Wszyscy w szoku. To naprawdę Imane Khelif?! Trudno ją teraz rozpoznać
Imane Khelif zaprezentowała się światu w zupełnie nowej odsłonie. Jej okolicznościowa stylizacja, przygotowana do najnowszej sesji zdjęciowej, dla większości kibiców jest niemałym wstrząsem. Algierska pięściarka, mistrzyni olimpijska z Paryża, do tej pory kojarzyła się wszystkim z fizjonomią wojownika - wchodzącego na ring wykonać kolejną egzekucję. Tym razem pokazała się w kwiecistej sukience, z biżuterią i w starannym makijażu. Nie chce dłużej słyszeć, że "nie jest kobietą".

Jeśli ktoś wcześniej nie wiedział, kim jest Imane Khelif, to z pewnością przestała być dla niego anonimowa po rozpoczęciu igrzysk w Paryżu. Wokół algierskiej pięściarki narosło mnóstwo kontrowersji dotyczących jej płci. "To nie kobieta, to mężczyzna" - takie zdanie wrzucano w wirtualną przestrzeń tysiące razy.
MKOl zapewniał, że 25-latka jest kobietą. Ale sceptycy nieustannie przypominali, że podczas ubiegłorocznych mistrzostw świata została zdyskwalifikowana z powodu zbyt wysokiego poziomu testosteronu. Medialna burza narastała z dnia na dzień i... zakończyła się triumfem Khelif w olimpijskim finale (kat. 66 kg).
Imane Khelif była w ringu postrachem. Teraz zaskoczyła wszystkich. Jest nie do poznania
W pamięci kibiców zapadła szczególnie jej walka na wcześniejszym etapie z Włoszką Angelą Carini, która po pierwszym ciosie odmówiła dalszej rywalizacji.
- Zeszłam z ringu z podniesioną głową i złamanym sercem. Chciałam ocalić życie. Zawsze byłam bardzo instynktowna i kiedy czuję, że coś jest nie tak, to rezygnuję - oznajmiła Carini w wywiadzie dla BBC.
Włoska zawodniczka poddała się ledwie po 46 sekundach. Kiedy otrzymała pierwsze uderzenie w głowę, uznała, że pozostanie na ringu byłoby szaleństwem. Nie podała ręki rywalce, a chwilę potem uklękła na ringu i zaczęła płakać.
- Jestem kobietą jak każda inna kobieta. Urodziłam się jako kobieta. Żyję jako kobieta. I mogę rywalizować tylko z kobietami - broniła się Khelif.
Jestem kobietą jak każda inna kobieta. Urodziłam się jako kobieta. Żyję jako kobieta.
W kraju została powitana jak bohaterka. Kibice fetowali jej powrót, media przez kilka dni nie odstępowały jej na krok. Jej życie zmieniło się diametralnie.
Teraz szerokim echem odbija się najnowsza sesja zdjęciowa z jej udziałem. Efekty możemy zobaczyć we fragmencie na instagramowym profilu Beauty Code. Khelif pozuje z medalem na szyi, jest ubrana w kwiecistą sukienkę, ma rozpuszczone włosy, pełny makijaż i sporych rozmiarów biżuterię. Promienieje.
Zupełnie nie przypomina wojownika z ringu. "Imane przeszła prawdziwą metamorfozę i teraz zagłusza hałas, który powstał wokół niej z powodu występu na igrzyskach razem z kobietami" - skwitował post brytyjski "Daily Mail".














