Wielki powrót polskiej mistrzyni świata. Koncert trwał dziewięć minut. Walka o złoto
Dwa miesiące temu Agata Kaczmarska zostawiła w cieniu nawet Julię Szeremetę, jako jedyna z polskiej reprezentacji odebrała złoto mistrzostw świata w Liverpoolu. Tam walczyła w kategorii +80 kg, teraz zeszła do tej niższej - 80 kg. W Indiach zmagania w finałowych zawodach Pucharu Świata zaczęła od 1/2 finału. I pokazała klasę - Kazaszka Diana Magaujajewa nie miała nic do powiedzenia. Wiemy już, z kim będzie walczyła o złoto. Może pomścić koleżankę z kadry.

Reprezentacja Polski poleciała do Indii na czwarte w tym roku zawody Pucharu Świata w siedmioosobowym składzie. Bez niektórych gwiazd, choćby Julii Szeremety, Barbary Marcinkowskiej czy Kingi Krówki - je w przyszłym tygodniu czekają mistrzostwa Europy do lat 23 na Węgrzech.
Było więc czterech panów i trzy panie - pięcioro naszych reprezentantów zapewniło sobie medale. Także i dlatego, że niektóre kategorie są kiepsko obsadzone. Michał Jarliński, Aneta Rygielska oraz Agata Kaczmarska zaczynali więc od półfinałów, medal mieli zapewniony. Wcześniej do półfinałów awansowali też: Wiktoria Rogalińska i Adam Tutak.
We wtorek o finały walczyła czwórka, rano swoją walkę minimalnie przegrała Rygielska.
Sesja popołudniowa zaczęła się podobnie: Rogalińska stoczyła zacięty bój z włoską medalistką MŚ z Liverpoolu Sirine Charrabi, była minimalnie lepsza. Ale zdaniem arbitrów przegrała 2:3. Na sam koniec odpadł też w męskiej kategorii 90 kg Tutak - Uzbek Nusratbek Tochirow pokazał naszemu ćwierćfinaliście MŚ, jak powinien wyglądać defensywny boks. Świetnie się bronił, wyprowadzał precyzyjne kontry, po dwóch rundach mógł już świętować. Polak do końca polował na KO, ale tym razem nie dał rady.
Na szczęście pomiędzy tymi walkami było jeszcze starcie Kaczmarskiej. A nasza mistrzyni świata nie zawiodła.
Agata Kaczmarska w finale mistrzostw świata. Uśmiech przed bitwą w ringu. I uśmiech po werdykcie
W Liverpoolu złoto Polki było sporą sensacją, zwłaszcza że w najcięższej kategorii +80 kg. Przy niektórych rywalkach wyglądała jak młodsza siostra - o kilkanaście czy kilkadziesiąt kilogramów lżejsza i kilkanaście centymetrów niższa.
W Indiach postawiła już na kategorię 80 kg - tu były zawodniczki o podobnych do niej gabarytach. A zgłosiły się trzy, przy czym to Hinduska Pooja Rani trafiła wolny los. Nasza zawodniczka musiała więc walczyć z Kazaszką Dianą Magaujajewą, podobnie zbudowaną.

Polka pokazała klasę, od początku atakowała. I trafiała. Rywalka starała się trzymać środka ringu, kiepsko się poruszała. Choć ciosy wyprowadzała odważnie, ale nie w takim tempe jak nasza mistrzyni. Po pierwszej rundzie było 10:9, po drugiej 20:"18 dla Kaczmarskiej. Na wszystkich kartach punktowych, co nie zostawiło żadnych wątpliwości. I nawet szarża rywalki w ostatnich trzech minutach niewiele mogła zmienić.
W finale Kaczmarska zmierzy się z Rani - brązową medalistką MŚ w tej kategorii 80 kg. W Liverpoolu reprezentantka Indii minimalnie, 3:2, pokonała naszą Emilię Koterską.
Teraz Agata może więc pomścić koleżankę z kadry.













