Reklama

Reklama

Zimnoch: Trenuję ciężko jak Rocky Balboa na Syberii

Artur Binkowski (16-3-3, 11 KO) nie powinien stanowić większego wyzwania dla Krzysztofa Zimnocha (16-0-1, 11 KO). Pojawia się więc pytanie, po co jednemu z czołowych polskich "ciężkich" walka z zawodnikiem, który w ciągu ostatnich sześciu lat stoczył zaledwie dwa pojedynki i w dodatku obydwa przegrał.

Artur Binkowski (16-3-3, 11 KO) nie powinien stanowić większego wyzwania dla Krzysztofa Zimnocha (16-0-1, 11 KO). Pojawia się więc pytanie, po co jednemu z czołowych polskich "ciężkich" walka z zawodnikiem, który w ciągu ostatnich sześciu lat stoczył zaledwie dwa pojedynki i w dodatku obydwa przegrał.

Tuż przed weekendem zadałem to pytanie Zimnochowi, który trenuje obecnie w Białymstoku ze swym szkoleniowcem Andrzejem Liczikiem. Okazało się, że z propozycją wyszedł sam Binkowski, który zadzwonił do promotora, Tomasza Babilońskiego i przekonał go, że zasługuje na taką szansę. Walka odbędzie się 19 października na gali Underground Boxing Show w Wieliczce.

- Binkowski zadzwonił do Tomka Babilońskiego i się odgrażał, że mnie znokautuje, że chce szansy. Ja dowiedziałem się tylko, że trenuje i podobno jest w dobrej formie. Jakoś tak wyszło, że Tomek Babiloński się zgodził i walczymy - tłumaczy Zimnoch. - Chcę tylko wygrać walkę, nie zapowiadam nokautu. Nie chcę opowiadać żadnych dziwnych historii, jak robią niektórzy inni zawodnicy. Zapowiadanie nokautu kończy się jeśli nie przegraną, to często bardzo ciężką walką.

Reklama

- Ja trenuję jak Rocky Balboa na Syberii, naprawdę ciężko - dodaje ze śmiechem białostoczanin, który jasno daje w ten sposób do zrozumienia, że nie zamierza zlekceważyć przeciwnika. - Dwa razy dziennie, czasami nawet trzy razy. Parę razy w roku, przed tymi ważniejszymi walkami, robię sobie taki obóz przygotowawczy, gdzie buduję formę. Tak było przed McCallem i przed Szpilką, który się potem wycofał. Trenuję wtedy o szóstej rano, o dwunastej i o dwudziestej.

Zimnoch trafnie przewidział zwycięstwo Władimira Kliczki (61-3, 51 KO) nad Aleksandrem Powietkinem (26-1, 18 KO) oraz sam przebieg ich moskiewskiego pojedynku. W ostatnich latach o tytuły mistrzowskie w królewskiej kategorii walczyli kolejno: Tomasz Adamek (49-2, 29 KO), Mariusz Wach (27-1, 15 KO) i Andrzej Wawrzyk (27-1, 13 KO). Wszyscy bez powodzenia.

Na pytanie, czy czuje się już gotowy na takie wyzwanie, Krzysiek przytomnie odpowiada, że najpierw musi zasłużyć na swoją szansę. - Może rok 2014 przyniesie odpowiedź. Teraz dopiero badam sytuację, próbuję się zorientować, gdzie jestem. Podchodzę do tego spokojnie. Nie wezmę takiej walki tylko po to, żeby pojechać i zarobić pieniądze. Jeżeli dostanę szansę, pojadę przygotowany. Po zwycięstwo - zapewnia Zimnoch.

Leszek Dudek

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama