Wielki hit coraz bliżej, Fury ujawnił plany. "10 lat nieudanych negocjacji"
Fani Tysona Fury'ego mogą zacierać ręce. Już w sobotę ich ulubieniec pojawi się w ringu po 14 miesiącach przerwy, ale już wiadomo, że to ledwie spokojny początek nowego rozdziału. Piąty powrót z emerytury ma przynieść kolejne wielkie pojedynki. Sam "Król Cyganów" zabrał głos w poniedziałek. Jego słowa sugerują, że wielki jesienny hit jest w zasadzie dogadany. Co więcej, szlagier ten może doczekać się szybkiej powtórki.

Już w sobotę Tyson Fury stoczy pierwszą walkę od 2024 roku i dwóch porażek z Ołeksandrem Usykiem. Nawet jeśli myśli o trzecim starciu z Ukraińcem - na co mistrz z Symferopola wcale się nie zamyka - to na razie musi się zająć innymi rywalami. Za kilka dni na stadionie Tottenhamu Hotspur w Londynie jego oponentem będzie Arsłanbek Machmudow.
Dla "Króla Cyganów" będzie to powrót z piątej emerytury sportowej. Nie zamierza szybko odwieszać rękawic na kołek. Od dawna spekuluje się o pojedynku wewnątrz brytyjskim z Anthonym Joshuą. Pogłoski nasiliły się w ostatni weekend, coraz więcej wskazuje że 2026 rok przyniesie w końcu to wielkie święto wyspiarskiego pięściarstwa.
- Myślę, że konfrontacja Fury kontra AJ jest przygotowywana na jesień w Dublinie, na wrzesień-październik, tak słyszałem. Plotki krążą - powiedział w piątek doświadczony promotor Kalle Sauerland. Wydaje się, że nie kłamał, sam Fury zabrał głos w poniedziałek w programie "Inside The Ring".
Chcę po prostu stoczyć jak najwięcej ważnych walk na tym etapie kariery. Zdobyłem wszystkie możliwe pasy, ukończyłem boks. Nie chodzi już o pas, chcę tylko stoczyć walkę z Anthonym Joshuą, która miała się odbyć przez ostatnie 10 lat, ale się nie odbyła
Tyson Fury wraca na ring. Ma wielkie plany. Już mówi o kolejnych dwóch walkach
Chęci są, ale i najprawdopodobniej konkrety, bo słowa "The Gypsy Kinga" sugerują, że finalizacja porozumienia to kwestia niemal przesądzona. - Oczywiście najpierw czeka mnie wielka walka z Machmudowem, a potem nie wiemy, jaka będzie trzecia walka po tej z Joshuą, ale w tym roku celuję w trzy starcia. Jeśli to będzie dobry pojedynek między mną a AJ-em, a nie sądzę, żeby tak było, bo myślę, że będzie miażdżący, wtedy dojdzie do rewanżu. Ale jeśli nie, zobaczymy - powiedział.
"The Sun" podkreśla długie oczekiwanie kibiców na to zestawienie, pisząc o "10 latach nieudanych negocjacji", a być może fani otrzymają dwa takie "dania" w odstępie kilku miesięcy.
37-latek wygląda na głodnego boksu. Przyznał, że nie widzi przyszłości poza nim i prosi opinię publiczną o odpuszczenie ostrej krytyki do "czterdziestki". Zaznaczył, że bycie promotorem nie daje takiej adrenaliny jak "okładanie się ciosami" z zawodnikami z wagi ciężkiej. Przytoczenie zdobywania tytułu MŚ przez George'a Foremana w wieku 45 lat oraz walki pokazowej Mike'a Tysona w wieku 60 sugeruje, że pięściarz z Manchesteru szybko ze sceny nie zejdzie.













