Żona Gołoty wyszła do dziennikarzy. Powiedziała, co zrobił Adamek. "Wykorzystał nazwisko Andrzeja"
24 października 2009 roku doszło do walki, na którą czekała cała Polska. Do ringu podczas gali Polsat Boxing Night w Łodzi weszli Tomasz Adamek i Andrzej Gołota. Młodszy z pięściarzy zwyciężył w piątej rundzie przez TKO. Zaraz po ostatnim gongu głośnego wywiadu udzieliła Mariola Gołota, która nie gryzła się w język, opowiadając o rywalu męża.

Tomasz Adamek i Andrzej Gołota to żywe legendy polskiego boksu. W 2009 roku "Góral" był w szczycie formy, posiadał pas IBF i The Ring w wadze junior ciężkiej. 24 października wspomnianego roku doszło do jego starcia z Gołotą, który wówczas powoli schodził ze sceny, ze statusem weterana królewskiej kategorii.
W dniu walki Adamek miał 32, a jego przeciwnik 41 lat. Stawką pojedynku był pas IBF International w wadze ciężkiej. Galę Polsat Boxing Night w łódzkiej hali Atlas Arena na żywo oglądało około 8,2 miliona widzów w telewizji (Polsat i Polsat Sport). I nic dziwnego, generowała ona kosmiczne emocje.
Tak Adamek wykorzystał legendę. Zrozpaczona żona Gołoty powiedziała to przed kamerami
Pojedynek trwał pięć rund. Rund, w których ewidentnie widać było fizyczną i szybkościową przewagę Adamka. W tej odsłonie - dokładnie po minucie i dwudziestu sekundach - ówczesny 32-latek zasypał Gołotę gradem ciosów. Skończyło się na technicznym nokaucie i wygranej "Górala", który zgarnął pas.
Kiedy pięściarze zeszli już z ringu, dziennikarze "na gorąco" przeprowadzili wywiad z Mariolą Gołotą. Żona brązowego medalisty olimpijskiego z Seulu nie szczędziła gorzkich słów skierowanych w stronę zwycięzcy walki.
Adamek wykorzystał nazwisko Andrzeja aby się wypromować. Z jego pomocą rozpoczął karierę zawodową w USA. To była niepotrzebna walka na pożegnanie ze swoimi kibicami
- Przecież Tomek nie był dla męża za dobrym przyjacielem, aby Andrzej torował mu karierę w wadze ciężkiej - dodała. Nie dało się ukryć, że małżonka Andrzeja Gołoty nie darzy Adamka zbyt wielką sympatią.
Na tym się nie skończyło. Mariola Gołota ujawniła, co powiedziała "Góralowi", który chciał odwiedzić narożnik męża. - Andrzej szukał jednego ciosu, którym znokautowałby przeciwnika. Może byłoby lepiej gdyby częściej uderzał? Adamek przyszedł po wygranej do naszego, czerwonego narożnika, ale powiedziałam mu: spadaj, to miejsce Andrzeja - usłyszeliśmy.
- Wielu kibiców było za mężem i żałowali, że ich bohater nie wygrał. Ja też bardzo żałuję, bo widziałam, jak ciężko pracował, dwa razy ciężej niż do innych pojedynków. Ale są granice możliwości każdego - podsumowała. Jak się okazało, była to przedostatnia walka w karierze Gołoty. Na koniec zmierzył się jeszcze z Przemysławem Saletą, cztery lata później. W szóstej rundzie poległ po nokaucie.













