Reklama

Reklama

Wilder za walkę z Joshuą chce równego podziału zysków

Angielska strona wciąż proponuje Deontayowi Wilderowi (40-0, 39 KO) piętnaście milionów dolarów za walkę 13 kwietnia na sławnym stadionie Wembley w Londynie. Mistrz wagi ciężkiej federacji WBC zmienił jednak swoją optykę i żąda teraz równego podziału zysków z Anthonym Joshuą (21-0, 20 KO). Jeśli pozostanie przy takim zdaniu, kibice chyba mogą zapomnieć o pełnej unifikacji w królewskiej kategorii.

AJ posiada trzy pozostałe tytuły - IBF, WBA i WBO. "Brązowy Bombardier" postanowił chyba pójść śladem Giennadija Gołowkina, który początkowo zgodził się na podział 30/70 za rewanż z Canelo, lecz gdy ten wpadł na kontroli dopingu i walkę trzeba było odłożyć w czasie, gdy wrócił do rozmów, również zażyczył sobie równego podziału, kończąc ostatecznie negocjacje na podziale 42,5%/57,5%. Być może w podobny sposób negocjuje teraz Amerykanin, który na tronie World Boxing Council zasiada od trzech i pół roku, notując siedem skutecznych obron tytułu.

Reklama

W pewnym momencie Amerykanie zaoferowali Joshui 50 milionów dolarów, pod warunkiem, że pojedynek odbędzie się w USA. Anglicy na to nie przystali i przedstawili kontrofertę - 15 milionów dla Wildera za walkę w Wielkiej Brytanii oraz rewanż w Ameryce.

- Oni od początku nie chcieli tej potyczki. Joshua niezbyt w siebie wierzy, podobnie jak jego drużyna, bo oni również się o niego obawiają. Ich zdaniem Joshua nie jest jeszcze na mnie gotowy i chyba nigdy nie będzie. Robię więc dalej swoje. Teraz moim celem jest poprawienie rekordu na 51-0. Wyczyszczę całą wagę ciężką - zapowiada pogromca Artura Szpilki.

- Kiedy zaoferowaliśmy im 50 milionów dolarów, Joshua wydawał się bardzo podekscytowany. Postawił wszystkich na nogi. Wydawało nam się, że on ma tam bardzo dużo do powiedzenia, jak się jednak okazało, nie ma za bardzo nic do gadania. On nie może robić tego co chce, tylko to, co inni mu każą. Nawet przestał mówić w wywiadach o naszej walce, bo mogłoby się okazać, że on twierdzi co innego, a jego promotorzy i menadżerowie co innego. Sam Joshua bardzo chciał zmierzyć się ze mną za 50 milionów w USA, ale potem stwierdził, że woli zaboksować za mniejsze pieniądze, za to na swoim terenie. Gdy przysłano mi kontrakt, nie było w nim ani daty, ani dokładnej lokalizacji. W przypadku mojej wygranej musiałbym dać mu rewanż, natomiast gdyby to Joshua zwyciężył, sam miał zadecydować, czy dać mi taki rewanż - przyznał Wilder.

- Zaakceptowałem wszystkie przedstawione mi warunki, lecz za każdym zmieniano wtedy reguły gry. Pier...ę więc Hearna i jego nową propozycję dwudziestu milionów za dwie walki. Nasza propozycja walki w USA za pięćdziesiąt milionów wciąż leży na stole. Jeśli oni znów zaoferują nam walkę w Wielkiej Brytanii, podział zysków musi być równy, po pięćdziesiąt procent - stwierdził stanowczo "Brązowy Bombardier", który w zaistniałej sytuacji spotka się prawdopodobnie na jesień z obowiązkowym pretendentem wyznaczonym przez WBC, Dominikiem Breazeale'em (19-1, 17 KO).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje