Reklama

Reklama

Wilder: Po Ortizie będzie Joshua

- Kiedy już pobiję Ortiza, następny będzie Joshua - zapowiada Deontay Wilder (38-0, 37 KO), mistrz świata wagi ciężkiej federacji WBC, który 4 listopada skrzyżuje rękawice z Luisem Ortizem (27-0, 23 KO).

- Moim celem pozostaje pełna unifikacja i spotkam się z każdym, żeby tylko dopiąć swego - powiedział Wilder.

Reklama

- Skoro Ortiz jest furtką, którą muszę wyważyć, by doczekać upragnionej unifikacji, to niech tak się stanie. Robię swoje i czekam na innych mistrzów - podkreślił amerykański pięściarz.

- Narzekają, że nie walczę z najlepszymi, tylko czemu te sk...y tak mnie unikają? Ja zrobię swoje z Ortizem, Joshua zrobi swoje z Pulewem i wtedy musimy się spotkać między sobą - zaznaczył Wilder.

- To ja jestem numerem jeden i po znokautowaniu Kubańczyka oczekuję, że w końcu doczekam się należytego mi respektu. Chciałbym wygrać do końca trzeciej rundy, ale nawet jeśli to się nie uda, to walka i tak nie potrwa pełnego dystansu - zapewnia "Brązowy Bombardier", o którego sile przekonał się również Artur Szpilka, ciężko znokautowany w dziewiątej rundzie.

Dla Amerykanina będzie to już szósta obrona pasa World Boxing Council królewskiej kategorii, zdobytego w styczniu 2015 roku.

Dowiedz się więcej na temat: Deontay Wilder | Anthony Joshua | boks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje