Większy zwrot niż u Szeremety. Było już 1:4 Polki w ME. Liczenie tuż przed gongiem
Polski boks olimpijski ma przed sobą piękne lata, tego możemy być pewni. Nie tylko patrząc na ostatnie dokonania Polek na wszystkich możliwych arenach, ale też i tego, co dzieje się niżej. W niemieckim Kienbaum w środę zaczęły się mistrzostwa Europy U-17, w pierwszym dniu Biało-Czerwoni stoczyli dziewięć walk. I wygrali dziewięć. A w czwartek w ringu pojawiła się Oliwia Małyszek, po dwóch rundach przegrywała z Azerką Samą Abbasową 1:4, była liczona, dostała ostrzeżenie. Wróciła do gry z jeszcze większym przytupem niż Julia Szeremeta niedawno w Budapeszcie.

Srebrny medal Julii Szeremety w igrzyskach olimpijskich pokazał, że polski boks zaczyna wracać tam, gdzie był kiedyś. W męskim wydaniu takich sukcesów nie ma, ale może już wkrótce ekipę Grzegorz Proksy pociągnie Fabian Urbański, który dwa miesiące temu został mistrzem Europy do lat 19, jako trzeci nasz zawodnik w historii. A pierwszy po blisko 40 latach i złocie Andrzeja Gołoty. O kadrę pań, prowadzoną przez Tomasza Dylaka obawiać się nie musimy, już sieją postrach niczym Uzbekowie w męskiej rywalizacji. Liczne tytuły w Pucharze Świata 2025, trzy finały mistrzostw globu w LIverpoolu, weszcie cztery złote krążki i trzy brązowe z niedawnych mistrzostwach Europy U-23 w Budapeszcie.
To musi robić wrażenie. Odmłodzona kadra osiąga sukcesy, a następczynie, ale i następcy u panów, też już się rozwijają.
Niewykluczone, że dowodem na to będą wyniki mistrzostw Europy do lat 17, które zaczęły się w Niemczech. Z udziałem blisko 400 sportowców, co świadczy o popularności pięściarstwa. W pierwszym dniu Biało-Czerwoni pojawili się w ringu dziewięć razy, dziewięć razy sędziowie unosili też ich ręce w górę. To oznaczało awanse do 1/8 lub 1/4 finału - w zależności od kategorii.
Szczególnie imponujące zwycięstwo odniosła Maria Gorzelanna w wadze 60 kg - rozbiła Łotyszkę Annę Sulską 5:0, aż trzech sędziów punktowało tu 30:25. A to już przepaść.
Dziś w ringu pojawiła się jej koleżanka ze Sportów Walki Gostyń Oliwia Małyszek, w kategorii 66 kg. Nie wygrała tak pewnie, ledwie "prześlizgnęła się". Tyle że u niej chodziło o coś innego. Po pierwszej rundzie prowadziła 4:1, po drugiej znalazła się w solidnych tarapatach.
Niezwykły zwrot w walce Polki z Azerką w mistrzostwach Europy do lat 17. Punkt karny, liczenie i 1:4. Ale co się stało w ostatniej rundzie
Dwa tygodnie temu swój marsz po złoto w ME U-23 w podobnym stylu zaczęła Julia Szeremeta. Po dwóch rundach starcia z Turczynką Benek Pinar, juniorską wicemistrzynią świata, przegrywała 0:2. Tyle że ona obu kartach 18:20, tam nie miała już szans na wygraną. Musiała przekonać trzech pozostałych arbitrów w ostatnich trzech minutach, dokonała tego. Trafiła Turczynkę, ta została wyliczona. Skończyło się na 3:2.
Małyszek wygrała dziś z Azerką Samą Abbasową pierwszą rundę 4:1, choć powinno być 5:0. Polka dominowała, była lepsza, sędzia z Ukrainy uznał jednak inaczej. A później zawodniczka z Rawicza znalazła się w sporych opałach. Najpierw dlatego, że arbiter ringowy z Łotwy Ivans Lisenko uznał, że należy jej się punkt karny za obniżanie głowy. A za moment, bo rywalka przyłapała ją w narożniku i raz za razem punktowała. To zaś skończyło się liczeniem na stojąco.
Tę rundę Azerka wygrała u czterech arbitrów, choć powinna u pięciu: tym razem Szwajcar orzekł inaczej. Na jego karcie było więc 19:18 dla Polki, ale na pozostałych Małyszek przegrywała. Potrzebowała potężnego zrywu, by nie dość że przynajmniej u dwóch sędziów wyrównać stan walki, ale też jeszcze "zarobić" wskazanie na własną osobę.
I długo w tych ostatnich dwóch minutach, bo tyle trwają rundy w tej grupie wiekowej, nie była w stanie tego uczynić. Azerka to tegoroczne wicemistrzyni Europy federacji EUBC, powiązanej z IBA i pozwalającej walczyć Rosjankom. Właśnie z Rosjanką przegrała złoto latem w Serbii.
A teraz klinczowała, chciała przetrwać, choć raz po raz wyprowadzała kontry. I gdy zostało 10 sekund, Polka w końcu pięknie trafiła, Abbasowa została wyliczona.
Sędziowie znów byli podzieleni, bo - trochę kompromitująco - Boris Svyatocha z Izraela dał 10:9 Azerce, u niego to ona wygrała 29:27. A ów sędzia z Ukriany, który wcześniej dwa razy dał 10:9 Abbasowej, teraz ocenił rundę 10:8 na korzyść Polki. Przez ostrzeżenie Małyszek u niego też przegrała.

Polka wygrała jednak 29:27 na karcie Szwajcara, a u Francuza i Bułgara były remisy 28:28, wliczając już punkt karny. Obaj wskazali na zawodniczkę z Gostynia. Opiekunowie kadry kobiecej: Kamil Goiński i Zuzanna Jankowiak mieli więc sporo powodów do radości.














