Zapadła bolesna decyzja ws. Szeremety, sama oficjalnie potwierdza. "Był to dla mnie cios"
To już pewne, zapadła decyzja w sprawie braku występu Polaków z Julią Szeremetą na czele na mistrzostwach świata w Belgradzie. Wicemistrzyni olimpijska nie weźmie udziału w zawodach, co nie jest dla niej zaskoczeniem, ale może powodować ukłucie żalu i bólu. Sama zawodniczka oficjalnie potwierdza, że do Serbii nie pojedzie i przyznaje, że to dla niej cios. Wyjaśnia, że pojawiła się za to okazja do stoczenia innej walki.

Od świetnego występu na igrzyskach olimpijskich i wywalczenia srebrnego medalu Julia Szeremeta jest na ustach wielu kibiców. Na jej popularności niejako chcieli skorzystać organizatorzy freak-fightowych walk i zaproponowali pięściarce udział w gali, o czym w niedawnej rozmowie z Interią Sport opowiadał trener Tomasz Dylak. Na stole były duże pieniądze, lecz Szeremeta od początku wiedziała, że propozycji nie przyjmie.
Menedżer wysłał już taką konkretną propozycję z jednej z federacji freakowych. Dokładnie były podane pieniądze, z kim ma walczyć i kiedy, jaka formuła i tak dalej... I odbyło się to tak, że ja zobaczyłem tę ofertę, a Julka już wiedziała, jaka będzie odpowiedź. Nawet nie było tak, że chciała dyskutować. Po prostu mi pokazała, zobaczyłem szczegóły, sama powiedziała 'nie' i koniec. Decyzja została podjęta tak naprawdę w ciągu 10 sekund i wróciliśmy do innej rozmowy
Teraz głos zabiera sama Julia, która przyznaje, że na przestrzeni ostatnich miesięcy dostawała zapytania dotyczące udziału we freak-fightach. Szczegółów ofert zazwyczaj raczej nawet nie poznawała, sprawę zostawiała w gestii swojego menedżera. "Od początku stoję na stanowisku, że w ogóle mnie coś takiego nie interesuje i nigdy tego nie rozważałam na poważnie żadnej z takich ofert" - deklaruje sportsmenka dla WP Sportowych Faktów.
Julia Szeremeta reaguje na decyzję dot. MŚ w Belgradzie. "Chciałam powalczyć"
Szeremeta właściwie cały czas jest w treningu, dzięki czemu - jak sama deklaruje - jest obecnie w świetnej formie, być może wręcz lepszej niż w trakcie igrzysk. Nawet gdy spędza trochę mniej czasu w ringu, to wdraża ćwiczenia z innych sportowych gałęzi - akrobatyki i pole dance'u. W grudniu zrobiła sobie krótkie wakacje i tyle. Jednak wcale nie żałuje tej intensywności.
"Wciąż mam bardzo ambitne plany i chcę być coraz lepszą zawodniczką. Obecne jestem trochę przeciążona, bo właśnie zakończyłam ponad 20-dniowe zgrupowanie w Wałczu. Od trzeciego stycznia trenuję praktycznie bez przerwy po dwa razy dziennie. Odczuwam obecnie spore zmęczenie, ale zrobiłam to po, by być w jeszcze lepszej dyspozycji" - tłumaczy w WP.
Teraz wraca na moment do domu, a potem wybiera się na zawody w Debreczynie. Będzie to jej pierwszy start w nowym sezonie. Innym ważnym jego punktem miały być mistrzostwa świata w Belgradzie. Nasza wicemistrzyni olimpijska do Serbii jednak nie pojedzie, ponieważ Polski Związek Bokserski nie wyraził zgody na start Polaków w konkursie pod egidą marginalizowanego stowarzyszenia IBA, wcześniej dołączając do World Boxing. To dla Julii dość rozczarowujące, choć nie zaskakujące.
"Na pewno był to dla mnie cios. Chciałam zbudować na te zawody dobrą formę i sporo poświęciłam, by dobrze się do nich przygotować. Wiadomo, że chciałam powalczyć o mistrzostwo świata" - przyznaje Szeremeta.
Cieszy się, że pojawiła się za to możliwość uczestnictwa w Pucharze Świata w Brazylii (29 marca - 6 kwietnia). Tłumaczy, że i tam spodziewa się "bardzo mocnej obsady". "Pozostaje uzbroić się w cierpliwość i poczekać na wrześniowe mistrzostwa świata w Liverpoolu organizowane już przez World Boxing" - podsumowuje.







![Wimbledon: O której półfinał Gauff - Muchova? Gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N0WEZATEIEEU5-C401.webp)



![Mundial: Francja - Maroko. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N0KW52YOIJ8IV-C401.webp)

