Reklama

Reklama

Wyzwanie mistrzowi świata w boksie rzucił filmowy "Rocky"

Sylvester Stallone - znany m.in. z legendarnych ról Rocky'ego i Rambo - jest pod wielkim wrażeniem walki Tyson Fury vs Deontay Wilder III, która miała miejsce 9 października w Las Vegas. Stallone'owi zaimponował zwłaszcza zwycięzca - mistrz świata WBC wagi ciężkiej Fury. Aktor oferuje teraz czempionowi rolę w kasowym hicie.

- To była walka stulecia, wspaniałe widowisko. Zwycięstwo nie mogło przypaść w udziale lepszemu gościowi niż ty. Myślę, że masz przed sobą fantastyczną karierę filmową. Rola w kolejnej części "Niezniszczalnych" ("The Expendables")? Masz to jak w banku, umowa stoi - powiedział Stallone.

Czwarta część "Niezniszczalnych" - z udziałem m.in. Stallone'a, Jasona Stathama, Dolpha Lundgrena, Megan Fox i Andy'ego Garcii - ukaże się w kinach w przyszłym roku. "Król Cyganów" Fury mógłby natomiast zagrać w części piątej.

Zamiłowanie 75-letniego amerykańskiego aktora do boksu jest znane od lat. Gwiazdor wielokrotnie był gościem honorowym największych gal. Między innymi znalazł się w materiale, zapowiadającym wyjście Władymira Kliczko do walki z Mariuszem Wachem.

Reklama

Tyson Fury przyjmie propozycję Sylvestra Stallone'a?

Z kolei Fury to urodzony showman. Pięściarz nie tylko prezentuje nieszablonowy styl w ringu, ale również poza nim ma zupełnie niebanalną osobowość. Do tego jego wypowiedzi z marszu odbijają się szerokim echem, bo rzadko kiedy gryzie się w język. Za sobą ma jednak piekielny, życiowy zakręt. Po wygranej nad Kliczką w 2015 roku w jednej chwili z nieba trafił do piekła, popadając w depresję. Wychodził z niej długo, bo aż dwa lata, w tym czasie popadając w alkoholizm i uzależnienie od narkotyków. W końcu jednak wygrał. Najpierw w życiu, a później jako sportowiec powrócił na tron. Dziś znów jest jednym z dwóch mistrzów świata w wadze ciężkiej.

Po pobiciu Deontaya Wildera, zamykając trylogię ich starć, w tej chwili Fury czeka na decyzję dotyczącą swojej kolejnej walki - federacja WBC chce, by bronił pasa w starciu z obowiązkowym pretendentem (obecnie jest nim Dillian Whyte).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje