Reklama

Reklama

Zakrzewski: Liga WSB to okazja do podniesienia bokserskiej klasy

W sobotę rusza kolejna edycja ligi World Series of Boxing. W składzie zespołu Hussars Poland znalazł się m.in. Ireneusz Zakrzewski. "Liga WSB stwarza możliwość zdobycia nowych doświadczeń i podniesienia bokserskich umiejętności" - powiedział.

Pierwszy mecz polski zespół rozegra w St. Petersburgu z Boxing Russia Team.

Reklama

"Polska już od dawna nie jest bokserską potęgą, a brak międzynarodowego obycia naszych pięściarzy jest szczególnie dotkliwie odczuwany na największych turniejach, na których z reguły odpadają w ich wstępnej fazie. Dzięki lidze WSB jest okazja do częstej konfrontacji swoich umiejętności z innymi, a także nabierania niezbędnej twardości i rutyny" - podkreślił Zakrzewski.

Walczący w kategorii 69 kg 21-letni zawodnik zespołu Janik Boks-Jelenia Góra dodał, że w klubach rzadko można rozwijać swoje zawodnicze walory, ponieważ trudno w nich o ostrą rywalizację w poszczególnych wagach.

"Bardzo sobie cenię wszechstronne treningi pod okiem pana Rafała Janika, który prowadzi mnie od początku kariery, ale dopiero na zgrupowaniach kadry mam sposobność sprawdzenia swojej bokserskiej wiedzy w sparingach z najlepszymi zawodnikami w kraju. Teraz czuję się na tyle mocny, by w kolejnych rozgrywkach WSB zaprezentować się lepiej niż przed rokiem" - zadeklarował.

Zakrzewski zadebiutował w barwach "husarii" w poprzednim sezonie. Początek w lidze WSB był dla niego udany. W przegranym 1:4 ćwierćfinałowym meczu z Dolce&Gabbana Italia Thunder pokonał Valtera Fiorucciego. "Wygrana bardzo podniosła mnie na duchu i pozwoliła uwierzyć w siebie" - podkreślił.

W niedawnych mistrzostwach świata w Ałma-Acie Zakrzewski spisał się najlepiej z czwórki Polaków, odnosząc dwa zwycięstwa.

"Pierwszy pojedynek z Chorwatem Bornem Katalinicem stoczyłem w ogromnym stresie - obawiałem się, że sprawię zawód. Poza tym walczyłem na 50 procent swoich możliwości, gdyż miałem kłopoty z prawą ręką. Ale byłem uważny i wygrałem. Drugi rywal, Zambijczyk Mbachi Kaonga, był najmocniejszy w mojej karierze. Uderzał potężnie, ale i z nim dałem sobie radę" - wspomina.

Jego trzecim przeciwnikiem był Gabriel Maestre z Wenezueli. "Był to rywal z wysokiej półki i przegrałem. O jego wartości świadczy fakt, że w następnej walce jego przeciwnik, Rosjanin Aleksander Besputin, był dwukrotnie liczony, a Wenezuelczyk ostatecznie zdobył brązowy medal" - zaznaczył.

Zakrzewski ma świadomość swoich braków. "Często tego, czego nauczę się podczas treningów, nie udaje mi się przełożyć na walki turniejowe i nie wykorzystuję wszystkich swoich atutów. Ale jestem dobrej myśli przed kolejnym sezonem" - ocenił.

Trener kadry Ludwik Buczyński ma dobre zdanie o swoim podopiecznym. "Irek robi systematyczne postępy. Wykorzystuje spory zasięg ramion i często trafia ciosami prostymi z defensywy. Co szczególnie ważne, potrafi słuchać w narożniku i stosować się do udzielanych mu rad. To nie jest częste zjawisko" - powiedział szkoleniowiec.

Obok Zakrzewskiego, w 20-osobowym składzie "husarii" znaleźli się m.in. aktualni mistrzowie Polski Dawid Jagodziński (49 kg), Mateusz Polski (60) i Kazimierz Łęgowski (64), a także uczestnik ostatnich MŚ Dawid Michelus (60). Silnym punktem zespołu powinien być triumfator Turnieju im. Feliksa Stamma Ukrainiec Sergiej Werwejko (+91) oraz Tomasz Jabłoński (75).

Oprócz Rosjan, w grupie z Hussars Poland są także Azerbeijan Baku Fires (Azerbejdżan), Astana Arlans (Kazachstan), Mexico Guerreros (Meksyk) i Domadores Cuba (Kuba).

W poprzednich rozgrywkach Hussars Poland awansowali z trzeciego miejsca w grupie A do ćwierćfinału, co uznano za niespodziankę. Na tym etapie zostali jednak wyeliminowani przez zespół włoski.


Dowiedz się więcej na temat: Ireneusz Zakrzewski | Hussars Poland | World Series of Boxing

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje