Wielki hit w polskiej wadze ciężkiej. Gigantyczne pieniądze, jest data gali
- Na horyzoncie jest walka z Kacprem Meyną. Wczoraj Krystian Każyszka wysłał nam kontrakt, więc myślę, że już na pewno uda się dopiąć tę walkę. Tak że 3 października w Koszalinie szykuje się fajny pojedynek - zaciera ręce Damian Knyba, ujawniając Interii tą świetną wiadomość z punktu widzenia kibiców wagi ciężkiej w Polsce. Niedawny pretendent do tymczasowego pasa mistrza świata WBC z końcem miesiąca wyrusza do Anthony'ego Joshuy, gdzie z pozycji sparingpartnera będzie wykuwał formę.

To będzie walka o niekwestionowany numer 1 w polskiej wadze ciężkiej. Choć od pewnego czasu niektórzy sądzili, że powtórzy się historia z niedoszłego pojedynku Artura Szpilki z Krzysztofem Zimnochem, gdy przegapiono gigantycznego "samograja". Rozbiło się oczywiście o pieniądze, choć z punktu widzenia obecnej kondycji boksu, przy dobrych chęciach wówczas wszyscy mogli świetnie zarobić. Na czele z samymi bohaterami.
Damian Knyba kontra Kacper Meyna. "Nie mogę się doczekać"
Teraz finał historii, w której mamy na tacy dwa nazwiska: Damian Knyba i Kacper Meyna, jest zupełnie inny. Branżowy portal boxrec.com, który kieruje się pewnymi algorytmami, obecnie wyżej stawia akcje Meyny, czyli aktualnego mistrza Polski w wadze ciężkiej. Knyba stracił po porażce z Agitem Kabayelem, ale uczciwie trzeba powiedzieć, że z przeciwnikiem tego kalibru najwyżej notowany Polak w królewskiej kategorii wagowej dotąd się nie mierzył.
Informacja jeszcze nie została oficjalnie ogłoszona, ale Interia skontaktowała się z Damianem Knybą, który praktycznie przesądził powodzenie tej misji.
- Na horyzoncie jest walka z Kacprem Meyną. Wczoraj Krystian Każyszka wysłał nam kontrakt, więc myślę, że już na pewno uda się dopiąć tę walkę. Tak że 3 października w Koszalinie szykuje się fajny pojedynek - zakomunikował Interii we wtorek rano polski gigant.
- Sam myślałem, że nie uda się dopiąć tej walki, ale sądzę, że pojedynek z Agitem mógł mnie wypromować. Do tego team Kacpra może dostrzegł w ich oczach moje słabości i będą próbowali je wykorzystać. Z kolei ja nie mogę doczekać się tego pojedynku. Na pewno nie obawiam się Kacpra, ale z drugiej strony go nie lekceważę. Byłbym dobrej myśli i na pewno damy dobry pojedynek, ale to jest boks i waga ciężka - dodaje mierzący 201 cm wzrostu były dyskobol.
Niesamowite w tej historii jest to, jak wielkie pieniądze znajdą się w puli walki wieczoru na gali Rocky Boxing Promotion. Być może głównie dlatego, że na niestandardowy ruch zdecydował się główny doradca Knyby, Eryk Rachwał. Po serii "uprzejmości" na portalu X z promotorem Meyny, czyli Krystianem Każyszką, nagrał wiadomość wideo.
Góra pieniędzy w hicie wagi ciężkiej, Knyba reaguje na fortunę
- Proponuję otwarte negocjacje, by wszyscy dziennikarze i kibice słyszeli cały proces. Oferujemy ci walkę w Stanach Zjednoczonych w Prudential Center, Kacprowi możemy zapłacić w granicach 275 tysięcy złotych. To nasza oferta. Jak ty chcesz zorganizować galę w Polsce, czekamy na twoją ofertę lub razem możemy zorganizować wielką galę w Polsce - napoczął temat pochodzący z Podkarpacia, a mieszkający w USA przedsiębiorca.
Reakcja Każyszki była szybka. Najpierw zręcznie zaznaczył, że czasy Andrzeja Gołoty i Tomasza Adamka już dawno się skończyły. Więc w tej sytuacji, zamiast z uwagi na różnicę czasu budzić polskich kibiców w nocy, lepiej zorganizować galę w ojczyźnie, by w świetnym czasie antenowym doszło do emocjonującej konfrontacji.
- Dajemy wam 275 tysięcy złotych, tak samo jak wy zaproponowaliście Kacprowi. Uważam, że wartość Damiana jest dzisiaj mniejsza i nie powinien takiej kwoty dostać, ale okay. Żeby było w porządku, to te pieniążki damy wam w Polsce, ale proszę już nie wycofujcie się - odparł promotor. Potwierdzając, że datą gali będzie 3 października, a miejscem Koszalin. Zaś swojego podopiecznego ochrzcił mianem "Kaszubskiego olbrzyma".
Z Damianem Knybą udało mi się skontaktować tuż przed wyjazdem na poranny trening. - Jako że jeszcze nie jestem w trakcie typowego okresu przygotowawczego, mogę skupić się nad swoimi słabościami, które chcę wyeliminować. A już 30 maja lecę do Hiszpanii na obóz Anthony'ego Joshuy, gdzie mam spędzić na sparingach cztery tygodnie - mówi Interii, w tym punkcie potwierdzając informacje od Rachwała.
Praca na jednej sali razem z Joshuą, a przede wszystkim Ołeksandrem Usykiem, pod okiem m.in. dr Jakuba Chyckiego sprawia, że Knyba jest zbudowany taką perspektywą. - Na pewno wrócę stamtąd, będąc lepszym pięściarzem - zapowiada.
Wracając do walki z Meyną, nasz rozmówca nie ukrywa, że to dla niego świetna wiadomość także pod kątem finansowym. - Oczywiście to jest tym bardziej dodatkowa motywacja. Fajnie, że jest taka stawka. Myślę, że medialnie ta walka jest już na tyle wypromowana, że nic, tylko się cieszyć. Podejrzewam, że będzie duże zainteresowanie kibiców - raduje się Knyba. Obaj Polacy mają na koncie tylko po jednej porażce na zawodowym ringu.
Knyba zapowiada, że do 3 października już nie wejdzie do ringu. Choćby dlatego, by nie popełnić błędu Adama Kownackiego, który chciał zrzucić rdzę pojedynkiem z Robertem Heleniusem, a pamiętamy doskonale, jak to się skończyło.
Artur Gac, Interia
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: artur.gac@firma.interia.pl




![Obrony, które rozgrzały trybuny. Tak zaczął się pierwszy dzień Ligi Narodów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MWUOCXD3BCRSO-C401.webp)





