Reklama

Reklama

Władymir Kliczko wskazał przyczyny porażki z Tysonem Furym

Władymir Kliczko (64-4, 53 KO) długo analizował, dlaczego sensacyjnie przegrał z Tysonem Furym (25-0, 18 KO) w bokserskiej walce o mistrzostwo świata i doszedł do wniosku, że zawiodła go przede wszystkim psychika.

39-letni Kliczko był mistrzem świata federacji WBA, WBO, IBF i IBO. W listopadzie po raz 19. z rzędu bronił pasów, tym razem nieskutecznie. Na zawodowym ringu był niepokonany od 11 lat.

Reklama

- Byłem w najlepszej fizycznej formie w życiu, ale to na nic, jeżeli nie jest połączone z dobrą kondycją psychiczną. Nie byłem w stanie wyprowadzać właściwych ciosów. Strasznie mnie to irytowało, a kiedy pojawiają się emocje, człowiek staje się sparaliżowany. Za dużo myślałem, powinienem był walczyć bardziej instynktownie. Czekałem na coś, żeby to wszystko naprawić. Zrobiło się niekomfortowo, pojawiły się konfuzja, zwątpienie i zmęczenie - stwierdził w rozmowie z portalem Championat.

Na ringu w Dusseldorfie Ukrainiec przegrał z mającym nad nim przewagę warunków fizycznych Anglikiem jednogłośną decyzją sędziów.

- Fury boksował defensywnie, trzymał dystans. Gdyby szedł do przodu jak Kubrat Pulew, wyglądałoby to zupełnie inaczej. Pulew był cały czas przede mną. Fury'ego nie mogłem trafić, bo był poza zasięgiem. Jego warunki, ten niewygodny styl... Był bardzo skrupulatny w swoim podejściu. Przede wszystkim to była jednak moja wina - powiedział.

"Dr Stalowy Młot" już kilka dni po walce zapowiedział, że skorzysta z klauzuli rewanżu.

Dowiedz się więcej na temat: Kliczko | Tyson Fury | boks | sporty walki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje