Wymiana ciosów, polski bokser w wielkim finale. Co za walka, sędziowie w akcji
Świetny, emocjonujący pojedynek, trwający trzy rundy po trzy minuty stoczył Michał Jarliński w kategorii 75 kilogramów podczas Pucharu Świata w Indiach. Naprzeciw Polaka stanął reprezentant gospodarzy, Sumit, a stawką był awans do finału prestiżowych zmagań i przepustka do rozgrywki o złoty medal. Po trwającej na pełnym dystansie walce sędziowie nie byli jednogłośni, aż w końcu nastąpił wybuch radości.

Michał Jarliński świetnie wytrzymał stawkę tego pojedynku. Od początku, od startu pierwszej rundy, był pięściarzem konkretniejszym i wyraźniej akcentował swoje uderzenia. Sporo było chaosu, ale w takich warunkach sędziom łatwiej wyłapywać momenty, które powinny zyskiwać ich uznanie.
Michał Jarliński pisze historię. Polak w finale Pucharu Świata
Przebieg premierowej rundy oddawały karty punktowe, na których reprezentant Polski prowadził 4:1. Przewagę Hindusa widział tylko jeden arbiter, z Gwatemali. Przypomnijmy, że Sumit Kundu w Liverpoolu doszedł do 1/8 finału, gdzie przegrał z przeciwnikiem z Bułgarii. Jarliński w Anglii także potknął się na tym etapie zawodów, ale stoczył zdecydowanie bliższy pojedynek z Makinem.
Wracając do wydarzeń z ringu w Indiach, druga runda była już nieco lepsza w wykonaniu przeciwka. Miejscowy zawodnik trafiał pojedynczymi ciosami, ale ciągle lepsze wrażenie - także na komentatorach - wywierał nasz "Miszal", jak wymawiali imię 24-latka z Włocławka. Po kolejnych trzech minutach, w opinii większości arbitrów, nasz zawodnik też był lepszy, ale głosy rozłożyły się już tylko 3:2 (tym razem do Gwatemalczyka dołączył arbiter z ramienia World Boxing), więc ogólna punktacja także się spłaszczyła.
W decydującej, trzeciej rundzie, Jarliński kontrolował wypracowaną przewagę, a szarpane ataki Sumita nie przynosiły rezultatu. Z kolei Polak, gdy tylko mógł, "wkładał" mocniejsze uderzenia, zwłaszcza dynamiczny, lewy sierpowy.
Gdy wybrzmiał kończący walkę gong, Jarliński czuł, że to jego ręka powinna powędrować w górę. I tak też się stało. Niejednogłośnym werdyktem 4:1 wygrał i wszedł do decydującej rozgrywki o złoto. Tym samym podążył szlakiem Agaty Kaczmarskiej (jej walka o najcenniejszy medal jutro), stając się drugim finalistą w polskiej reprezentacji.
"Szybszy, precyzyjniejszy, pewny siebie - Michał pokazał boks na najwyższym poziomie. Zwycięstwo z zawodnikiem gospodarzy nigdy nie jest łatwe, ale dzisiaj zrobił to z imponującym luzem, spokojem i pełną kontrolą walki" - prędko zareagował Polski Związek Bokserski w mediach społecznościowych.
W czwartek finałowym rywalem Jarlińskiego będzie 21-letni Uzbek Jawochir Abdurachimow.












