Wstrząsająca opowieść Wildera. Gigant boksu szokuje! "Mówię to na cały świat"
Już w najbliższą sobotę do ringu powraca Deontay Wilder, były mistrz świata w wadze ciężkiej. Amerykanin stoczy elektryzujący pojedynek ze słynącym z potężnego uderzenia Dereckiem Chisorą, o którego sile przekonał się Artur Szpilka, a również Ołeksandr Usyk wskazał na potęgę mocy w pięściach Brytyjczyka. W normalnej sytuacji mówiłoby się tylko o kwestiach sportowych, ale atmosferę przed walką do stanu wrzenia postanowił podgrzać "The Bronze Bomber". Opowiedział szokującą historię.

Do starcia Wildera z Chisorą dojdzie w hali O2 Arena w Greenwich, czyli dzielnicy Londynu. Pojedynek zapowiada się absolutnie pasjonująco. Nie dlatego, że Amerykanin i Brytyjczyk są w szczytach swoich karier, bo obaj mają odpowiednio 40 i 42 lata. Rzecz w tym, że jeden i drugi pięściarz słyną z piekielnie mocnych, nokautujących ciosów.
Deontay Wilder wywołał trzęsienie ziemi w mediach
Tu aż prosi się, aby zwłaszcza z punktu widzenia polskich kibiców przypomnieć Artura Szpilkę, który przekonał się o tym na własnej skórze w starciach z oboma rywalami. To były dwa bardzo ciężkie nokauty, zresztą wielu pięściarzy w starciach z nimi zaliczyło najcięższe "deski" w karierze.
Wilder ze swojego nieprawdopodobnego prawego uczynił znak firmowy. Było wiadomo, że boksersko jest co najwyżej wyszkolony przeciętnie, w kilku walkach boksował wręcz pokracznie, ale jego główny atut w każdej chwili nie od rzeczy był nazywany "bronią masowego rażenia". Gdy idealnie trafiony cios, z timingiem, zdetonował na głowie przeciwnika, po wielokroć oglądaliśmy bardzo przykre obrazki.
To dlatego konfrontacja byłego mistrza świata, któremu najwięcej zdrowia odebrały batalie z Tysonem Furym, z Chisorą zapowiada się tak hitowo. W ich walce wieczoru, w każdej sekundzie, w powietrzu będzie wisiał nokaut. W obie strony, bo "The Bronze Bomber" jest już pięściarzem naruszonym, a "The War" - jeśli nie zabraknie mu zdrowia - uwielbia iść za ciosem, dokładając serię uderzeń.
Wydawać by się mogło, że o tej walce już jest dostatecznie głośno, ale Wilder zrobił coś, o czym od kilku godzin informuje już nie tylko cały świat boksu, ale jego opowieść wychodzi także dużo szerzej. Zresztą taka była intencja Amerykanina, co ujął w zdaniu: "Mówię o tym na cały świat".
W popularnym programie Piers Morgan Uncensored, który cieszy się wielką popularnością, postanowił podzielić się jednym z najbardziej intymnych wątków, jaki miał wydarzyć się w jego życiu.
Z szacunku do czytelnika, nie będziemy cytować dokładnie wszystkich zdań Wildera, tylko zastosujemy klasyczne omówienie. Krótko mówiąc as boksu wyznał, że jedna z jego kobiet "ukradła" mu nasienie, następnie zamknęła się w łazience, a po dwóch tygodniach okazało się, że jest w ciąży.
- Tym razem postanowiła, że chce mieć ze mną dziecko, bo byłem najlepszą rzeczą, jaka pojawiła się w jej życiu. Większość jej związków trwała tylko dwa miesiące lub coś koło tego, bo była rozwiązła. Wtedy o tym nie wiedziałem, dowiedziałem się później, dopiero czytając jej dziennik. Ona też nie wiedziała, że czytałem jej dziennik - wyznał Wilder. - Prawdę mówiąc ona nawet nie jest świadoma, że ja to wiem - dodał.
"Wilder podzielił się jedną z najbardziej szalonych historii, jaką kiedykolwiek można było usłyszeć w telewizji ogólnodostępnej" - tego typu komentarze już stanowią wysyp w mediach społecznościowych.
Konkretnie chodzi o córkę Naieyę, jedną z jego siedmiorga dzieci, która przyszła na świat z wadą cewy nerwowej, zwaną rozszczepem kręgosłupa. To właśnie pytanie o nią, zadane przez Piersa Morgana, wywołało całą historię. Prowadzący nie ukrywał szoku, a Wilder opowiadał, że matka jego dziecka kompletnie nie dbała o siebie w ciąży, co według niego nie pozostało bez wpływu na stan latorośli. - Mieliśmy możliwość przerwania ciąży, ale ja po prostu czułem w sercu, iż ona zasługuje na to, by żyć - stwierdził.













