Reklama

Reklama

Zab Judah: Patrzą na mnie jak na Osamę Bin Ladena

Od kilku miesięcy obozy Zaba Judaha (42-7, 29 KO) i mistrza świata WBA/WBC - Danny'ego Garcii (25-0, 16 KO) prowadzą wojnę na całego. Wczoraj mieliśmy tego kolejny przykład.

Pięciokrotny mistrz świata nie został wpuszczony na konferencję prasową "Swifta". Weteran twierdzi, że przez dwie godziny był zamknięty w piwnicy Barclays Center bez jedzenia i wody. Stało się tak na żądanie obozu Garcii.

Reklama

- To niedorzeczne, szalone. Oni starają się zrobić ze mnie jakiegoś dzikusa. Od 11 rano byłem zamknięty w tej piwnicy bez jedzenia i picia. Zamknięty w małym pokoiku. To się nie mieści w głowie. A po co to wszystko? Przez Danny'ego Garcię, jego ekipę i ich obawy. To nie fair. Oni się boją. Angel Garcia poniża mnie i wyzywa od czarnuchów i nikt niczego z tym nie robi - skarży się 35-letni Judah.

- Kiedy mówię moją wersję, wszyscy patrzą na mnie jak na jakiegoś Osamę Bin Ladena. Oscar De La Hoya nazywa mnie nieprofesjonalnym, a powinien najpierw zorientować się w sytuacji. Jesteś promotorem, wykonuj swoją pracę, sprawdzaj fakty. Nigdy nie miałem z nim problemu - kontynuuje "Super" Zab.

- To dla mnie coś nowego. Boksuję od 17 lat, brałem udział w wielkich imprezach. Byłem w Portoryko, kiedy Bernard Hopkins rzucił ich flagę. Wtedy nikt nic nie mówił. Teraz próbują odwracać kota ogonem i wyjść na tych dobrych, kiedy ja mam być złym. To szalone, nie dajcie się zwieść - apeluje Judah.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama