Reklama

Reklama

Zygmunt Kłos żyje w biedzie i urągających warunkach. Nie ma wody i toalety

Zygmunt Kłos przed laty święcił sukcesy w boksie, a teraz potrzebuje pilnej pomocy. Po tym, jak w latach 80. doznał poważnej kontuzji i musiał zrezygnować z uprawiania sportu, niemal nie ma co za się utrzymać. Co prawda ma 1200 złotych renty, lecz to za mało. Do pewnego czasu dostawał rentę uzupełniającą od Stali Rzeszów, ale ponad roku temu klub zaprzestał wpłat. Były bokser żyje w starym, mocno zniszczonym domu bez toalety. Po opłaceniu rachunków i wykupieniu leków nie starcza mu na zakup jedzenia. "Sytuacja materialna Zygmunta stała się wręcz dramatyczna" - opowiada kolega sportowca, Seweryn Przywara.

60-letni dziś Zygmunt Kłos w latach 80. był znaną osobą w świecie boksu. W barwach Stali Rzeszów odnosił spektakularne zwycięstwa i wygrywał z indywidualnymi mistrzami Polski. Jego karierę brutalnie przerwała kontuzja. W 1984 roku podczas walki został znokautowany i odniósł poważne obrażenia. Z ich powodu bokserowi odkleiły się siatkówki, uszkodzony został także błędnik.

Dziś ma problemy ze wzrokiem, chodzeniem, mówieniem i pamięcią. Nie jest w stanie podjąć żadnej pracy. Na życie ma 1200 złotych renty z ZUS-u. Jego dramatycznej sytuacji życiowej przyjrzeli się dziennikarze "Interwencji".

Reklama

"Interwencja": Zygmunt Kłos żyje w urągających warunkach. Stal Rzeszów zaprzestała wypłacania renty

Były sportowiec żyje w skandalicznych, urągających warunkach. Mieszka w drewnianym, niszczejącym domu z XIX wieku, okna budynku są nieszczelne, nie ma dostępu do bieżącej wody, brakuje łazienki. Gdy chce się umyć, musi skorzystać z miski. Za potrzebą chodzi na tył domu, gdzie znajduje się prowizoryczny wychodek.

Ze względu na fakt, że w trakcie uprawiania boksu w Stali poniósł poważny uszczerbek na zdrowiu, w 1999 roku przed sądem rejonowym w Rzeszowie została zawarta ugoda, w ramach której klub z Rzeszowa został zobowiązany do wypłacania Kłosowi renty uzupełniającej. W 2008 roku ten sam sąd wydał wyrok podwyższający kwotę świadczenia do 1350zł.

Wyrok jest prawomocny, natomiast od przeszło roku na konto Zygmunta Kłosa nie wpłynęła ani złotówka od Stali. Środki prawne zawodzą, bo adwokat i komornik nie są w stanie wyegzekwować należności. Wynika to z sytuacji finansowej ZKS-u, który nie prowadzi już właściwie żadnej działalności. Stadion przejęło miasto, sekcje wyodrębniły się z klubu, stały się autonomiczne i nie przejęły zobowiązań Stali. Sam klub funkcjonuje jako stowarzyszenie, aktualnie nie ma żadnego majątku.

Na sugestię dziennikarza Polsatu, aby może jako prezes zorganizował wśród kibiców zbiórkę pieniędzy na rzecz Zygmunta Kłosa, zareagował dość entuzjastycznie. Dodatkowo dyrektorka Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Świlczy zadeklarowała, że jej pracownicy przyjrzą się sytuacji byłego boksera i postarają się jej zaradzić.

Tymczasem Kłos prawie nie ma za co żyć.


Materiał "Interwencji" o Zygmuncie Kłosie można obejrzeć tutaj

Zygmunt Kłos nie ma pieniędzy na żywność. "Zakupy robię na zeszyt"


Były sportowiec w rozmowie z "Super Expressem" raz jeszcze przybliżył swoje położenie. Gdy otrzymywał rentę od Stali, jeszcze jakoś sobie radził. Lecz teraz, kiedy co miesiąc ma do dyspozycji 1200 złotych, jest trudno. "Po opłatach, kupieniu lekarstw nie mam już nawet na bułkę. Zakupy robię na zeszyt" - wyjaśnił.

Głos zabrał znów Ryszard Federkiewicz. "Walczymy o przetrwanie. Sami pracujemy społecznie. Próbujemy pozyskać sponsorów i dotacje. Kiedy tylko będą pieniądze, zwrócimy zaległości" - zadeklarował prezes ZKS Stal Rzeszów.

Lecz przyjaciele Zygmunta Kłosa przekonują, że nie ma chwili do stracenia, a pomoc potrzebna jest natychmiast.

STAL PRZEDSTAWI POTĘŻNEGO SPONSORA. WIELKA KASA W DRUGIEJ LIDZE

HITOWY TRANSFER W 2. LIDZE! STAL RZESZÓW MA NOWEGO LIDERA!

KP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy