Zagrożenie dla hitu z Furym. Saudyjczycy wykluczyli olbrzyma. "To ryzykowne"
Jesteśmy o dwa kroki od "bitwy o Anglię" pomiędzy Tysonem Furym a Anthonym Joshuą. Promotor tego drugiego Eddie Hearn wypowiada się tak, jakby był to pewnik. Faktycznie oferta od Turkiego Al-Sheikha zawiera taki pojedynek. Wcześniej jednak "AJ" chce się rozgrzać z kimś innym. Hearn chciałby Deontaya Wildera, ale Saudyjczycy stawiają weto.

Tyson Fury po pokonaniu Arsłanbeka Machmudowa od razu przeszedł do ofensywy w kwestii organizacji "bitwy o Anglię". Przez lata nie starł się z Anthonym Joshuą, teraz ponownie podgrzał atmosferę. Jeszcze z ringu zaczął prowokować siedzącego w pierwszym rzędzie pięściarza z Watfordu.
Nic nie jest jeszcze oficjalne, ale w zasadzie wszyscy wypowiadają się o tym pojedynku jakby niemal był "zaklepany". Dla talkSPORT głos zabrał promotor "AJ-a" Eddie Hearn. Wprost mówi o umowie, jaką otrzymał od Turkiego Al-Sheikha. Są w niej dwa pojedynki, przed potencjalnym listopadowym z "Królem Cyganów" Joshua miałby się rozgrzać w lipcu z innym oponentem.
Hearn widziałby w roli pomagającego "zrzucić rdzę" Deontaya Wildera, ale propozycja Saudyjczyków wyklucza taki scenariusz. Obawiają się oni, że mierzący 201 centymetrów "The Bronze Bomber" miałby jakieś szanse na triumf nad "AJ-em" i zarazem zrujnowanie lub jesiennego hitu lub co najmniej pogorszenie jego prestiżu.
Osoby decyzyjne tak naprawdę nie chcą, żebyśmy brali udział w tego typu walkach. Gdybyśmy jako Matchroom Boxing promowali to wydarzenie, wybrałbym przed Furym Wildera
Anthony Joshua i Eddie Hearn chętni do walki z Wilderem. W Arabii nie chcą o tym słyszeć
- AJ powiedział mi, że będzie walczył z Wilderem i Furym jeden po drugim. Ale jest umowa, którą nam przedstawiono, a pojedynek z Furym jest jej szczytem. Wielu ludzi nie chce organizować walki, którą uważają za ryzykowną i narażać się na niebezpieczeństwo - zakończył, nawiązując do możliwości sprawienia niespodzianki w ringu przez Amerykanina.
Olbrzym ze Stanów Zjednoczonych ostatnio odesłał z kwitkiem Derecka Chisorę, ale nie został oceniony zbyt dobrze. "Wyglądał niczym cień samego siebie. Jego występ pozostawiał wiele do życzenia" - skomentował talkSPORT.













