Zmarł 57 lat temu. W środku nocy "nawiedził" Adamka. Przepowiednia spełniła się w ringu
To, że Tomasz Adamek jest człowiekiem niezwykle religijnym, nie jest żadną tajemnicą. Z jego wiarą wiąże się jednak pewna dość zaskakująca historia. "Góral" wyznał bowiem niegdyś, że pewnej nocy w śnie nawiedził go jeden ze znanych na całym świecie świętych, który zmarł 57 lat temu. A wizja, którą wówczas zobaczył okazała się prorocza. Zrozumiał to dopiero wówczas, gdy cała "przepowiednia" spełniła się w ringu.

Tomasz Adamek jest zadeklarowanym Katolikiem. "Góral" od lat podkreśla i publicznie mówi o swoim przywiązaniu do Boga, wiary i religii. Można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że modlitwa wybija rytm jego codziennej rutyny.
- Mój dzień zaczyna się od znaku krzyża. Krótka modlitwa, proszę Boga o światło i siłę do treningu, a także o zdrowie. Tak zaczynam dzień. Potem jest trening, a później przychodzi czas, by pomodlić się na różańcu - stwierdził niegdyś nasz pięściarz w rozmowie z serwisem "Stacja7".
To wiedza zgoła powszechna. Niewielu wie jednak zapewne, że Tomasz Adamek upodobał sobie zwłaszcza kult jednego świętego. A był nim żyjący na przełomie XIX i XX wieku znany stygmatyk - Ojciec Pio, który - jak często się o nim wspomina, miał być obdarzony także darem bilokacji.
Skąd taki wybór Tomasza Adamka? - Czytałem książki o nim i jego cudach. Zaciekawiło mnie jego ziemskie życie, cierpienie ran Jezusa, które nosił na swoim ciele. Był to wielki człowiek i wielki święty. Modlę się też przez jego wstawiennictwo - opowiedział sam zainteresowany w rozmowie z redakcją czasopisma "Niedziela".
"Spotkanie" Tomasza Adamka i Ojca Pio. Zaskakująca opowieść "Górala"
"Góral" nie tylko modlił się do Ojca Pio. Podczas jednego z obozów bokserskich, by zabijać wieczorową nudę, zaczął... wyszywać jego wizerunek. Praca nad tym dziełem zajęła mu ostatecznie prawie dwa miesiące.
Tomasza Adamka z Ojcem Pio wiąże także jeszcze jedna historia. Otóż pewnej nocy znany święty miał go nawiedzić podczas snu. Co więcej, wedle interpretacji polskiego pięściarza, przewidział wówczas wynik jego kolejnej walki.
- Spotkałem się z nim w śnie. Byłem w kościele w Gilowicach. Podszedłem do ołtarza, uklęknąłem przed Najświętszym Sakramentem, spojrzałem w prawo, a on podniósł głowę, potem skłonił ją w dół. Dostrzegłem, że jest smutny - ujawnił Tomasz Adamek w wywiadzie z "Niedzielą".
I mówiąc o tym, jak prorocza była ta senna przepowiednia, dodał: - Niedługo później stoczyłem przegraną walkę. Przypomniałem sobie wtedy ten sen. Ojciec Pio wiedział, że jej nie wygram.
Na koniec tego wątku "Góral" wyraził ubolewanie wobec tego, że jego zdaniem zbyt mało osób wierzy w ingerencję świętych Kościoła Katolickiego w swoim życiu codziennym.
Szkoda, że ludzie małej wiary nie wierzą w obcowanie świętych. Przecież oni są obok nas. Jest niebo, jest piekło. Dziękuję Bogu, że mam wiarę i przekazałem ją dzieciom















