakt do 2017 roku i bardzo dobrze się tutaj czuję.

Rozmawiał: Marcin Cholewiński

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy