Wielki powrót Joshuy i komunikat ws. polskiego olbrzyma. To już oficjalnie
W ostatnich godzinach poznaliśmy ważne rozstrzygnięcia, dotyczące wagi ciężkiej, a przede wszystkim związane z powrotem na ring po wielkiej tragedii Anthony'ego Joshuy. Zanim jednak dojdzie w ostatnim kwartale tego roku do hitowego starcia Brytyjczyka z rodakiem Tysonem Furym, wzięty pod skrzydła Ołeksandra Usyka AJ stoczy powrotną walkę z Kristianem Prengą. Jak ustaliła Interia, w rozgrywce znalazł się Damian Knyba. I zapadła ważna decyzja odnośnie najlepszego obecnie polskiego "ciężkiego".

Wszyscy zastanawiają się, w jakiej wersji na ring powróci Anthony Joshua. Co do tego, że fizycznie będzie przygotowany na wysokim poziomie, raczej nikt nie ma wątpliwości. Wspólne treningi z Ołeksandrem Usykiem, który od miesięcy zaczął tworzyć z Brytyjczykiem zgrany tandem, są gwarantem rzetelnie, a przede wszystkim skutecznie wykonanej pracy.
Damian Knyba jedzie do Joshuy. Rachwał ujawnia ustalenia
Większa zagwozdka dotyczy warstwy mentalnej, bo były czempion wagi ciężkiej 29 grudnia uczestniczył w tragicznym wypadku samochodowym w Nigerii. Życie straciło dwóch podróżujących z nim jego przyjaciół, a Joshua chyba tylko nadprzyrodzonym siłom powinien zawdzięczać, że został jedynie minimalnie ranny. Według bardzo wiarygodnych informacji, bo płynących prosto ze strony promotora 36-letniego pięściarza, sam Usyk miał mu doradzać, aby na walkę powrotną wybrał słabszego przeciwnika.
I tak też się stało, 25 lipca w Rijadzie Joshua zmierzy się z Kristianem Prengą, Albańczykiem mieszkającym na stałe w New Jersey. 35-latek straszy rekordem (20 zwycięstw i tylko 1 porażka zaznana w 2017 roku), ale wszyscy wiedzą, że jest to właśnie rywal tej klasy, o jaką miało chodzić w budowanej strategii.
Tymczasem, jak ustaliła Interia, do pojedynku z byłym gigantem wagi ciężkiej sposobił się także Damian Knyba, najlepszy obecnie polski pięściarz wagi ciężkiej. Informację w rozmowie z naszym portalem przekazał główny doradca pięściarza, Eryk Rachwał.
- Rzeczywiście zgłosiliśmy gotowość w imieniu Damiana na walkę z Joshuą, ale jego ekipa zdecydowała się na inną opcję. Natomiast nie ma tego złego i cała sytuacja powinna wyjść na plus, bo z kolei 30 maja Damian leci do Hiszpanii na obóz Joshuy pomagać mu w przygotowaniu - ujawnia przedsiębiorca ze Stanów Zjednoczonych.
- Sytuacja ma być rozwojowa, ale jest mowa, by przebywał tam przynajmniej przez miesiąc. Chcą go jako głównego sparingpartnera - dodał nasz rozmówca.
Baza treningowa znajduje się w Gandii, w regionie Walencji, a jej gospodarzem jest Ołeksandr Usyk. Sam Ukrainiec zdążył się już poznać na olbrzymie z Polski, bo sięgnął po niego w 2022 roku, gdy jeszcze w Dubaju wykuwał formę do rewanżowej walki z... Joshuą.
- I o ile właśnie Damian już był na obozie samego Usyka, tak z Joshuą jeszcze nie miał styczności, więc fajnie będzie z nim trochę posparować. Choć oczywiście szkoda, że nie doszło do ich walki - przyznaje Rachwał.
Jego zdaniem Albańczyk, którego nieźle zna właśnie z Ameryki, a z bliska oglądał jego walkę z Joeyem Dawejką, "na papierze" jest przeciwnikiem mniej wymagającym niż Knyba. I na tej podstawie ocenia, że Brytyjczyk zdecydował się na nieco mniejsze zagrożenie.
- Jak zobaczysz walkę z Joeyem Dawejką, to Damian jako jeden z nielicznych znokautował Amerykanina, a w walce z Prengą przegrał przez kontuzję. Ciosy od Prengi Dawejko dużo łatwiej przyjmował niż od Damiana. Prenga jest podobnego wzrostu do Damiana, ma też spory zasięg ramion, choć nieco mniejszy. Boksuje bardzo prosto, ma czym uderzyć, choć myślę nie tak jak Damian. To ktoś nieco słabszy, więc dla Joshuy mniejsze ryzyko i tyle - analizuje sytuację nasz rozmówca.
Generalnie, z punktu widzenia Rachwała, jeśli chodzi o przygotowanie pod zaplanowaną na koniec roku walkę Joshuy z Furym, to jego zawodnik byłby dla AJ'a dużo lepszą opcją na lipcowy pojedynek.
- Śmiem twierdzić, że nie byłoby lepszego rywala niż Damian. On swoim zasięgiem i nawet ruchami jest bardzo podobny do Tysona, stylem walczenia w sumie też. Widocznie uznali, że może to trochę za bardzo ryzykowne. Pewnie zobaczyli ostatnią walkę z Agitem Kabayelem. Zauważyli, że Damian ma czym uderzyć i mimo że walka trwała tylko trzy rudy, może być groźny. A po takim wypadku, jaki miał Anthony, są niewiadome, w dużym stopniu może zmienić się jego mentalność, czego przykładem jest Errol Spence. Po prostu może już nie być skory do takiego ryzyka, a będąc zranionym może nie być zdolny do przezwyciężenia kryzysu. Po prostu bardziej zaczynasz doceniać życie - twierdzi Rachwał.
Knyba jest obecnie współpromowany przez dwie grupy Top Rank oraz Queensberry Promotions. Ta druga doszła w momencie podpisania kontraktu na walkę z Kabayelem. Doradca przyznaje, że nie jest to sytuacja idealna, ale ma swoje plusy i minusy. W ostatnich godzinach pojawił się wątek polsko-polskiej walki z mistrzem Polski Kacprem Meyną, ale Rachwał wskazuje na trop brytyjski.
- Myślę, że Damian powinien wrócić pod koniec lata. Rywala jeszcze nie mamy, ale zapewne będzie to na jakiejś ciekawej gali prawdopodobnie w Anglii. A przyszłościowo mamy fajny plan, co chcielibyśmy zrobić, tylko musimy zaczekać, aż kontrakty się skończą - stwierdził. Ten z Top Rank ma trwać do połowy przyszłego roku, a z Queensberry przynajmniej do następnej walki.
Artur Gac, Interia
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: artur.gac@firma.interia.pl










