Reklama

Reklama

Zmasakrowany Włodarczyk: Zrobiliśmy prezent Rosjanom

Krzysztof "Diablo" Włodarczyk przegrał jednogłośnie na punkty sobotnią walkę z Rosjaninem Grigorijem Drozdem. Stawką pojedynku był tytuł mistrza świata WBC w kategorii junior ciężkiej.

"Pojawiłem się w ringu z chłodną głową, ale gdzieś tam myśli błądziły. Nie ułożyłem sobie walki tak, jak sobie powinienem ułożyć. Coś się ze mną stało i po prostu stanąłem w miejscu. Nie mogłem rozwijać swoich akcji. Bardzo mało używałem lewego prostego. Gdybym robił to częściej, to walka wyglądałaby zupełnie inaczej" - stwierdził "Diablo".

Reklama

"Podczas etapu przygotowań wydarzyły się pewne rzeczy, które może też zaważyły na tym, co się stało z moją głową podczas walki" - powiedział Włodarczyk. "Zrobiliśmy tymczasowy prezent Rosjanom" - dodał. 

"Sam do siebie mam pretensje. Trener zrobił to, co miał zrobić. To ja spieprzyłem całą robotę" - podkreślił.

"Klauzula rewanżu jest jak najbardziej brana pod uwagę. Dajmy sobie rok. Teraz trochę odpocznę około miesiąca. Potem wracam na salę. Układam sobie swoje sprawy prywatne, które się poplątały" - zaznaczył "Diablo".

"Obiecuję, że następnej takiej walki nie będzie. Wolę odwołać walkę niż pokazać się z takiej strony" - zakończył Włodarczyk.

Dla Polaka była to dopiero trzecia porażka na zawodowym ringu.

Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof 'Diablo' Włodarczyk | Grigorij Drozd

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama